Szef MON: wnuki nie ponoszą winy za swoich dziadków, ale muszą stanąć w prawdzie o historii
Pamięć o przeszłości nie burzy budowania przyszłości; wnuki nie ponoszą winy za swoich dziadków – mówił szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości odsłonięcia tablic upamiętniających polskich żołnierzy poległych w Birczy z rąk niemieckiego agresora i ukraińskich nacjonalistów.
Wicepremier wziął w środę udział w uroczystości odsłonięcia tablic przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie z inskrypcjami upamiętniającymi miejscowość Bircza i poległych tam w roku 1939 i w latach 1945-1946 polskich żołnierzy i mieszkańców.
12 września 1939 roku żołnierze 24. Dywizji Piechoty wraz z siłami 2. Brygady Górskiej stoczyli bitwę pod Birczą (Podkarpacie) z niemiecką 2. Dywizją Strzelców Górskich. Była to jedna z ważniejszych bitew kampanii wrześniowej, w której siły polskie stawiały zaciekły opór agresorom, opóźniając marsz niemieckich wojsk i zadając znaczne straty.
Po zakończeniu działań II wojny światowej Bircza była trzykrotnie atakowana przez oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii: 22 października 1945 roku, 29 listopada 1945 roku i w nocy z 6 na 7 stycznia 1946 roku. Pomimo przewagi wroga żołnierze Wojska Polskiego i członkowie samoobrony cywilnej zdołali odeprzeć ataki, broniąc życia i godności swoich rodzin oraz ojczystej ziemi. Wielu z nich oddało życie w tej heroicznej obronie
- Jesteśmy tu dla mieszkańców Birczy, tych, którzy zginęli, tych, którzy oddali życie i dla żołnierzy, którzy tam przyszli, Podhalańczyków. Dla tych, którzy 12 września 1939 r. stanęli do jednej z najważniejszych i najtrudniejszych bitew przeciwko przeważającym siłom wroga - niemieckiemu agresorowi, który nas zaatakował – mówił Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że Bircza się broniła, a bitwa ta nie została rozstrzygnięta, a zatem nie została przegrana.
Dodał, że kapitulacja Niemiec w 1945 r. nie sprawiła jednak, że zagrożenie dla mieszkańców Birczy zniknęło. - Polscy żołnierze, którzy bronili swoich rodaków przed ukraińskimi nacjonalistami, którzy na nich napadli trzykrotnie, w nieidealnej rzeczywistości bronili zdrowia, życia, dobytku i godności – mówił.
- Pamięć o przeszłości nie burzy budowania przyszłości. Wnuki nie ponoszą winy za swoich dziadków, ani dzieci za swoich rodziców. Muszą jednak stanąć w prawdzie o historii. Muszą mieć świadomość. My musimy o tym przypominać także tym, którzy byli agresorami - zaznaczył szef MON.
Jak dodał, dziś sytuacja jest inna. - To ważne w obecnym kontekście – w trudnych czasach, gdy widzimy ryzyko konfliktów: wojnę na Ukrainie, napięcia na Bliskim Wschodzie. Świat płonie w wielu miejscach. Wiemy, gdzie są nasi przyjaciele i sojusznicy. To nie przeszkadza – to zobowiązuje. Z przyjaciółmi rozmawia się w prawdzie. Nie chodzi o to, by żyć przeszłością, ale by wyciągać z niej wnioski - podkreślił Kosiniak-Kamysz. (PAP)
from/ par/ ep/