Ukraiński skeletonista wykluczony z igrzysk. CAS rozpatrywał odwołanie
Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) przez 2,5 godziny rozpatrywał w piątek odwołanie ukraińskiego skeletonisty Władysława Heraskewycza od decyzji MKOl wykluczającej go z igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo z powodu kasku upamiętniającego poległych na wojnie z Rosją.
Zawodnik wie, że nie weźmie udziału w igrzyskach, nawet jeśli wygra sprawę. Pierwsze dwa ślizgi skeletonistów odbyły się w czwartek.
"Wygląda na to, że ten pociąg już odjechał” – powiedział Heraskewycz w piątek w Mediolanie. Wspomniał także, że otrzymuje pogróżki od Rosjan.
Sprawa ukraińskiego skeletonisty
Apelacja trwała około 2,5 godziny, a Heraskewycz, owinięty w ukraińską flagę, wyszedł z siedziby trybunału z uśmiechem i przekonaniem, że CAS wyda orzeczenie na jego korzyść. Opuścił już jednak wioskę olimpijską w Cortinie d'Ampezzo, nie planuje powrotu w góry podczas tych igrzysk i nadal uważa, że postąpił słusznie.
Rzecznik Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Mark Adams wierzy, iż orzeczenie CAS zostanie wydane szybko, ale ani on, ani szefowa tej organizacji Kirsty Coventry nie spekulują, co się stanie, jeśli Heraskewycz wygra apelację.
Dyrektor generalny CAS Matthew Reeb zapewnił, że trybunał postara się szybko wydać decyzję.
W kasku z wizerunkami ponad 20 poległych na wojnie ukraińskich sportowców i trenerów Heraskewycz wziął udział w treningu 9 lutego. MKOl zakazał mu jednak tego, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który wprowadza „zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach”. Skeletonista dostał natomiast pozwolenie na noszenie czarnej opaski.
Kontrowersje wokół kasku Heraskewycza
Mimo to Heraskewycz nadal trenował w zakazanym kasku i zapowiedział start w nim w czwartkowych zawodach. Według niego swoim zachowaniem nie narusza żadnych przepisów MKOl.
Do zmiany decyzji osobiście próbowała go przekonać Coventry, która czekała rano na Heraskewycza na torze. Ukrainiec nie zmienił jednak zdania, co oznaczało dyskwalifikację.
- Trudno to wyrazić lub ubrać w słowa. To pustka – powiedział następnie dziennikarzom Heraskewycz. - To jest cena naszej godności - dodał później.
Coventry decyzję Heraskewycza przyjęła ze łzami w oczach.- To przesłanie pamięci i nikt się z tym nie kłóci. Wyzwaniem było znalezienie rozwiązania tej sytuacji. Niestety to się nie udało – przyznała.
Już podczas poprzednich igrzysk olimpijskich w Pekinie (2022) Heraskewycz prezentował transparent z hasłem „Nie dla wojny na Ukrainie”. Kilka dni po zakończeniu zawodów Rosja zaatakowała jego kraj. Skeletonista podkreślał, że zamierza przestrzegać przepisów zakazujących demonstracji politycznych w obiektach olimpijskich, jednocześnie dbając o to, aby trudna sytuacja Ukrainy została nagłośniona podczas igrzysk. Wówczas władze centrali światowego ruchu olimpijskiego uznały, że sportowiec po prostu apeluje o pokój i nie narusza Karty Olimpijskiej.(PAP)
jej/ krys/ msl/ krys/ ppa/