W Australii wykryto pierwszy przypadek groźnego wirusa ptasiej grypy H5N1
Wirus wysoce zakaźnej ptasiej grypy H5N1 został po raz pierwszy wykryty w kontynentalnej części Australii – poinformował w sobotę nadawca ABC. Władze przekazały, że chorobę potwierdzono u wędrownego ptaka. Tym samym patogen dotarł na ostatni wolny od niego kontynent.
Zakażony wydrzyk subantarktyczny został znaleziony żywy 14 czerwca na odległej plaży w Parku Narodowym Cape Le Grand, w południowej części stanu Australia Zachodnia, ok. 700 km na południowy wschód od Perth. Ptaka początkowo odizolowano, jednak padł on tej samej nocy.
– Mogę potwierdzić, że obecnie nie ma jeszcze żadnych oznak masowego pomoru, nie ma również dowodów na zakażenia u drobiu – uspokaja minister rolnictwa Julie Collins, dodając, że sytuacja jest monitorowana.
Służby badają również w tym samym regionie przypadek drugiego osłabionego ptaka morskiego, petrela olbrzymiego. Wstępne testy dały u niego wynik podejrzany, a próbki zostały wysłane do centrum badawczego CSIRO w Geelong w celu ostatecznego potwierdzenia, czy to ten sam szczep.
Choć H5N1 od lat dziesiątkuje dzikie ptactwo na świecie, do tej pory omijał kontynentalną Australię. W październiku ubiegłego roku wykryto go jedynie na australijskich terytoriach zamorskich – Wyspach Heard i McDonalda. Pojawienie się wirusa na głównym lądzie to ogromne wyzwanie dla branży drobiarskiej, która nie jest wolna od problemów. Sektor ten wciąż podnosi się po potężnej epidemii innego szczepu, H7, w wyniku której w kraju zlikwidowano ponad 2 miliony kur niosek - przypominają media.
Wydrzyk subantarktyczny i petrel olbrzymi to duże, wędrowne ptaki oceaniczne zamieszkujące głównie zimne obszary półkuli południowej. Przemierzają one ogromne dystanse nad Oceanem Południowym, nierzadko żywiąc się padliną, i regularnie odwiedzają wybrzeża Australii. Ich rozległe trasy migracyjne sprawiają, że mogą łatwo przenosić patogeny na znaczne odległości.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ sp/