W drodze na Bliski Wschód jest największa jak dotąd fala myśliwców USA niezbędnych do ataku na Iran
Stany Zjednoczone wysłały na Bliski Wschód kolejną, największą z dotychczasowych, flotę samolotów, które są niezbędne do prowadzenia długotrwałej kampanii przeciwko Iranowi - wynika z obserwacji portalu ItaMilRadar, śledzącego ruch samolotów i okrętów wojennych w rejonie Morza Śródziemnego.
W powietrzu w drodze na Wschód jest m.in. kilkanaście najskuteczniejszych amerykańskich myśliwców F-22 Raptor, około 36 samolotów F-16 Fighting Falcon, sześć samolotów wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry i samolot szpiegowski U-2 Dragon Lady - wynika z danych portalu ItaMilRadar, który skomentował, że jest to bezprecedensowa koncentracja amerykańskiej floty powietrznej na Bliskim Wschodzie.
Wcześniej, w poniedziałek, 18 myśliwców stealth F-35A Lightning II wystartowało z bazy lotniczej Lakenheath w Wielkiej Brytanii i skierowało się do Muwaffak Salti w środkowej Jordanii, która obok bazy lotniczej Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej stała się głównym centrum logistycznym dla amerykańskich samolotów taktycznych, pomimo zapewnień Ammanu, że nie zezwoli na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej do ataku na Iran.
Samoloty te stanowią najintensywniejszą fazę wzmacniania sił, która rozpoczęła się po tym, gdy prezydent USA Donald Trump zaczął grozić reżimowi irańskiemu atakiem za brutalne traktowanie demonstrantów antyrządowych.
To w powietrzu, natomiast na wodach Zatoki Perskiej marynarka wojenna USA ma obecnie 12 okrętów nawodnych, w tym Grupę Uderzeniową Lotniskowca Abraham Lincoln (CSG), siedem niszczycieli klasy Arleigh Burke oraz trzy okręty Littoral Combat Ships (LCS), a w drodze jest kolejny lotniskowiec USS Gerald R. Ford z własną eskortą - wyliczył portal TheWarZone (TWZ), powołując się na informacje udzielone przez przedstawiciela amerykańskiej marynarki.
W regionie znajduje się również kilka atomowych okrętów podwodnych, ale siły zbrojne Stanów Zjednoczonych tradycyjnie nie ujawniają ich liczby ani lokalizacji.
Łącznie siły gromadzące się na Bliskim Wschodzie, w połączeniu z potencjałem sił powietrznych Izraela, wystarczyłyby do przeprowadzenia dużej operacji, która mogłaby trwać tygodnie, a nie dni, ocenił TWZ, dodając, że USA jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa i prawdopodobnie rozmieszczą w najbliższych dniach dodatkowe siły. (PAP)
tebe/ mal/ grg/