W Japonii zamknęli prawie 100 szkół. Po czterech dniach obławy schwytano niedźwiedzia
Stukilogramowy niedźwiedź himalajski, wielokrotnie widziany na terenach zabudowanych w japońskim mieście Utsunomiya na północ od Tokio, został uśpiony i schwytany po czterech dniach obławy – poinformowała w środę agencja Kyodo. Kraj Kwitnącej Wiśni mierzy się w ostatnim czasie z rosnącym zagrożeniem ze strony tych drapieżników.
Zwierzę ujęto we wtorek po południu na terenie jednej z posesji.
Od soboty lokalne władze odebrały 25 zgłoszeń o drapieżniku. W trosce o bezpieczeństwo dzieci od poniedziałku do środy zamknięto 94 placówki oświatowe. Odwołano też zajęcia na uniwersytecie, przez którego kampus zwierzę wędrowało we wtorek rano.
Złowiony osobnik to pierwszy niedźwiedź ujęty w tej aglomeracji od sześciu lat. Drapieżnik prawdopodobnie zszedł z gór. Służby utrzymają stan pełnej gotowości przez trzy dni, ponieważ nie wykluczają pojawienia się w okolicy innych groźnych osobników.
Eksperci wyjaśniają, że główną przyczyną ataków niedźwiedzi jest brak pożywienia w górach, co zmusza te zwierzęta do zapuszczania się na tereny zamieszkane.
We wtorek w Hanamaki na północnym wschodzie kraju inny niedźwiedź zaatakował 40-letnią kobietę. Poszkodowana doznała obrażeń lewej ręki oraz prawego oka, lecz przeżyła. Drapieżnik natychmiast zbiegł do pobliskiego lasu.
W ubiegłym tygodniu w Fukushimie w wyniku serii ataków ucierpiały cztery osoby, co również wymusiło natychmiastowe odwołanie zajęć w placówkach oświatowych.
Z oficjalnych danych wynika, że w 2025 r. na skutek ataków niedźwiedzi zginęło w tym kraju 13 osób, co doprowadziło do prewencyjnego odstrzału ponad 14 tys. osobników.
Szacuje się, że na największej wyspie Honsiu żyje obecnie około 42 tys. niedźwiedzi himalajskich, których masa może dochodzić do 140 kg. Wyraźnie wzrosła też populacja niedźwiedzi brunatnych - ich liczbę, głównie na wyspie Hokkaido, ocenia się na 12 tys. Osobniki te mogą osiągać wagę do 400 kg.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/ sma/