Zimno jest naszym sprzymierzeńcem w walce ze stresem
Minusowe temperatury za oknem zachęcają do opatulenia się ciepłym kocem i pozostania w domu w towarzystwie ciepłych naparów. Ale zimno może być naszym sprzymierzeńcem, a wystawienie ciała na chwilowy dyskomfort może być skuteczną alternatywą dla medytacji. I nie mówimy tu o morsowaniu czy długich spacerach przy mrozie. Ochlapanie twarzy zimną wodą czy chlust zimnej wody pod koniec porannego prysznica to sposób na stymulację nerwu błędnego, co przekłada się na redukcję stresu.
Gdy grafik pęka w szwach, a czas na poranną czy wieczorną medytację dla wielu wydaje się luksusem, remedium na łagodzenie stresu może być... kubeł zimnej wody, traktowany dosłownie. Dyskomfort, który wywołuje taka woda, może okazać się naszym sprzymierzeńcem w walce z codziennym stresem.
Ekspozycja na zimno to jedna z metod stymulacji nerwu błędnego – jednego z najdłuższych w naszym organizmie, najważniejszego elementu układu przywspółczulnego układu nerwowego - co bezpośrednio przekłada się na obniżenie poziomu stresu, niwelowanie jego długotrwałych skutków i poprawę odporności - nie tylko psychicznej.
Kontakt skóry z zimną wodą natychmiast pobudza przywspółczulny układ nerwowy, który odpowiada za wyciszenie naszego organizmu. Polecaną terapią są zimne prysznice – strumień zimnej wody najpierw kierujemy na stopy i nogi, przechodzą kolejno do górnych partii ciała, na końcu oblewając kark i głowę. Ale nie trzeba od razu wystawiać się na takie ekstrema.
Chcąc regularnie praktykować pobudzanie nerwu błędnego zimnem, wystarczy na 10-20 sekund zanurzyć twarz w lodowatej wodzie. Dla osób, które mają problemy z sercem bezpieczniejsze będzie obmywanie twarzy zimną wodą lub przykładanie chłodnego kompresu. Takie proste techniki także działają efektywnie i dla niewprawnych „morsów” są zdecydowanie bezpieczniejsze.
Jak tłumaczy na łamach „Vogue'a” Iman Hasan, ekspertka ds. długowieczności, taki zimny bodziec powoduje gwałtowne spowolnienie tętna, jest także bodźcem do przejścia organizmu ze stanu „walcz lub uciekaj” w tryb regeneracji, za który odpowiada przywspółczulny układ nerwowy. „Krótka ekspozycja na zimno może zwiększyć aktywność układu przywspółczulnego i pomóc w regulacji stresu” – przyznaje.
Poza efektem wyciszającym, zanurzenie twarzy w zimnej wodzie może mieć także walor kosmetyczny. Dzięki takiemu zabiegowi możemy zniwelować opuchliznę, poprawić napięcie skóry i krążenie. (PAP Life)
mdn/ag/ep/