Ambasador Ukrainy w Polsce: ostatnie cztery lata były trudne, ale otuchy daje nam to, że nie jesteśmy sami
Ostatnie cztery lata były bardzo trudne, ale otuchy daje nam to, że nie jesteśmy sami, że mamy dobre wsparcie z UE, że widzimy przyszłość i że ta przyszłość unijna jest pewnym gwarantem tego, że nasza walka nie była na darmo - podkreślił w rozmowie z PAP ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.
We wtorek mijają cztery lata od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.
Bodnar podkreślił w rozmowie z PAP, że były to bardzo trudne cztery lata. - Wiele zmieniło się przez ten czas w życiu społeczeństwa ukraińskiego. Ponad 5 mln naszych obywateli wyjechało z kraju, a ponad 11 mln zostało przemieszczonych z miejsc, w których do tej pory żyli. Tysiące ludzi straciło swoje domy i możliwości normalnego życia - zauważył ambasador Ukrainy.
Jak dodał, choć mijają cztery lata, to Ukraina wciąż walczy. - Walczymy, choć warunki są bardzo trudne. Przeżyliśmy teraz bardzo trudną zimę. Bez wsparcia Polski i innych partnerów byłoby trudno w ogóle mówić o tym, żeby dalej walczyć - podkreślił Bodnar.
Otuchy dodaje nam to, że nie jesteśmy sami, że mamy dobre wsparcie z Unii, że widzimy przyszłość. I że ta przyszłość unijna jednak jest pewnym gwarantem tego, że nasza walka nie była na darmo
Jego zdaniem, Ukraina tak naprawdę formułuje bezpieczeństwo Europy. - Nie chcę mówić, że chronimy Europę i tak dalej. Może to są banalne słowa, ale tak naprawdę tylko Ukraina jest dzisiaj kontrybutorem bezpieczeństwa europejskiego, która może pomóc Unii Europejskiej, jako strukturze, stać się silniejszą - podkreślił.
Ukraina ma dość duże doświadczenie bojowe i rozwiązania, które były osiągnięte w ciągu wojny. I nie chodzi tu tylko o technologie, czy inne sprawy związane z wojną, ale także rozwiązania związane z sektorem IT, sprawy związane z obroną cywilną, sprawy związane z funkcjonowaniem samorządu, medycyny
Na pytanie, jak ocenia prowadzone przez stronę amerykańską rozmowy pokojowe, Bodnar zwrócił uwagę, że czy uznajemy to, czy nie, to tylko strona amerykańska ma dostateczne możliwości i środki do nacisku na stronę rosyjską.
Z jednej strony organizując negocjacje, próbując namówić Rosjan na pokój za stołem rozmów, ale z innej strony stosując różnego rodzaju sankcje, zaciskając sankcje wobec floty cieni, ograniczając operacje rosyjskie na różnych rynkach, na przykład w Indiach
Według niego „na szczęście Ukraina ma dobry dialog ze stroną amerykańską”. - Jesteśmy też szczęśliwi, że strona europejska, w tym Polska jest obecna w tych rozmowach, w kształtowaniu stanowiska pomocy Ukrainie. To jest bardzo ważne, bo możemy nadal liczyć na wsparcie i to dodaje nam otuchy, wznosi morale, ale także, nie ma co ukrywać, pomaga materialnie, bo nie wszystko niestety możemy załatwić samodzielnie - zwrócił uwagę Bodnar.
Chcemy, żeby ta wojna się skończyła na Ukrainie, a nie rozpowszechniała w innych miejscach, bo napęd rosyjskiej machiny wojennej jest dość duży, i on jest zagrożeniem nie tylko dla nas, ale dla całego regionu, jeśli nie świata
Jego zdaniem, „pogłoski, które płyną z Moskwy, nie dają żadnego sygnału, że Rosja chce pokoju”. - Dla Władimira Putina ludzkie życie nie ma żadnych wartości, a my musimy chronić każdego żołnierza, bo nie mamy tylu ludzi i musimy myśleć także o przyszłości. Jesteśmy w trudniejszej sytuacji, ale to nie oznacza, że musimy się poddawać - zaznaczył Bodnar.
Ambasador zwrócił też uwagę, że zmienił się stary porządek świata i należy teraz stworzyć coś nowego. - Coś, co będzie działało, bo niestety Organizacja Narodów Zjednoczonych się nie sprawdziła. ONZ, który miał nie pozwolić wojnom się rozwijać, niestety nie działa. Różnego rodzaju organizacje, takie jak OBWE, nie pokazały dużej sprawczości - stwierdził Bodnar.
Edyta Roś (PAP)
ero/ par/ mhr/ sma/