Były prezydent Korei Południowej przeprosił za stan wojenny, ale skrytykował wyrok dożywocia
Były prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol przeprosił w piątek za „trudy”, jakie spowodował, wprowadzając stan wojenny, i przekonywał, że działał z myślą o „ratowaniu narodu”. Orzeczone wobec niego dożywocie za kierowanie zamachem stanu określił jednak mianem „politycznej zemsty”.
W liście opublikowanym przez prawników byłego prezydenta dzień po ogłoszeniu wyroku Jun wyraził „głęboki żal” z powodu „frustracji i trudów”, jakich w wyniku tych wydarzeń doświadczyli obywatele. Jednocześnie zaznaczył, że nie akceptuje argumentacji sądu, a uznanie wysłania wojska do parlamentu za zbrojny bunt uważa za nadużycie. Przekonywał, że działał w ramach uprawnień głowy państwa.
Jun zakwestionował niezawisłość wymiaru sprawiedliwości
Jun zakwestionował niezawisłość wymiaru sprawiedliwości, sugerując, że surowe orzeczenie było ustalone z wyprzedzeniem. „Siły, które próbują oczernić (moją - PAP) decyzję podjętą w celu ratowania kraju jako »zamach stanu« i wykorzystać ją (...) do czystek i eliminacji przeciwników (politycznych - PAP), będą tylko bardziej szaleć” – ostrzegł Jun.
Dodał, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność, i zaapelował o zaprzestanie „prześladowań” podległych mu wcześniej urzędników i wojskowych.
Mimo wyrażonego przez Juna sceptycyzmu co do sensu dalszej walki sądowej jego obrońcy zasygnalizowali zamiar złożenia apelacji, na co mają siedem dni.
Lider opozycyjnej Partii Władzy Ludowej (PPP), z której wywodzi się skazany, Jang Dong Hjok wyraził ubolewanie z powodu wyroku; przypomniał zarazem, że jest to dopiero orzeczenie sądu pierwszej instancji. Ocenił, że sądowi nie udało się bezsprzecznie udowodnić, iż krótkotrwały stan wojenny nosił znamiona zamachu stanu.
Jun ogłosił stan wojenny wieczorem 3 grudnia 2024 r. pod pretekstem walki z „siłami antypaństwowymi”. Mimo blokady ze strony wojska w parlamencie deputowani zdołali zebrać się i jednomyślnie przegłosować zniesienie dekretu po upływie sześciu godzin. To otworzyło drogę do usunięcia Juna z urzędu i postawienia go przed sądem. W styczniu polityk usłyszał wyrok pięciu lat więzienia za nadużycie władzy, w tym wykorzystanie ochrony prezydenckiej do zablokowania próby aresztowania go.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/gn/