Chcą wycofać się z Rady Pokoju Trumpa. Postawili ultimatum ws. Palestyny
Rząd Indonezji oświadczył, że kraj wycofa się z zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rady Pokoju, jeśli ta inicjatywa dyplomatyczna nie doprowadzi do niepodległości Palestyny – poinformował w czwartek dziennik „The Straits Times”.
– Jeśli podstawowe cele nie zostaną osiągnięte, Indonezja opuści Radę – oświadczył minister spraw zagranicznych Sugiono po spotkaniu z prezydentem Prabowo Subianto. Podkreślił, że dla Dżakarty „ostatecznym celem jest niepodległość i suwerenność Palestyny”.
Władze nie wskazały jednak konkretnego terminu, w którym ewentualne wystąpienie miałoby nastąpić. Sugiono zaznaczył przy tym, że struktura Rady „dopiero się kształtuje”.
Prabowo przeprowadził w ostatnich dniach serię rozmów z liderami politycznymi i religijnymi, by uspokoić nastroje społeczne wywołane przystąpieniem kraju do nowej inicjatywy.
Wiceszef Indonezyjskiej Rady Ulemów Cholil Nafis przekazał zapewnienie prezydenta, że kraj nie będzie związany ustaleniami sprzecznymi z jego racją stanu. Z kolei były wiceminister dyplomacji Dino Patti Djalal uznał Radę Pokoju za „eksperyment”, ale zarazem jedyną obecnie opcję na stole, mimo ryzyka związanego z udziałem Izraela w tym przedsięwzięciu.
W ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego Rady Pokoju 22 stycznia w Davos uczestniczyli przedstawiciele ok. 20 państw, w tym – oprócz Indonezji – USA, Węgier, Bułgarii i Argentyny. Nieobecni byli urzędnicy z Rosji i większości państw europejskich. Według początkowych zapowiedzi Rada Pokoju ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Trump w Davos oświadczył również, że Rada będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/ sma/