Cichanouska: bez sankcji Łukaszenka nie miałby motywacji, by uwalniać więźniów politycznych [WIDEO]
Uważam, że sankcje działają; bez nich Alaksandr Łukaszenka nie miałby najmniejszej motywacji do tego, by w ogóle uwalniać więźniów politycznych – powiedziała w wywiadzie dla PAP Swiatłana Cichanouska, liderka białoruskich sił demokratycznych na wygnaniu.
- Niektórym się wydaje, że można zrobić taki piękny układ: Europa zniesie wszystkie sankcje, a (przywódca Białorusi Alaksandr) Łukaszenka wtedy wszystkich wyzwoli. Jak można uwierzyć takiej osobie? On ma możliwość ciągle aresztować nowych i nowych ludzi. I wtedy, jeśli nie będziemy mieć żadnych kart, jak można wykupić innych więźniów (politycznych - PAP)? Sankcje europejskie muszą działać na rzecz systematycznych i nieodwracalnych zmian na Białorusi – podkreśliła przewodnicząca Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego.
W ten sposób polityczka odniosła się do różnych opinii wśród białoruskich środowisk emigracyjnych w sprawie prawidłowego podejścia do reżimu Łukaszenki. O tym, że z Łukaszenką należy negocjować i rozważyć jakieś gesty wobec Mińska, w tym stopniowe znoszenie unijnych sankcji, mówiła ostatnio m.in. Maryja Kalesnikawa, która w grudniu znalazła się w grupie osób wypuszczonych z więzień i zmuszonych do wyjazdu z kraju. Uwolnienie 123 więźniów politycznych udało się wynegocjować w ramach rozmów amerykańsko-białoruskich. USA ogłosiły następnie zniesienie sankcji na potas (nawozy potasowe), kluczowy towar eksportowy Białorusi. Wcześniej doszło do zniesienia amerykańskich sankcji na linie lotnicze Bieławia (Belavia).
Amerykanie nie są naiwni, mają świadomość, z kim mają do czynienia. Wiedzą, że Łukaszenka po raz kolejny będzie próbował ich oszukać, że chce grać w swoją własną grę. (…) Oczywiście, dla Łukaszenki ludzie to jest karta przetargowa, towar wymienny, on sprzedaje ludzi, chce (w zamian - PAP) zniesienia sankcji. Ale sankcje to jest narzędzie. Należy mądrze z niego korzystać i to się dzieje. Amerykańskie sankcje zostały wprowadzone za łamanie praw człowieka. Jeśli jakaś grupa ludzi zostaje uwolniona, to można znieść część sankcji
Jednocześnie, jak przekonywała, sankcje unijne są swego rodzaju bezpiecznikiem. - Amerykanie znieśli sankcje na potas, ale bez zniesienia europejskich sankcji na jego tranzyt Białoruś nie zyska dużo (w przeszłości główną trasą eksportu był litewski port w Kłajpedzie - PAP). W tym przypadku Europa jest taką strażą, bezpiecznikiem. Ameryka odgrywa rolę dobrego policjanta, a Europa złego – oceniła liderka białoruskich sił demokratycznych.
Część analityków uważa, że zmiana polityki USA wobec Białorusi po dojściu do władzy Donalda Trumpa zagraża jedności transatlantyckiego podejścia, pomaga Łukaszence wyjść z izolacji, a Zachodowi wytrąca z rąk argument, którym są sankcje. Jednocześnie umacnia się wieloletnia taktyka Łukaszenki, polegająca na „handlu ludźmi” – więźniami politycznymi.
Cichanouska przekonywała w rozmowie z PAP, że działania wobec Mińska można prowadzić dwutorowo: USA zabiegają o uwolnienie więźniów w ramach tzw. ścieżki humanitarnej, a Europa – w ramach ścieżki politycznej - utrzymuje konsekwentne stanowisko i sankcje, by doprowadzić do systemowych przemian na Białorusi.
Zaznaczyła, że „większość sankcji europejskich została wprowadzona za Łukaszenki współudział w wojnie” Rosji przeciw Ukrainie.
Nie ma obecnie podstaw do zniesienia tych sankcji. I jestem bardzo wdzięczna za tę pryncypialną postawę UE i niekopiowanie podejścia prezydenta Trumpa, ponieważ mamy dwie różne sytuacje. Mamy podejście, w którym sankcje amerykańskie uwalniają ludzi, a sankcje europejskie mają uwolnić państwo
Wyraziła wdzięczność wobec prezydenta USA i jego administracji za działania na rzecz uwolnienia więźniów. - Ale teraz to wygląda jak drzwi obrotowe – jedni ludzie są uwalniani, a dwa razy więcej ludzi jest zatrzymanych. Naszym zadaniem jest doprowadzenie do zmiany systemowej. I tutaj ogromną rolę odegrała Europa – dodała Cichanouska.
Europejskie sankcje wobec Mińska były wprowadzane m.in. po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 r. i brutalnym stłumieniu protestów, a także za wsparcie, którego Białoruś udzieliła Rosji w czasie pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Zarówno UE, jak i USA i inne państwa Zachodu od 2020 r. nie uznają legitymacji Łukaszenki na stanowisku prezydenta Białorusi.
W 2025 r. w wyniku rozmów ze stroną amerykańską doszło do uwolnienia prominentnych więźniów politycznych z grona działaczy opozycji. Na wolność wyszli m.in. Siarhiej Cichanouski i Wiktar Babaryka, niedoszli kandydaci w wyborach 2020 r., oraz Kalesnikawa, która pracowała w sztabie Babaryki, a następnie – Swiatłany Cichanouskiej. Uwolniono również inne osoby - laureata Pokojowej Nagrody Nobla Alesia Bialackiego, aktywistów i dziennikarzy.
Oczywiście mamy też kontakt z ludźmi, którzy uważają, że to jest takie proste – zniesienie sankcji za uwolnienie więźniów, i już. Tłumaczymy im, że to tak nie działa, nie z Łukaszenką. Jego celem nie jest uwolnienie ludzi, (...) rozpoczęcie rozmów z Europą. On chce jej kapitulacji i upokorzenia. Europa ma silnych przywódców, w tym tutaj, w Polsce. Nie można grać w te gry z dyktatorami, bo ich celem nie jest zaprzyjaźnienie się, ale oszukanie was
Według danych Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna na Białorusi jest obecnie 1138 osób uznanych za więźniów politycznych. Od czasu protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 r. przez areszty i więzienia przeszło kilkakrotnie więcej Białorusinów.
Cichanouska o przeprowadzce do Polski: chodzi nie tylko o moje bezpieczeństwo
Przyczyną przeprowadzki z Litwy do Warszawy były względy bezpieczeństwa - powiedziała PAP Swiatłana Cichanouska, liderka białoruskich sił demokratycznych na emigracji. Jak podkreśliła, chodzi nie tylko o jej osobiste bezpieczeństwo, ale też o kompleksową ochronę działalności opozycji.
Przyczyną przeprowadzki z Litwy były kwestie bezpieczeństwa. Na Litwie zmieniona została część protokołów bezpieczeństwa. Przez wszystkie te lata jesteśmy celami dla reżimu białoruskiego – ja, moje biuro. Dlatego musieliśmy niejako poszerzyć działalność naszego biura o Warszawę i teraz część mojego zespołu kontynuuje pracę w Wilnie, a część – w Polsce
Cichanouska przebywała na Litwie od 2020 r., gdy po sfałszowanych przez władze wyborach prezydenckich na Białorusi została zmuszona przez reżim do opuszczenia kraju. Choć przebieg wyborów, niezwykła aktywność obywateli i masowe protesty oraz wiele danych zebranych przez białoruskie organizacje i aktywistów wskazują, że to ona mogła być realną zwyciężczynią wyborów, oficjalnie to Alaksandr Łukaszenka zdobył w nich ponad 80 proc. głosów.
Po instytucjonalizacji środowisk opozycji demokratycznej na emigracji w Wilnie znajdowało się m.in. biuro Cichanouskiej oraz Zjednoczony Gabinet Przejściowy i Rada Koordynacyjna. Do Warszawy wraz z Cichanouską przenieśli się w tym roku niektórzy doradcy. Pozostała część biura ma kontynuować działalność w Wilnie.
W ubiegłym roku Litwa poinformowała o obniżeniu statusu ochrony Cichanouskiej z państwowej na policyjną. Premierka Inga Ruginiene wyjaśniła, że jest to „korekta zgodna z obecnym poziomem zagrożenia”. W mediach wskazywano również na wysokie koszty ochrony, pojawiał się też argument, że po pięciu latach zmienił się status Cichanouskiej. Białoruska opozycja nie ma dostępu do swojego kraju ani możliwości bezpośredniego działania w nim. Ponadto w 2024 r. Łukaszenka przeprowadził kolejne sfałszowane „wybory”, które ponownie „wygrał”, przedłużając swoje rządy, trwające nieprzerwanie od 1994 r.
Jestem bardzo wdzięczna rządowi Litwy za całe wsparcie, jakie otrzymaliśmy w ciągu pięciu lat. I nie widzę, by polityka Litwy wobec Białorusi miała się zmienić. Jesteśmy oczywiście bardzo wdzięczni rządowi Polski, parlamentowi i społeczeństwu, że przyjmujecie tutaj Białorusinów i rozumiecie, że wolna i demokratyczna Białoruś jest tak ważna dla dobrego sąsiedztwa
- Czułam się bezpiecznie na Litwie i czuję się bezpiecznie tutaj. Rząd polski robi wszystko, by mieć pewność, że jestem bezpieczna – dodała. Jak zaznaczyła, nie chodzi tylko o nią.
Chodzi o bezpieczeństwo całego biura. Naprawdę musimy wiele spraw koordynować z polskimi i litewskimi służbami, żeby np. uniknąć wycieku informacji i mieć pewność, że pracownicy biura są bezpieczni. Zdajemy sobie sprawę, że reżim podejmuje próby infiltracji, że próbuje najmować Białorusinów pracujących dla biura. Chodzi więc o procesy weryfikacji, procedury bezpieczeństwa, które przechodzimy. Dlatego też budujemy te relacje z polskimi służbami bezpieczeństwa w zakresie tych procedur. Tak jak powiedziałam, polski rząd robi wszystko, byśmy czuli się bezpiecznie
Podkreśliła, że w Polsce „przebywają setki tysięcy Białorusinów, którzy musieli uciekać przed represjami”, a przeniesienie się do Warszawy umożliwi jej działanie w większym kontakcie z tą liczną diasporą.
Według danych Urzędu ds. Cudzoziemców z marca 2025 r. 144 tys. obywateli Białorusi posiadało ważny dokument pozwalający na pobyt na terytorium RP. Instytut Europy Środkowej w analizie podał, że na początku 2024 r. polskim numerem PESEL posługiwało się ponad 300 tys. Białorusinów. Jest to druga największa grupa obcokrajowców w Polsce po Ukraińcach.
Autorka: Justyna Prus (PAP)
just/ akl/ ktl/ kgr/