O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Eksperci: projekt reformy PIP zawierał istotne mechanizmy ochrony pracowników, ale szedł za daleko

Projekt reformy PIP nie był idealny, ale zawierał istotne mechanizmy ochrony pracowników – uważa radca prawny dr Monika Wieczorek. Zdaniem prof. Michała Raczkowskiego z UW propozycja szła za daleko i tylko w niewielkim stopniu uwzględniała rolę stron w decyzji o podstawie zatrudnienia.

Państwowa Inspekcja Pracy (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Albert Zawada
Państwowa Inspekcja Pracy (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Albert Zawada

Premier Donald Tusk oświadczył w tym tygodniu, że prace nad opracowanym w MRPiPS projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy nie będą kontynuowane. Jak wyjaśnił, przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.

Projekt resortu pracy zakładał bowiem m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Nadanie PIP tych uprawnień to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Pierwotnie kamień milowy dotyczył oskładkowania umów cywilnoprawnych, jednak polski rząd w ubiegłym roku zastąpił ten punkt wzmocnieniem kompetencji PIP.

Premier w piątek doprecyzował, że w sprawie reformy PIP rząd będzie szukał zapisów, które zwiększą ochronę pracowników, przy „niezbyt dużej władzy dla urzędników”.

– Na pewno doprowadzimy tę kwestię do pozytywnego finału i to w ciągu najbliższego czasu – zapewnił.

Więcej

Adrian Zandberg. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Adrian Zandberg. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Zandberg: zwiększenie uprawnień inspektorów pracy to minimum dla ochrony pracowników

Radca prawny dr Monika Wieczorek w rozmowie z PAP zwróciła uwagę, że kierunek reformy był znany od dłuższego czasu, choć projekt wymagał doprecyzowania.

– Ten ostatnio ogłoszony projekt nie był rozwiązaniem idealnym dla wszystkich, ale zawierał istotne mechanizmy: od decyzji okręgowego inspektora pracy przysługiwałoby odwołanie do Głównego Inspektora Pracy, a następnie do sądu pracy, a w ostatnich tygodniach pojawiła się też zapowiedź rezygnacji z rygoru natychmiastowej wykonalności takiej decyzji. I ten kierunek uważam za właściwy – powiedziała.

Zaznaczyła, że rynek pracy wymaga usprawnienia kontroli PIP, szczególnie potrzebują tego branże, w których umowy cywilnoprawne są nadużywane.

– Jednocześnie rozumiem, że tak nagłe zmiany mogą budzić niepokój, zwłaszcza jeśli miałyby wiązać się z przyznaniem dość szerokiego władztwa decyzyjnego – oceniła.

Zdaniem ekspertki dopóki nie usprawnimy wymiaru sprawiedliwości, a postępowania przed sądami pracy nie będą krótsze, to te mechanizmy nigdy nie będą skuteczne.

– Wedle statystyk za 2024 r. na rozstrzygnięcie w sądach rejonowych oczekuje się mniej więcej około dziewięciu miesięcy, a w sądach okręgowych około jedenastu. To jest średnia krajowa, ale jak spojrzymy na duże miasta, to ten czas jest jeszcze dłuższy. W swojej praktyce spotykam się bardzo często z postępowaniami przed sądami pracy, gdzie rozstrzygnięcie przed sądem pierwszej instancji zapada w ciągu dwóch, trzech lat od wniesienia pozwu – wskazała Wieczorek.

Zauważyła jednocześnie, że umów cywilnoprawnych zawieranych jest w Polsce bardzo dużo.

– Warto jednak pamiętać o dużej grupie osób, które świadomie wybierają model B2B. Jednocześnie nie można pomijać sytuacji, w których umowa cywilnoprawna bywa narzucana bez realnej możliwości negocjowania warunków i takie przypadki wymagają bezwzględnej ochrony, czemu właśnie miała służyć zapowiadana reforma – podkreśliła.

Zaznaczyła, że projekt ustawy nie zmierzał jednak do narzucania nowych zasad w sprawie nawiązywania stosunku pracy. Przypomniała, że już dziś Kodeks pracy uznaje za niedopuszczalne zawarcie umowy cywilnoprawnej tam, gdzie zachodzą warunki przewidziane dla stosunku pracy.

– Inspektorzy już teraz mają możliwość skierowania powództwa w imieniu pracownika o ustalenie istnienia stosunku pracy i to uprawnienie miało w ustawie pozostać – powiedziała ekspertka.

Zwróciła uwagę, że inspekcja w razie stwierdzenia naruszeń kieruje również wystąpienia i wydaje polecenia, do których pracodawcy często się stosują.

– W takiej sytuacji, gdy pracodawca sam nawiąże stosunek pracy, wówczas nie ma już podstaw, żeby kierować sprawę do sądu. Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że w 2024 r. wskutek polecenia inspektora pracodawcy zawarli ponad trzy tysiące umów o pracę w miejsce nieprawidłowo zawartych umów cywilnoprawnych – przekazała.

Dodała, że skoro już dziś inspektorzy nie kierują spraw do sądu w tak dużej skali, to nie ma też przekonania o masowych decyzjach, gdyby zapowiadane zmiany weszły w życie.

Więcej

Biuro (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk/Albert Zawada
Biuro (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk/Albert Zawada

ZUS może zmieniać umowy bez reformy PIP

Prawniczka oceniła, że reforma PIP jest lepszym rozwiązaniem niż pierwotny zamysł oskładkowania umów cywilnoprawnych.

– Jestem bardziej za wzmocnieniem kompetencji kontrolnych, ale niekoniecznie w formie decyzji administracyjnych. Można pójść w kierunku intensyfikacji kontroli czy też zwiększenia uprawnień inspekcji w zakresie przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji. Myślę, że to jest to, czego dziś pracownicy by oczekiwali – powiedziała.

Decyzję premiera pozytywnie ocenił prof. Michał Raczkowski, kierownik Katedry Prawa Pracy i Polityki Społecznej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem eksperta projekt ministerstwa był opresyjny i zbyt daleko idący. Jak stwierdził, regulacja w niewielkim stopniu uwzględniała rolę stron w decydowaniu o podstawach zatrudnienia.

– Jedną z podstawowych zasad prawa pracy jest to, że nawiązanie stosunku pracy wymaga zgodnej woli pracodawcy i pracownika. Natomiast w tym projekcie znajdowały się rozwiązania, które tę decyzyjność sprowadzały do minimum, bo o wszystkim miała decydować Państwowa Inspekcja Pracy – powiedział prof. Raczkowski.

– Według tego projektu nawet w postępowaniu sądowym odwoławczym od decyzji inspekcji pracy zawarcie ugody miało być dopuszczalne tylko za zgodą głównego inspektora pracy. Nie rozumiem, dlaczego główny inspektor pracy miałby wyrażać zgodę na zawarcie ugody, która dotyczy relacji między stronami – między osobą zatrudnioną a osobą zatrudniającą – wskazał ekspert.

W dyskusji nad reformą główny inspektor pracy Marcin Stanecki wielokrotnie zwracał uwagę, że jest „wielkim fanem swobody zawierania umów”, jednak PIP powinna mieć skuteczne narzędzia, by „walczyć z patologiami na rynku pracy”. Jak tłumaczył, inspekcja nie będzie masowo zmieniać kontraktów na etaty, a jedynie działać w przypadkach niebudzących wątpliwości.

Jednak zdaniem prof. Raczkowskiego projekt nie uwzględniał tych zapowiedzi.

– Mamy tutaj jakąś niespójność między treścią projektu a deklaracjami, jak to miałoby być stosowane – stwierdził.

Według eksperta lepszym rozwiązaniem byłoby jednak oskładkowanie umów cywilnoprawnych.

– To byłoby mądrzejsze niż przekształcanie na siłę stosunków zatrudnienia w stosunki pracownicze – powiedział.

Projekt ustawy o reformie PIP przewidywał także: wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS na potrzeby kontroli i analizy ryzyka; usprawnienie kontroli PIP poprzez wprowadzenie kontroli zdalnych i wykorzystanie urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie czynności kontrolnych na odległość oraz wprowadzenie postaci elektronicznej dokumentacji sporządzanej podczas kontroli.

Karolina Kropiwiec (PAP)

kkr/ joz/ grg/

Zobacz także

  • Widok stacji Equinor na wyspie Melkoya, służącej do odbioru i przetwarzania gazu ziemnego Fot. PAP/EPA/Fredrik Varfjell
    Widok stacji Equinor na wyspie Melkoya, służącej do odbioru i przetwarzania gazu ziemnego Fot. PAP/EPA/Fredrik Varfjell

    Media: umowy Polaków przy projektach norweskiego potentata naruszają prawa pracownicze. Minister zapowiada działania

  • Praca (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Darek Delmanowicz
    Praca (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Darek Delmanowicz

    Ekspert: firmy potrzebują od trzech do pięciu lat na wdrożenie przepisów w sprawie pracy w upały

  • Budowa Kompleksu Olefin III w Płocku, fot. PAP/Szymon Łabiński
    Budowa Kompleksu Olefin III w Płocku, fot. PAP/Szymon Łabiński

    Śledztwo ws. naruszania praw pracowniczych obcokrajowców na budowie Olefin III w Orlenie

  • Pracownicy w biurze. Fot. PAP/Adam Warżawa
    Pracownicy w biurze. Fot. PAP/Adam Warżawa

    Zmiany w prawie pracy. Na jakie dofinansowanie możemy liczyć?

Serwisy ogólnodostępne PAP