Eliza Kącka: książka „Wczoraj byłaś zła na zielono” wozi mnie po kraju jako pisarkę
Książka „Wczoraj byłaś zła na zielono” wozi mnie po kraju jako pisarkę, jako kogoś, kto opowiedział tę historię - powiedziała w Studiu PAP Eliza Kącka, pisarka, laureatka Nike, literaturoznawczyni. I rozwiała oczekiwania niektórych: na pewno nie będzie części drugiej po hicie.
Znamy ją jako literaturoznawczynię, krytyczkę, felietonistkę ostatnio związaną z „Tygodnikiem Powszechnym”, a przede wszystkim pisarkę. W ubiegłym roku otrzymała Nagrodę Literacką „Nike” za „Wczoraj byłaś zła na zielono”, jej książkę wskazali też w swoim głosowaniu czytelnicy. Ostatnie dni pozwalają jednak poznać inną twarz Elizy Kąckiej. Wszystko to za sprawą wystawy w warszawskim Muzeum Karykatury „Ha-Ga. Interwencja”, którą współkuratoruje wraz z Michałem Rzecznikiem. To druga odsłona ekspozycji „Ha-Ga. Życie towarzyskie i rysunkowe”, która, obok wydanych w ostatnich latach książek, na nowo skierowała uwagę na znakomitą artystkę.
- Ha-Gę bardzo podziwiam - wyznała w Studiu PAP Eliza Kącka. - Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy Muzeum Karykatury zaprosiło mnie do tego projektu. Ha-Ga była fantastyczną rysowniczką. Wielu ludzi może kojarzyć ją ze „Szpilkami” i z bardzo charakterystycznymi postaciami, wyjątkową kreską. A tytułowa „interwencja” nie jest interwencją Kąckiej, która wchodzi na wystawę Ha-Gi i postanawia, że tu trzeba mieć młode rysowniczki - tłumaczyła.
Ekspozycja zestawia bowiem twórczość Anny Gosławskiej-Lipińskiej z pracami 19 młodych autorek nominowanych w trzech dotychczasowych edycjach konkursu o Nagrodę Ha-Gi. - Podjęliśmy decyzję, żeby nie zdejmować Ha-Gi, nie deportować jej - opowiadała Kącka. - Chcieliśmy, żeby spotkały się wszystkie. Teraz ci, którzy widzieli wystawę w wersji zasadniczej, mogą zobaczyć odsłonę z młodymi głosami. Młodymi, ale już z dorobkiem, bo to nie są debiuty, tylko dzieła kobiet w różnej fazie swojej twórczości, działających w skrajnie różnych warunkach, w innych mediach. Zupełnie inaczej niż Ha-Ga w sztuce się wyżywających. Interwencja polega mocniejszym zaakcentowaniu tych kobiecych głosów - dodała, podkreślając, że za bohaterką ekspozycji, działającą w bardzo męskim świecie, również stoi historia jej własnej, bardzo trudnej emancypacji.
Wystawę w Muzeum Karykatury można oglądać do 29 marca.
- Książka „Wczoraj byłaś zła na zielono” wozi mnie po kraju jako pisarkę. Jako kogoś, kto opowiedział tę historię - stwierdziła Kącka. - Ale też, jak się okazało, pisarkę nie tylko od tej książki. Bo coraz więcej mówi się o rzeczach poprzednich, znacznie bardziej kameralnie odbieranych, bo były to małe prozy. Zatem przede wszystkim podróżuję czy raczej pielgrzymuję po kraju. Pozytywistyczną wycieczkę robię głównie jako jednak felietonistka i autorka prozy. Nowe jest w moim życiu to, że dotąd przeważnie byłam jednak panią od komentowania literatury, myślenia o literaturze, od omawiania pisania innych. Od jakiegoś czasu te sprawy są na drugim planie. Ale nie jestem zakładniczką tej jednej książki. Spotkań literackich przed Nike było już kilkadziesiąt. Dlatego nie mam poczucia, że ta nagroda wrzuciła mnie na konwejer, na którym wcześniej nie stałam, a tylko podkręciła tempo tej taśmy - zaznaczyła.
Pisarka nie zamierza skupiać się wyłącznie na własnej twórczości, porzucając działalność krytyczną i literaturoznawczą. - Na tych polach również mówię własnym głosem - zaznaczyła Kącka. - Na razie jako utopistka myślę, że ze wszystkim sobie radzę. Tym bardziej że słabo żyję bez dialogu i wspierania innych głosów. Teraz na przykład będę pisać tekst o poezji i będzie on o innych głosach, nie o moim własnym. Niektórzy mogliby powiedzieć, że zamiast się nim zajmować, powinnam siadać i w tej chwili pisać coś stricte autorskiego, na przykład powieść, na którą mam pomysł. Jednak przypuszczam, że to jeszcze trochę zajmie, zanim ten pomysł jakoś w sobie rozkręcę. Postaram się to wszystko godzić, choć nie mam złudzeń, że w nieco innych proporcjach, za to na własnych warunkach. Moje życie to nie jest laboratorium książki. Pracuję inaczej, może czasem mniej wydajnie. Na pewno nie zaprzepaszczę tego, co moje własne, a z resztą pola będę negocjować. Ale na pewno go nie opuszczę ot tak.
Eliza Kącka zdaje sobie sprawę, że wielu oczekuje teraz po niej powtórki z „Wczoraj byłaś zła na zielono”, swoistego sequela dotychczas najszerzej komentowanej i najchętniej kupowanej jej książki. - Zawiodę czytelników - zadeklarowała. - Na pewno nie będzie części drugiej po hicie. Mam taki temperament poznawczo-pisarski, że nie potrafię od razu wchodzić do tej samej rzeki, podkręcić tę samą korbę. Muszę teraz pisać zupełnie coś innego. Pisarz ma obowiązek pisać. I ma obowiązek jakoś się rozwijać, tak sobie myślę.
Jacek Wakar (PAP)
wj/ dki/ miś/ know/