Jarosław Kaczyński w miesięcznicę smoleńską: niektórzy nie chcą przyjmować do wiadomości prawdy o zamachu
Znaczna część naszego społeczeństwa nie chce przyjmować do wiadomości prawdy o zamachu, którego dopuścił się Władimir Putin i jego współpracownicy, także ci, którzy są w Polsce - powiedział w niedzielę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podczas obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej.
W niedzielę po godz. 9 delegacja polityków PiS złożyła wieńce przed pomnikami prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku na placu Piłsudskiego.
Prezes PiS: jak co miesiąc obchody są zagłuszane
Prezes PiS Jarosław Kaczyński @OficjalnyJK razem z Przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości uczcili pamięć Ofiar Tragedii Smoleńskiej i złożyli kwiaty pod Pomnikiem upamiętniającym Śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz Pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. 🕯️… pic.twitter.com/gDi6RUUvsb
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) May 10, 2026
Kaczyński podkreślił, że jak co miesiąc obchody są zagłuszane. - Jak zwykle trzeba zabierać głos wśród krzyków i wrzasków. Agentura rosyjska, agentura Putina tutaj działa. Wierzymy, i to się stanie, że przyjdzie dzień, w którym niezawisłe i uczciwe sądy ten problem rozwiążą raz na zawsze. Ci ludzie nie będą mogli się tutaj pokazywać, bo będą po prostu w innym miejscu, a i po wyjściu z tego miejsca będą mieli zakaz na wiele lat przybywania na to miejsce - stwierdził.
- Trzeba o to ciężko walczyć, bo znaczna część naszego społeczeństwa nie chce przyjmować do wiadomości tej prawdy; twardej, bolesnej, nieprzyjemnej, groźnej prawdy o zamachu, o zbrodni której dopuścił się Putin i jego współpracownicy. Także ci, którzy są w Polsce, bo to była akcja nie tylko rosyjska, to była także akcja pewnych środowisk w Polsce. To, że nie ma dowodów jest kłamstwem - dodał.
Na Placu Piłsudskiego zebrali się zarówno ci, którzy przyszli, aby uczcić pamięć zmarłych, jak i osoby, które starały się zakłócić uroczystość.
Porządku podczas wydarzenia pilnowali liczni funkcjonariusze policyjnej prewencji, niektórzy z nich mieli na sobie niebieskie kamizelki z napisem "zespół antykonfliktowy". To policjanci, których zadaniem jest deeskalacja i obniżenie napięcia podczas masowych wydarzeń. Funkcjonariusze błyskawicznie reagowali wobec osób wykazujących agresję.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154 wiozącego polską delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i pierwsza dama Maria Kaczyńska, przedstawiciele rządu i parlamentu, najwyżsi dowódcy wojska, przedstawiciele duchowieństwa i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. (PAP)
fos/ mir/ ktl/gn/