Lech Wałęsa o sytuacji geopolitycznej: wszystko zmierza w złym kierunku, zbliżamy się do katastrofy

2024-05-06 19:05 aktualizacja: 2024-05-07, 06:48
Były prezydent RP Lech Wałęsa, fot. PAP/Adam Warżawa
Były prezydent RP Lech Wałęsa, fot. PAP/Adam Warżawa
Istnieje ryzyko, że USA wycofają się z Europy; od 40 lat próbuję przekonać Niemcy, aby przejęły rolę europejskiego przywódcy, ale oni są bardzo niechętni - powiedział były prezydent Lech Wałęsa w wywiadzie dla duńskiej gazety "Jylland-Posten".

Wałęsa ocenił, że "w tej chwili wszystko zmierza w złym kierunku, zbliżamy się do katastrofy". "Musimy zadać sobie pytanie, skąd grozi naszemu światu zniszczenie, czy zagrożeniem jest Putin, Chińczycy, czy też niekontrolowany rozwój technologii" - podkreślił.

Według byłego prezydenta Europa, która przyzwyczaiła się do pokoju i dziesięcioleci wzrostu gospodarczego, powinna mieć znacznie większą świadomość kryzysu. "Czy nadal spieramy się o rozwiązania, czy zaczynamy myśleć konstruktywnie, aby rozwikłać problemy? Obawiam się, że powtarzamy błędy z przeszłości" - zaznaczył.

Wałęsa dodał, że w latach 80. ubiegłego wieku narody Europy Środkowej i Wschodniej odważyły się na historyczny krok naprzód, ale pamięć o zmaganiach tego pokolenia zatarła się. "Autokraci tacy jak Władimir Putin w Rosji i Viktor Orban na Węgrzech pragną cofnąć wskazówki zegara o dziesięciolecia" - przestrzegł.

Dziennik "Jylland-Posten" określa byłego przywódcę Solidarności jako "weterana, który aktywnie stara się przekonać otaczający świat o konieczności wznowienia walki o wolność i demokrację". "W świecie Wałęsy jest to walka przekraczająca granice państw, a w niektórych przypadkach kontynenty - nawet jeśli trzeba ją toczyć z poszanowaniem cech narodowych" - pisze gazeta.

Wałęsa w wywiadzie nawiązał do czasów, gdy budowano mury z wieżami i fosami, aby nikt nie mógł zdobyć miasta. "Można było wydać pieniądze na dobrobyt obywateli, ale bano się ataków ze strony sąsiadów. (...) Nasz obecny poziom rozwoju technologicznego wymaga od nas porzucenia idei zamykania się w granicach narodowych. Musimy myśleć w kategoriach większych struktur kontynentalnych lub globalnych" - wskazał.

 

Daniel Zyśk (PAP)

sma/