Magdalena Różczka: pomaganie daje mi ogromną siłę
Aktorka Magdalena Różczka w swoim życiu pełni wiele ról. Jest żoną, mamą trzech córek, założycielką Fundacji „Ukochani”, a także ambasadorką kampanii promujących rodzicielstwo zastępcze. W rozmowie z PAP Life wspomina m.in. wzruszającą historię małego Marcinka: - Miał być dzieckiem niechodzącym i niemówiącym. Zaledwie po miesiącu w rodzinie zastępczej zaczął śpiewać, a później chodzić.
- Pomaganie daje mi ogromną siłę. Ale zawsze najważniejsza jest dla mnie rodzina – powiedziała PAP Life Magdalena Różczka. Pomysł zainteresowania się pieczą zastępczą u aktorki wziął się blisko 18 lat temu, kiedy urodziła swoje pierwsze dziecko. - Wtedy osobiście doświadczyłam, jak bardzo każde maleństwo jest zależne od rodzica, potrzebuje jego atencji, miłości i opieki na każdym kroku. Pojawiły się u mnie myśli: co dzieje się z dzieckiem, z którym biologiczni rodzice musieli się rozstać z jakiegoś powodu? - wspomina.
Los zaprowadził ją do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku. Trafiają tam dzieci pozostawione w Oknie Życia, w szpitalach lub odebrane agresywnym rodzicom. Wiele z nich – jak zauważyła - rodzi się z różnymi obciążeniami chorobowymi, np. zespołem FAS (Fetal alcohol syndrome - alkoholowy zespół płodowy – PAP), co utrudnia adopcje.
Dlatego w swojej działalności wolontariackiej aktorka apeluje do matek, żeby nie spożywały alkoholu podczas ciąży. - Alkohol jest najgorszą rzeczą, która po biologicznych rodzicach może pozostawić dziecku nieodwracalne skutki. Jeżeli kobieta ma w planach, że po porodzie zostawi dziecko w szpitalu, to jedno, co może mu dać, to siłę i zdrowie. Ono będzie bardzo potrzebne i ważne - powiedziała.
W swojej charytatywnej działalności Różczka doświadczyła bolesnych, ale też „pięknych i wzruszających chwil”. Jako przykład podała historię Marcinka, który urodził się z diagnozą FAS. - Miał być dzieckiem niechodzącym i niemówiącym. Przebywał w różnych placówkach opiekuńczych. W wieku trzech lat udało się, że trafił do rodziny zastępczej. Zaledwie po miesiącu pobytu tam zaczął gaworzyć, śpiewać, wstawać, wdrapywać się na meble, a później chodzić. Poprosiłam rodziców zastępczych, żeby wysłali mi filmik i kiedy go obejrzałam, to wtedy zrozumiałam, dlaczego ten chłopczyk zaczął tak intensywnie rozwijać się. Zobaczyłam rozkochane oczy mamy, która mówiła: „Marcinku, chodź do mnie”. Wtedy on pokonywał wszelkie trudności, by się do niej przemieścić - opowiadała Różczka.
Artystka przyznała, że kiedy widzi zdjęcia chłopca, np. przytulonego podczas snu do mamy - a nie leżącego w pustym łóżeczku, "gdzieś tam, gdzie jest 45 samotnych dzieci", to takie obrazki "dodają jej skrzydeł".
Powiedziała, że nie radzi nikomu oceniać rodziców, którzy zostawiają swoje dzieci. - Ja tego nie czynię. Nie oceniam. Być może naprawdę matka czuje, że nie jest na siłach wychować swojego dziecka i wie, że ktoś inny zrobi to lepiej. Być może należy do tych kobiet, za którymi ciągną się wielopokoleniowe traumy - powiedziała.
Zainteresowanie tematyką rodzinnej pieczy zastępczej wzmogło się u aktorki, kiedy poznała pierwszą rodzinę zastępczą - Edytę i Jarka Wojtasińskich. - Urzekli mnie swoim ciepłem, historią, wielką miłością i sercem dla wszystkich przysposobionych dzieci. Wiele z nich wychowali i wychowują nadal. Stworzyli Stowarzyszenie Rodzicielstwa Zastępczego „Jedno Serce”, żeby uczyć innych rodziców, jak np. radzić sobie z dziećmi po traumach - powiedziała.
Według Różczki, prowadzenie rodziny zastępczej jest ogromnym wyzwaniem. Ten rodzaj opieki mogą sprawować nie tylko małżeństwa, ale także osoby samodzielne. - Z reguły łączy ich jedno. Takie osoby są po prostu dobre na wskroś i mają duże serca – powiedziała. Zwróciła uwagę, że największym problemem, z jakim borykają się rodziny zastępcze, to brak wsparcia systemowego. - Nasze państwo nie dba o rodziny zastępcze. Poczynając od tego, że za pieczą zastępczą od lat ciągnie się zły pijar. Opinia publiczna usłyszała o jakiejś „złej historii”, że np. to względy finansowe zdecydowały, że ktoś założył rodzinę zastępczą. Wszyscy zaczynają być oceniani podobnie. To nie jest prawda, bo właśnie państwo daje rodzinom za mało środków - zaznaczyła.
Dziecko, które trafia do rodziny zastępczej, najpierw potrzebuje miłości. Ale jednocześnie – jak zauważyła - trzeba podejmować kosztowne działania dla jego prawidłowego rozwoju. To są wydatki związane z opieką psychologiczną, psychoterapeutyczną i rehabilitacyjną. - Marzę o świecie, w którym rodzice zastępczy będą właściwie doceniani, wspierani i szanowani. Parlamentarzyści podjęli pracę nad wprowadzeniem zmian w ustawie o pieczy zastępczej, więc mam nadzieję, że coś się wydarzy i zmieni na lepsze - powiedziała.
Misja Fundacji "Ukochani"
W 2024 roku aktorka założyła Fundację „Ukochani”. - Misją naszej fundacji jest, aby każde dziecko, które z jakichś przyczyn nie może być wychowywane przez biologicznych rodziców, trafiło do bezpiecznej, kochającej rodziny zastępczej - powiedziała. Aby osiągnąć ten cel – jak powiedziała - kluczowe jest pozyskiwanie nowych rodziców zastępczych oraz wspieranie istniejących rodzin, tworząc dla nich sprzyjające warunki do funkcjonowania. Celem fundacji jest nie tylko zachęcanie do podejmowania się rodzicielstwa zastępczego, ale także zapewnienie realnego wsparcia.
- Podejmujemy działania zmierzające do stworzenia sieci Centrów Wsparcia Rodzin Zastępczych. Miejsca te mają pomagać dzieciom przebywającym w pieczy zastępczej odzyskać wiarę w dom i dorosłych, a ich rodzicom oferować wsparcie w codziennych wyzwaniach - powiedziała.
Aktorka podkreśla, że pomagać można na różne sposoby. - Jak ktoś pyta mnie, jak pomóc, to mówię, że ważny jest każdy najdrobniejszy gest. Taką rodzinę można wesprzeć finansowo. Można obdarzyć swoim czasem, pomocą i dobrym słowem. Można podziękować za to, że ktoś zajmuje się nie swoim dzieckiem od rana do wieczora, tuli je i sprawia, że prawidłowo się rozwija. Myślę, że tego potrzeba najbardziej - stwierdziła.
W lutym br. zawodowe rodziny zastępcze oraz prowadzący rodzinne domy dziecka wystąpili do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z wnioskiem o ujednolicenie i wyrównanie wynagrodzeń. Chodzi o wynagrodzenie zasadnicze nie niższe niż 6000 zł brutto, dodatek stażowy 1 proc. za każdy rok pracy (do 20 proc.), 500 zł dodatku za każde dziecko powyżej trzeciego oraz stawkę godzinową dla osób do pomocy 34,00 zł/h. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziało, że odpowiedź na petycje zostanie udzielona nie później niż do 24 lutego br.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec 2024 r. w Polsce w pieczy zastępczej przebywało 77,3 tys. dzieci, z czego 59,8 tys. w pieczy rodzinnej oraz 17,5 tys. w pieczy instytucjonalnej. W porównaniu z 2023 r. liczba dzieci, pozostających w pieczy zastępczej, zwiększyła się o 2,6 procent.
GUS odnotował funkcjonowanie 36,5 tys. rodzin zastępczych oraz 900 rodzinnych domów dziecka.
Ewa Bąkowska (PAP Life)
bak/ag/ ał/