Małgorzata Socha o filmie „Psoty”: moje dzieci dopytywały się, czy wzięłam tę rolę [WIDEO]
Pamiętam dokładnie, kiedy rok temu dostałam scenariusz „Psot” i czytałam go na naszych rodzinnych wakacjach. Zaczęłam opowiadać moim dzieciom, o czym jest historia. A że jest m.in. o psie, więc tym bardziej były zaciekawione. I później dopytywały się: „Mamo, czy wzięłaś tę rolę, czy na pewno będziesz tą mamą?” – wspomina Małgorzata Socha, która w nowym obrazie familijnym „Psoty” zagrała mamę głównej bohaterki. Film grany jest już w kinach.
Marzenie dziecka o psie często zderza się z oporem rodziców. Brak czasu, trudne warunki mieszkaniowe lub wysokie koszty utrzymania zwierzęcia – takie argumenty wymieniają, odmawiając dziecku. W nowym filmie familijnym „Psoty” rodzice głównej bohaterki, Frani (Ola Zagrodzka), nie narzekają na brak pieniędzy, rodzina mieszka w pięknym domu. Ale tata (Borys Szyc) większość czasu spędza w podróżach służbowych. Z kolei mama (Małgorzata Socha) też jest zabiegana, a dodatkowo ma alergię na sierść psów. W dniu urodzin Frani, podczas wspólnej podróży samochodem, mama przypadkowo potrąca zabłąkanego psa. Dziewczynka rusza mu z pomocą, nadaje mu imię Sprytek i zabiera do weterynarza. Frania przywiązuje się do psa, ale jej mama stanowczo sprzeciwia się adopcji. Dziewczynka postanawia działać na własną rękę, ucieka z domu i zabiera ze schroniska ukochanego Sprytka.
Małgorzata Socha w roli mamy głównej bohaterki
- Scenariusz filmu „Psoty” jest absolutnie magiczny. Pamiętam dokładnie, kiedy rok temu czytałam go na naszych rodzinnych wakacjach. Towarzyszyły mi różne emocje, bo jednocześnie się śmiałam, wzruszałam, pojawiły się łzy – wspomina w rozmowie z PAP life Małgorzata Socha. - Zaczęłam opowiadać moim dzieciom w skrócie, o czym jest historia. A że jest m.in. o psie, więc tym bardziej były zaciekawione. I później dopytywały się: „Mamo, czy wzięłaś tę rolę, czy na pewno będziesz tą mamą?”. Miałam poczucie, że to jest historia wielu rodzin. Każdy z nas może przejrzeć się w tych bohaterach, zobaczyć swoje problemy, swoją codzienność, zabieganie, a przez to nieuważność – mówi aktorka, która w „Psotach” wciela się w mamę głównej bohaterki.
- Poznajemy tę rodzinę w momencie rozpadu. Każdy z nich jest osobnym bytem. Mama żyje swoim życiem zawodowym, opieką nad córką, przeprowadzką, nowymi wyzwaniami. Czuje się osamotniona, ponieważ jej mąż, tata Frani, ciągle jest w delegacjach, pracuje za granicą i właściwie tylko dojeżdża do swojej rodziny. Wtedy stara się nadrabiać czas, ale to też jest bardzo powierzchowne. No i w tym wszystkim dorastająca Frania, która czuje się samotna w rodzinie, jednocześnie nie ma też zrozumienia wśród koleżanek. Znajduje przyjaciela w psie, którego przez przypadek potrąca mama. I tak się zaczyna nasz film – opowiada Socha.
Pies profesjonalista
Zdjęcia do filmu odbywały się w Polsce i na Słowacji. W rozmowie z PAP Life Socha wspomina pracę na planie zdjęciowym. - Sprytek zrobił na wszystkich wrażenie od samego początku, ponieważ był świetnie wyszkolonym psem, który był niesamowicie powtarzalny. Często nie zdarza się to aktorom na planie, więc rzeczywiście był prawdziwym profesjonalistą. Pamiętam jedną ze scen, kiedy Frania przemyciła psa bez wiedzy rodziców do domu, a on chodził po mamie, obwąchując ją, kiedy śpi, a mama ma uczulenie na zwierzęta. W związku z tym kręciliśmy to tak, że byłam wysmarowana specjalną pastą, smaczkami dla psów. Sprytek miał po mnie chodzić, a ja miałam udawać, że śpię. Ale trudno było mi utrzymać powagę tej sytuacji, kiedy byłam obwąchiwana, gilgana przez naszego Sprytka. To było dość śmieszne – relacjonuje aktorka.
"Staram się pielęgnować codzienność"
Socha prywatnie jest mamą trójki dzieci: 12-letniej Zosi, 8-letniej Basi i 7-letniego Stasia. Od kilku lat w rodzinie jest pies, Stefka. - To jest pierwsze zwierzę w moim życiu. Oczywiście, kiedy byłam dzieckiem, bardzo marzyłam o psie, ale moi rodzice nie chcieli się zgodzić i robili wszystko, żebyśmy tego psa nie mieli. Tłumaczyli się obowiązkami, zabieganiem, zawsze coś stawało na drodze. Z czasem ja też odpuściłam. A teraz, kiedy sama jestem mamą i moje dzieci tak, jak ja kiedyś, bardzo pragnęły psa, łatwiej było mi je zrozumieć. Nie trzeba było mnie długo namawiać. Po prostu znaleźliśmy pieska, która wydawał się nam najlepszy dla naszej rodziny. Stefka jest słodziakiem, wszyscy ją kochamy. I to jest też niesamowite, kiedy widzę, jak moje dzieci uczą się empatii. Staramy się, żeby opieka nad Stefką rozkładała na nas wszystkich. Dzieciaki na zmianę z nami wychodzą z nią, na zmianę Stefkę karmimy, dzieci uczą ją sztuczek. Wszystkim zależy, żeby Stefka czuła się zaopiekowana i kochana – mówi.
Aktorka, która ma bardzo dużo obowiązków zawodowych, podkreśla, że ważne jest dla niej wspólne spędzanie czasu z dziećmi. - Lubimy wspólne wyjazdy, długie podróże samochodem. Ale też staram się pielęgnować codzienność, celebrujemy wspólne posiłki. Dzieci w ciągu dnia mają dużo zajęć, też dodatkowych, na które trzeba je zawieźć. Ale przy okazji tych wszystkich transferów jest czas, żeby wiele rzeczy przegadać, dowiedzieć się, co się dzieje, i po prostu być blisko dziecka. Jednak nasz najlepszy wspólny czas to weekendy, ferie i wakacje – opowiada.
W filmie, obok Oli Zagrodzkiej, Borysa Szyca i Małgorzaty Sochy, zobaczymy także m.in. Andrzeja Konopkę, Izabelę Dąbrowską i Tomasza Sapryka. Reżyserem i autorem scenariusza jest Kacper Lisowski, dla którego to debiut w pełnometrażowej fabule.
Od 16 stycznia film "Psoty" gości w kinach. (PAP Life)
Autorka Iza Komendołowicz
ikl/ ag/