Meloni odrzuci zaproszenie do Rady Pokoju? Media o tym, czego dotyczą obawy rządu w Rzymie
Premier Włoch Giorgia Meloni rozważa możliwość odrzucenia zaproszenia do Rady Pokoju, którą zainicjował prezydent USA Donald Trump - informuje środowa włoska prasa. Według gazet główne obawy rządu w Rzymie dotyczą tego, że udział w tym organie mógłby naruszyć konstytucję.
Rzymska „La Repubblica” podkreśliła, że Meloni nie podjęła jeszcze decyzji, czy pojechać na Światowe Forum Ekonomiczne trwające w Davos, gdzie Trump ma ogłosić oficjalnie utworzenie Rady Pokoju, w której chciałby również widzieć przywódcę Rosji Władimira Putina.
Jak zaznaczyła gazeta, Meloni znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, bo jej nieobecność w Davos mogłaby doprowadzić do pęknięcia w relacjach z prezydentem USA. Z drugiej strony udział Włoch w Radzie Pokoju mógłby oddalić ją od innych europejskich rządów.
Dziennik, powołując się na źródła rządowe, przedstawił następujący scenariusz: „Meloni mogłaby pojechać do Szwajcarii, uścisnąć dłoń Trumpowi, odbyć z nim dwustronne spotkanie, ale nie podpisywać przystąpienia Włoch” do Rady Pokoju.
Według cytowanych źródeł wątpliwości wokół tej inicjatywy prezydenta USA dotyczą kwestii konstytucyjnych. Jak przypomniano, konstytucja pozwala Włochom przystąpić do ponadnarodowych traktatów, ale wyłącznie na równych prawach z innymi państwami.
„Tymczasem Rada Pokoju jest podporządkowana Trumpowi” - dodała gazeta. Zwróciła uwagę na to, że bardzo poważne wątpliwości w sprawie Rady ma koalicyjne ugrupowanie Forza Italia wicepremiera, szefa MSZ Antonio Tajaniego, przede wszystkim dlatego, że w organie tym mogliby zasiąść również Putin i przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka.
O tym, że Włochy nie przystąpią do Rady Pokoju w bardziej jednoznaczny sposób poinformowało ”Corriere della Sera”, również zwracając na to, że jej skład nie spełnia warunków, stawianych przez konstytucję.
W czwartek w Davos ma nastąpić podpisanie dokumentu założycielskiego Rady Pokoju. Państwa członkowskie mają być wybierane przez Trumpa na trzyletnie kadencje, chyba że zapłacą ponad 1 mld dolarów za stałe członkostwo. Trump ma zostać dożywotnim prezesem o niemal nieograniczonych uprawnieniach.
Inicjatywa ta budzi kontrowersje wśród dyplomatów, z których część obawia się, że Rada Pokoju zaszkodzi pracom ONZ. Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom; wśród kilkudziesięciu przywódców znajdują się m.in. Putin, Łukaszenka i premier Izraela Benjamin Netanjahu.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ ap/ sma/