Młodzi Włosi o barze w Crans-Montanie: niski sufit, ciasno, wąskie schody
Grupa młodych Włochów powiedziała PAP, że warunki w barze w Crans-Montanie, w którym doszło do pożaru, wywołały ich zaniepokojenie i dlatego po wizycie przed sylwestrem postanowili tam nie wracać na powitanie nowego roku. Jak podkreślili, w sali, gdzie byli, sufit był niski, a schody - wąskie.
Do Crans- Montany, położonej w odległości około 3 godzin jazdy samochodem od Mediolanu, przybywa tradycyjnie bardzo dużo Włochów. Niektórzy mają domy w tym luksusowym kurorcie, często wybieranym przez narciarzy. Język włoski jest jednym z najczęściej słyszanych wśród turystów.
Także nowy rok przywitało tam wielu mieszkańców Włoch, między innymi z rejonu Mediolanu, Turynu oraz Rzymu.
Była wśród nich grupa młodych rzymian, którzy opowiedzieli PAP o swoich wrażeniach z wcześniejszej wizyty w barze Le Constellation, gdzie wybuchł katastrofalny pożar.
- Byliśmy tam przed sylwestrem, by się rozejrzeć i zdecydować, gdzie chcemy powitać nowy rok. Uznaliśmy, że jest zdecydowanie za mroźno na zabawę pod gołym niebem. Poszliśmy więc do tego baru. Nie spodobał nam się niski sufit, jakby zwisał tuż nad naszymi głowami. Poza tym, choć wtedy nie myślałem zupełnie o jakiejś drastycznej sytuacji, pamiętam wąskie przejście i schody - opowiedział młody rzymianin.
Jego koledzy dodali, że teraz po tragedii, do jakiej tam doszło, przypominają sobie, że w pewnym momencie zrobiło się dość tłoczno i trudno było przejść.
- Teraz rozumiem, co się tam działo wtedy, kiedy pojawiły się płomienie i dym - dodał rozmówca PAP.
Najnowszy bilans pożaru to według władz kantonu Valais ok. 40 ofiar śmiertelnych różnej narodowości i 119 rannych. Taki sam bilans podały w piątek po południu włoskie media, korygując wcześniejsze doniesienia o 47 ofiarach śmiertelnych.
Z Crans- Montany Sylwia Wysocka(PAP)
sw/ kar/ ep/