MŚ 2026 - francuski potentat kontra coraz silniejsze Maroko w pierwszym ćwierćfinale
Gdy w 2022 roku w półfinale mistrzostw świata Maroko miało zagrać z Francją, określano ten mecz jako pojedynek Dawida z Goliatem. Po trzech i pół roku faworytem, tym razem w ćwierćfinale, znowu są „Trójkolorowi”, ale „Lwy Atlasu” nie występują już w roli kopciuszka.
Rywalizacja Francji z Marokiem, w której nie brakuje smaczków i podtekstów, staje się powoli mundialowym klasykiem. 14 grudnia 2022 obie drużyny spotkały się w półfinale poprzedniego turnieju tej rangi i faworyt zwyciężył 2:0.
Wtedy jednak Maroko pisało historię afrykańskiego futbolu i było pierwszym zespołem z tego kontynentu, który awansował do czołowej czwórki MŚ, a do starcia z drużyną trenera Didiera Deschampsa przystępowało jako outsider.
Teraz do meczu w Foxborough pod Bostonem stanie z dużo większym poczuciem własnej wartości, ale i bardziej doceniane przez rywala.
Zdaniem trenera Mohameda Ouahbiego Maroko w ostatnim czasie „wkroczyło w inny piłkarski wymiar”. - Nasi zawodnicy dużo bardziej wierzą w siebie, a przeciwnicy szczerze nas szanują. To postrzeganie nas bardzo się zmieniło - zaznaczył.
49-letni szkoleniowiec przejął schedę po Walidzie Regraguim, który uczynił z Maroka czwartą drużynę globu, ale odszedł po zakończonym w styczniu skandalem Pucharze Narodów Afryki, w którego finale Maroko przegrało z Senegalem, ale zostało mistrzem wskutek decyzji kontynentalnej federacji.
Urodzony w Belgii Ouahbi (w Anderlechcie Bruksela był asystentem znanego z pracy w Legii Warszawa Albańczyka Besnika Hasiego) w październiku ubiegłego roku doprowadził do tytułu mistrza świata marokańską kadrę do lat 20, m.in. eliminując w półfinale... Francję. Od marca jego bilans w roli trenera „dorosłej” kadry to sześć zwycięstw i cztery remisy.
Na ten dorobek składają się m.in. remis z Brazylią na początek turnieju za oceanem oraz wygrana po karnych z Holandią w 1/16 finału. W kolejnej rundzie Maroko rozbiło Kanadę 3:0, choć do przerwy miało kłopoty.
Rezultaty Francuzów robią większe wrażenie. W pięciu spotkaniach Kylian Mbappe i koledzy strzelili 15 goli, przy ledwie dwóch straconych, a ich gra robi wrażenie na tyle, że wielu widzi w nich głównych kandydatów do końcowego triumfu.
Droga do niego wiedzie jednak przez pojedynek uznawany za „derbowy”, bo oba kraje łączy silna więź historyczna i kulturowa. W latach 1912–1956 Maroko znajdowało się pod protektoratem Francji. Obecnie szacuje się, że nad Sekwaną i Loarą mieszka od 2-2,2 miliona Marokańczyków bądź osób pochodzenia marokańskiego. Stanowią one drugą pod względem wielkości, po Algierczykach, grupę imigrantów.
O związkach obu państw świadczy też fakt, że sześciu marokańskich kadrowiczów urodziło się we Francji, a praktycznie wszyscy posługują się językiem francuskim.
Kraje te łączy choćby Ayyoub Bouaddi, niespełna 19-letni talent z Lille OSC, który grał w juniorskich kadrach Francji, był nawet kapitanem, ale w maju zdecydował się na zmianę reprezentacyjnej przynależności na kraj rodziców i na mundial pojechał już w dresie Maroka.
Kapitanem i filarem tego zespołu jest z kolei urodzony w Hiszpanii Achraf Hakimi, którego czekają w czwartek pojedynki z Mbappe, byłym bliskim kolegą z Paris Saint-Germain.
Marokańczycy zapewniają jednak, że nie zamierzają dostosowywać swojej taktyki do przeciwnika, choćby tak utytułowanego jak czterokrotny finalista MŚ.
- Trener Ouahbi trzyma się własnego stylu, nie pozwala, by to rywal determinował, jak gramy. Mamy własną tożsamość i jej się trzymamy - przyznał Youssouf Hadji, były reprezentant kraju, a obecnie członek sztabu szkoleniowego zespołu narodowego.
Maroko po raz trzeci uczestniczy w fazie pucharowej mundialu. W 1986 roku w Meksyku, gdy w grupie rywalizowało z Polską (0:0), odpadło w 1/8 finału, a w 2022 roku zajęło czwarte miejsce.
Natomiast „Trójkolorowi” mają na kocie tytuły mistrzowskie z 1998 i 2018 roku oraz srebrne medale z 2006 i 2022. Zestawienie sukcesów wyraźnie przemawia na ich korzyść, podobnie jak bilans bezpośrednich konfrontacji - cztery wygrane Francji i dwa remisy.
Trener Didier Deschamps nie wie, czy będzie mógł liczyć na pomocnika Aureliena Tchouameniego, który z powodu kontuzji przywodziciela opuścił już potyczkę z Paragwajem (1:0) w 1/8 finału. W obozie rywali sen z powiek spędza stan zdrowia Ismaela Saibariego, który w MŚ zdobył już trzy bramki, ale w starciu z Kanadą w poprzedniej rundzie zszedł z boiska z urazem już w 22. minucie.
Mecz odbędzie się w czwartek o godz. 22 czasu polskiego w Foxborough pod Bostonem i rozpocznie fazę ćwierćfinałową MŚ. (PAP)
pp/ cegl/ ep/