Prezes serwisu Parler: Zrobimy wszystko, aby jak najszybciej wrócić do trybu online

2021-01-11 12:30 aktualizacja: 2021-01-11, 14:49
Ikonka aplikacji Parler Fot. PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH
Ikonka aplikacji Parler Fot. PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH
"Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najszybciej wrócić do trybu online, ale wszyscy dostawcy, z którymi się kontaktujemy, mówią nam, że nie chcą z nami współpracować, jeśli Apple czy Google nie wyrażą na to zgody" – wskazał w rozmowie Fox News prezes serwisu Parler John Matze. Konserwatywny serwis społecznościowy Parler przestał działać w poniedziałek po wypowiedzeniu mu platformy i odcięciu od serwerów przez Amazon.

Amazon ogłosił w niedzielę, że zawiesi serwis Parler od godz. 23.59 w niedzielę czasu lokalnego (godz. 8.59 w Polsce), wyjaśniając w liście do kierownictwa tej witryny, że "ostatnio zaobserwował stały wzrost zawartości zawierającej przemoc". Również giganci technologiczni Google i Apple wycofali odpowiednio w piątek i w sobotę ze swoich platform możliwość pobierania aplikacji Parler, w której według nich mnożyły się "groźby przemocy" i "nielegalne działania" - podaje agencja AFP.

W niedzielnym wywiadzie dla Fox News współzałożyciel i szef serwisu John Matze przyznał, że jego uruchomienie może zająć trochę czasu. "Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najszybciej wrócić do trybu online, ale wszyscy dostawcy, z którymi się kontaktujemy, mówią nam, że nie chcą z nami współpracować, jeśli Apple czy Google nie wyrażą na to zgody" – wskazał Matze.

Zauważył, że ciężko jest znaleźć "300-500 serwerów komputerowych w 24 godziny". Matze oskarżył w sobotę gigantów sieci o prowadzenie "wojny przeciwko wolności słowa". "Oni NIE wygrają! Jesteśmy ostatnią nadzieją świata na wolność słowa i informacji" - przekazał.

Kierownictwo Parler nie odpowiedziało na prośbę AFP o komentarz

Serwis Parler został założony w 2018 r. przez informatyka Johna Matze, Jareda Thomsona oraz republikańską donatorkę Rebekę Mercer. Deklaruje się jako bezstronne medium społecznościowe. Szybko jednak zdobył dużą popularność wśród zwolenników prezydenta Trumpa i prawicowych konserwatystów. Oskarżali oni już od dłuższego czasu Twittera i Facebooka o cenzurowanie ich postów.

Nazajutrz po zablokowaniu bezterminowo konta Trumpa przez Twittera, częstotliwość korzystania z Parler znacznie wzrosła. (PAP)