Obrazy Julie Mehretu zawitają do Polski. Nowa wystawa w MSN
Julie Mehretu nazwana jest malarką historyczną i afrofuturystką. Jej obrazy pokazywane są w muzeach na całym świecie. Jak opowiadać o polityce i ważnych tematach społecznych za pomocą abstrakcji, będzie się można przekonać na wystawie jej dzieł w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie od 20 marca.
„Tworzenie obrazów i bycie artystką to dla mnie praca nad wymyślaniem języka i możliwość czerpania z wielu źródeł” - powiedziała Julie Mehretu, amerykańska artystka o polsko-etiopskich korzeniach, w filmie o swojej sztuce „Palimpsest”.
W 2020 roku trafiła na listę stu najbardziej wpływowych ludzi świata amerykańskiego magazynu „Time”. W 2021 roku „New York Times” nazwał ją „potężnym symbolem postępu, rzadkim przykładem współczesnej czarnej malarki, która weszła już do kanonu”. Według raportu portalu Artnet analizującego rynek sztuki jej obraz znalazł się w pierwszej dziesiątce najdroższych dzieł w kategorii sztuka współczesna sprzedanych na aukcjach w 2023 roku.
Jej dzieła pokazywane są w prestiżowych muzeach i galeriach na całym świecie, m.in. w Museum of Modern Art, Solomon R. Guggenheim Museum i Whitney Museum of American Art w Nowym Jorku, Centre Pompidou w Paryżu, Tate Modern, Barbican Gallery i White Cube Gallery w Londynie, Palazzo Grassi w Wenecji, Museum of Contemporary Art Australia w Sydney oraz podczas wydarzeń takich jak Busan Biennale w Korei i documenta w Kassel. W marcu jej prace będzie można zobaczyć w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Nowa wystawa w MSN. Punkty odniesienia autorki
Mehretu tworzy wielkoformatowe, wielowarstwowe abstrakcje odwołujące się do kartografii, poezji i literatury, historii sztuki i muzyki, obrazów medialnych, a także konkretnych wydarzeń polityczno-społecznych. Od ponad dwóch dekad jej wielowątkowa twórczość należy do najważniejszych punktów odniesienia we współczesnym malarstwie abstrakcyjnym.
Urodziła się w 1970 roku w Addis Abebie, skąd siedem lat później wraz z rodzicami uciekła przed wojną domową do East Lansing w Michigan w Stanach Zjednoczonych. Jako dziecko doświadczyła upadku rządów ostatniego cesarza Etiopii Hajle Syllasjego I i rewolucji wywołanej przez zamach stanu junty wojskowej Derg. Rodzina ze strony jej matki ma korzenie w Piotrkowie Trybunalskim i według wicedyrektora Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz kuratora wystawy „Kairos / Wariacje duchologiczne” Szymona Żydka był to jeden z powodów, dla których artystka przyjęła zaproszenie do zorganizowania wystawy swoich prac w Polsce. W rozmowie z PAP Żydek wskazał, że Mehretu podjęła taką decyzję również z uwagi na toczącą się wojnę w Ukrainie - nawiązuje do niej w swoich pracach.
Punktem wyjścia do jej najnowszych abstrakcyjnych kompozycji są konkretne wydarzenia, np. pandemia COVID-19, szturm na Kapitol po przegranych wyborach prezydenckich w USA przez Donalda Trumpa w 2021 roku i pożar Muzeum Narodowego Brazylii w Rio de Janeiro w 2018 roku, w którym spłonęło 20 mln obiektów. Powracającymi tematami w jej twórczości są kapitalizm, globalizm, migracje i przesiedlenia.
Jak powiedział Żydek, prace Mehretu są przeżyciem wizualnym, ale mają także warstwę intelektualną i narracyjną. W całej twórczości malarki ważne są również jej biografia i osobiste doświadczenia.
- Mehretu porusza zagadnienie emancypacji związanej z płcią i rasą. Z drugiej strony w jej pracach widać fascynację człowiekiem, który żyje w świecie nieustannej zmiany, a także malarstwem naściennym w jaskiniach - najstarszymi śladami działalności wizualnej gatunku Homo sapiens - zaznaczył. Według niego twórczości Mehretu towarzyszy przekonanie, że jesteśmy częścią większych całości, a świat nie idzie tylko do przodu - czasem robi jeden krok do przodu i trzy do tyłu. Mimo to musimy próbować konsekwentnie podążać w kierunku, który uważamy za słuszny.
„Im dłużej przyglądamy się jej obrazom, tym więcej warstw się z nich wynurza. Oddalając się od płótna i przybliżając, widz zauważa coraz więcej. Tego samego doświadczamy, kiedy usiłujemy zrozumieć świat - przybliżamy się i oddalamy, to rodzaj choreografii” - oceniła kuratorka Whitney Museum w Nowym Jorku Adrienne Edwards w przywołanym już dokumencie „Julie Mehretu: Palimpsest”.
Christine Y. Kim, kuratorka sztuki współczesnej w Los Angeles County Museum of Art, którą cytuje „New York Times” w artykule „Julie Mehretu’s Reckoning With Success” z 2021 roku, powiedziała, że „w twórczości Julie obecne jest niezwykłe poczucie człowieczeństwa tworzące przestrzeń, nastrój, moment sprzyjający refleksji nad nieobecnymi ciałami, migracjami, utraconymi historiami, złożoną komunikacją, protestem i wspólnotą”. „Brak ciał, a jednocześnie obecność człowieczeństwa w stanie zawieszenia rezonuje w jej obrazach w tajemniczy i intensywny sposób” - dodała. Autorka artykułu zwróciła uwagę, że wielowarstwowość i wielowymiarowość prac Mehretu utrudnia ich interpretację. Na obrazach wiele się dzieje - to kompozycje wirujących linii i pasm kolorów.
Amerykański artysta wizualny Glenn Ligon, którego słowa cytuje „NYT”, powiedział, że Mehretu to malarka, do której się zwraca, gdy chce się zastanowić nad tym, „jak zatrzeć granicę między abstrakcją a figuracją, między sprawami lokalnymi a globalnymi, między malarską powściągliwością a radosnym luzem”. Podkreślił, że jest jednocześnie malarką historyczną i afrofuturystką.
Styl Julie Mehretu
Jej prace często są opisywane jako wielowarstwowe. Można to wytłumaczyć na przykładzie obrazu „Trifle with Constant”. Pierwsza warstwa skonstruowana jest za pomocą plam namalowanych akwarelą na papierze. Na to nałożona jest druga zrobiona z technicznej folii Mylar, na której tuszem narysowane są linie. Razem tworzą całość z dwóch przeciwstawnych materiałów - organicznego papieru i syntetycznej folii. Ponieważ papier chłonie wodę - tłumaczył Żydek - nakładając na niego akwarelę, nie można w pełni skontrolować efektu tego procesu, co umożliwia większą ekspresję i wprowadza element przypadkowości. Natomiast na folii można narysować dokładne, wymierzone linie.
- Mehretu bierze te dwa porządki, nakłada je na siebie, dzięki czemu przestają być przeciwstawne. Zaczynają na siebie wzajemnie wpływać. Folia trochę zakrywa malunek, a kolor, który znajduje się pod nią, wypełnia wierzchni rysunek dodatkową treścią. Po to są warstwy w jej pracach. Mają powodować ścieranie, komplikacje - tłumaczył kurator. Porównał jej technikę pracy do fug kompozytora Jana Sebastiana Bacha, który poprzez nakładanie na siebie, przenikanie i lekkie przesunięcia powtarzanych motywów dźwiękowych tworzył nową, bardziej skomplikowaną strukturę, a w efekcie cały monumentalny utwór. Jak dodał Żydek, to samo robi Mehretu - w swoich obrazach nakłada na siebie kolejne warstwy, używając innych narzędzi i materiałów: aerografu, pióra, sitodruku.
Zdarzało jej się nawiązywać do architektury. W „Black City” za pomocą rzutnika przeniosła tuszem i ołówkiem na płótno m.in. architektoniczny plan Nowego Jorku. Na tę plątaninę linii, rzutów i przekrojów ekspresyjnym ruchem pędzla naniosła swoją „malarską odpowiedź”. - Artystka, wykonując konkretne choreografie, ruchem ręki zostawia na płótnie ślady swojej ludzkiej obecności - zaznaczył.
Jak podkreślił kurator, abstrakcja nie jest dla Mehretu punktem wyjścia, ale efektem procesu, ponieważ artystka zaczyna od konkretu, który traci czytelność przez nagromadzenie elementów. Dopiero przez nawarstwianie powstaje ostateczna abstrakcja. Dodał, że żaden z jej obrazów nie jest jednak czystą abstrakcją, ponieważ nawiązują one do rzeczywistych zdarzeń.
Dzieła uznanej artystki wkrótce w MSN
Punkt zaczepienia w rzeczywistości zmieniał się podczas jej twórczej drogi. Skupiała się na planach architektonicznych, po czym przyjęła inną perspektywę patrzenia na miasto - z poziomu ulicy. Potem zainteresowała się śladami obecności ludzkiej ekspresji na ścianach - od prehistorycznych malunków po dzisiejsze graffiti. Następnie zwróciła się w stronę zdjęć dokumentujących bieżące wydarzenia. Zaczęła przekształcać je cyfrowo, ale robi to inaczej niż fotograf, któremu zależy, aby zdjęcie było ostre i wyraźne. Mehretu obraz rozmazuje, zaciera kontury, a następnie na nich maluje. Przykładem takiej pracy jest „SUN SHIP (J.C.)”, której tytuł nawiązuje do kompozycji Johna Coltrane'a z 1965 roku.
- Z jednej strony pokazuje tym działaniem, że mamy wpływ na świat, możemy go kształtować, a z drugiej zwraca uwagę, że jesteśmy tylko częścią większych całości i pojedynczy gest, jedna linia mogą nie mieć żadnego znaczenia. Dopiero ich nawarstwienie daje określony efekt. To jej zaproszenie do obecności w świecie i trwania w uważności na to, co się dzieje wokół nas - powiedział Żydek.
Kurator zwrócił uwagę na geograficzny kontekst używanego przez Julie Mehretu języka malarskiego. Powiedział, że abstrakcjonizm ekspresyjny zapoczątkowany przez Szkołę Nowojorską, m.in. przez Jacksona Pollocka, jest ogromnym dziedzictwem amerykańskiej historii sztuki. – Mehretu nie tylko odtwarza tę tradycję, lecz również twórczo ją rozwija. Abstrakcję wykorzystuje do opisu doświadczenia jednostki i własnych przeżyć, ale także relacji i powiązań między ludźmi. Jej prace mówią o wspólnocie, odpowiedzialności międzypokoleniowej oraz o więzi między żyjącymi a zmarłymi, którzy wciąż kształtują współczesność. Potrafi zainteresować odbiorców istotnymi tematami, posługując się językiem abstrakcji — podkreślił.
W 2005 roku otrzymała stypendium „Genius Grant” Fundacji MacArthur, a dziesięć lat później - U.S. Department of State Medal of Arts, najwyższe wyróżnienie przyznawane artystom i mecenasom sztuki przez rząd Stanów Zjednoczonych.
Artystka wspiera m.in. Obama Presidential Center i inne inicjatywy na rzecz sprawiedliwości społecznej, edukacji i równości rasowej.
Wystawa „Kairos / Wariacje duchologiczne” zostanie otwarta w MSN 20 marca. Jej wcześniejsze odsłony były pokazywane w instytucji kultury K21 Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen w Düsseldorfie oraz Palazzo Grassi w Wenecji.
Zuzanna Piwek (PAP)
zzp/ miś/ dki/ ppa/