O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Współautor polskiej wystawy na Biennale w Wenecji: łączymy język wielorybów, Głuchych i słyszących [WYWIAD]

Stworzyliśmy język łączący komunikację wielorybów, Głuchych i słyszących - powiedział PAP Daniel Kotowski, jeden z twórców polskiej wystawy „Języki z wody”, która zostanie pokazana na Biennale Sztuki w Wenecji. Projekt wykracza poza język foniczny, odwołując się do pozaludzkiej komunikacji - „pieśni” wielorybów.

fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki

„Języki z wody” to tytuł tegorocznego polskiego projektu na Biennale Sztuki, który łączy społeczności, grupy, osoby słyszące z Głuchymi. Inspiracje do jego stworzenia wynikają z poszukiwań pozaludzkiego porozumienia oraz badań nad językami wielorybów - ich „pieśniami”. Ważnym elementem jest praca z dźwiękami tych zwierząt przełożonymi na ludzką wrażliwość. Pieśni intonuje Chór w Ruchu, w którym występują osoby słyszące i Głusi. Powstała w ramach projektu dwukanałowa instalacja audio-wideo pokazuje próby ludzkiej komunikacji pod wodą i nad wodą, w języku fonicznym oraz migowym. Wskazuje, jak środowisko podwodne zmienia możliwości porozumiewania się.

Daniel Kotowski jest głuchym performerem i artystą wizualnym. Tworzy obiekty, instalacje, prace wideo i fotografie. Jego twórczość skupia się wokół doświadczenia Głuchych, problematyki języka i władzy. Bada m.in. sposoby komunikacji i wyrażania się poza obowiązującymi normami językowymi. Odwołuje się także do pojęcia biowładzy - władzy nad ciałem i sposobami jego używania. W swojej praktyce porusza takie tematy jak: proces wizualnej fetyszyzacji znaków języka migowego przez słyszących, przymus dostosowania się do świata werbalnego i funkcjonowanie osób głuchych w gronie najbliższych. Do jego najsłynniejszych prac należą m.in. „Czytam na głos” (2019), „SIGNING/SINGING” (2023) czy „To nie ja skradłem show” (2023). Prezentował swoje prace m.in. w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki, Teatrze Studio oraz Pickle Bar w Berlinie.

Polska Agencja Prasowa: Czy wystawa „Języki z wody” wymaga od widza zmiany przyzwyczajeń sensorycznych?

Daniel Kotowski: Każdy, kto przyjdzie ją obejrzeć, zderzy się z pytaniem: czy jest tylko jedna podstawowa forma komunikacji na świecie? Na wystawie nawiązujemy m.in. do systemu fonocentrycznego, czyli dominującej na świecie idei, że najważniejsza jest komunikacja poprzez głos. Tego wymaga system, cały świat jest zaprojektowany w ten sposób. Panuje wręcz przekonanie, że każda inna forma komunikacji jest gorsza. Chcemy poszerzyć perspektywę widzów, zaszczepić w nich myślenie, że osoby głuche nie są w żaden sposób ograniczone komunikacyjnie. Wskazujemy elastyczność w komunikacji, która jest niezwykle ważna w społeczności Głuchych - potrafimy obejść trudności i skomunikować się w alternatywny sposób. Pokazujemy, że osoba słysząca, kiedy znajdzie się w sytuacji, w której podstawowa z jej perspektywy komunikacja będzie zaburzona, także potrafi skorzystać z tych narzędzi. W eksperymentach językowych czerpiemy inspiracje z wody - ze złożonego systemu komunikacji wielorybów, który operuje nie tylko warstwą audialną, ale też wibracjami, ruchem, byciem „w relacji”.

PAP: Jaki rodzaj doświadczenia zaprojektowaliście dla publiczności?

D.K.: Głównymi punktami wystawy są dwa ekrany - jeden na ścianie, nazywany narracyjnym, drugi podwieszony pod sufitem, bardziej impresyjny, który niekiedy ma wywoływać u widza uczucie „znajdowania się pod wodą”. Oba ekrany ze sobą korespondują. Są jednocześnie połączone - i odrębne. Na środku postawiona zostanie duża ława-leżanka, na której będzie można usiąść lub się położyć w taki sposób, aby patrzeć na górny ekran. Doświadczenie odwiedzających będzie multisensoryczne - środowisko projekcyjne, muzyka, cisza, choreografia ciał na ekranach, rozchodzące się w wybranych momentach w przestrzeni wibracje. Ważne jest odpowiednio dawkować bodźce, aby doświadczenie nie było przytłaczające.

PAP: Dlaczego odwołujecie się do pieśni wielorybów?

D.K.: O wielorybach opowiedziała mi Bogna Burska (współautorka projektu - PAP). Zwierzęta te mają skomplikowany, zaawansowany system komunikacji. Odkrycie jego złożoności sprawiło, że ludzie zaczęli dostrzegać je jako podmioty, dzięki ich pieśniom udało się je ocalić od wyginięcia. Ich system komunikacji można porównywać do tego, jak komunikują się ludzie. Wieloryby mają m.in. określone zawołania, przekazują jednostki leksykalne kolejnym pokoleniom, dzięki czemu utrwalają własny system językowy. To arcybogaty i złożony świat podwodnej komunikacji, ciągle jeszcze mało znany szerokiej publiczności.

PAP: Projekt zakłada tworzenie „polifonicznych wspólnot”. Co to znaczy?

D.K.: Fascynowało nas, jak - i czy w ogóle - można doprowadzić do połączenia komunikacyjnego istoty ludzkiej z istotą nie-ludzką. Staraliśmy się, by poprzez język migowy i foniczny odwzorować sposób zawołań komunikacyjnych wielorybów. Słuchaliśmy ich „calli”, czytaliśmy wyniki badań naukowców, a następnie na podstawie tego stworzyliśmy choreografię. Kiedy konstruowałem znaki migowe, oglądałem nagrania wielorybów, ponieważ w językach migowych umieszcza się elementy wizualne na podstawie konkretnych zachowań i cech wyglądu. Bazowałem także na rytmie i wysokości dźwięku wielorybich zawołań. Próbowałem odwzorować warstwę wizualną i dźwiękową w miganiu. Choreografię tworzyliśmy razem z Alicją Czyczel, a Aleksandra Gryka skomponowała muzykę. Następnie to połączyliśmy, żeby stworzyć wielowarstwowy, polifoniczny superjęzyk, nadjęzyk, który zawiera różne elementy charakterystyczne dla komunikacji wielorybów, Głuchych i osób słyszących.

PAP: Co pokazuje model waszego chóru złożonego z osób słyszących i Głuchych? Synchronizację doświadczeń, zatarcie granic?

D.K.: Chór należy do kultury słyszących. Kiedy osoby głuche myślą o chórze, wyobrażają sobie, że jest to śpiewanie głosem grupy osób. Mają poczucie, że chór nie jest dla nich, nie należy do ich kultury. W naszym projekcie chcemy udowodnić, że wcale tak nie jest.

Sądzę, że potrafię zrozumieć zarówno świat Głuchych, jak i słyszących. Lubię wprowadzać Głuchych do świata słyszących, dlatego zaprosiliśmy ich do naszego chóru i daliśmy narzędzia, żeby mogli zmienić swoje nastawienie do tej formy kultury. Można zarówno śpiewać głosem, jak i językiem migowym. To tak samo ciekawe i pełnoprawne doświadczenie. W chórze zazwyczaj chodzi o oddanie siły głosów śpiewających synchronicznie. Dokładnie taką samą siłę można pokazywać, używając języka wizualnego. Nasz chór budujemy jednak na różnorodności - i dlatego desynchron, różnica, indywidualne gesty i jakości w budowaniu tego, co wspólne - są równie ważnym elementem naszych „brzmień”.

Nasz projekt był tylko dla chętnych, ponieważ Głusi często są zmuszani do udziału w ćwiczeniach głosu. Słyszący zazwyczaj twierdzą, że wartość ma tylko czysty głos i odpowiednia artykulacja. A my chcemy przekazać, że używanie głosu przez Głuchych może być narzędziem oporu - to, co było wykorzystywane do opresji w systemie oralnym, tu pojawia się jako część naszej wypowiedzi, ale wypowiedzi na naszych własnych zasadach.

Dla słyszących udział w chórze foniczno-migowym to też było nowe doświadczenie, ponieważ elementem projektu była nauka migania. Wyzwaniem była praca z mimiką - to najważniejszy element języka migowego. Pomagałem im ćwiczyć ten nowy dla nich sposób ekspresji. Dzięki temu uzyskaliśmy nową jakość komunikacji, wykorzystującą te dwa języki na równi. Zależało mi, żeby osoby performerskie doświadczyły wzajemnej wymiany i ubogaciły się nawzajem.

PAP: A jaką rolę odgrywa sztuka w tym projekcie?

D.K.: Spotykam się z narracją, że jeśli w projekcie artystycznym uczestniczą osoby z niepełnosprawnościami, to automatycznie uznaje się go za społeczny, a jego sztukę - za inkluzywną. Takie postrzeganie sprawy jest bardzo silne w środowisku sztuki, dlatego że osoby uprzywilejowane, w pełni zdrowe, białe itd., nie są przyzwyczajone do tego, że „inni” niż oni tak samo tworzą sztukę. Z naszej perspektywy jesteśmy osobami artystycznymi wykonującymi performans. Nie uznajemy podziałów. Każda osoba w naszym chórze performuje w ramach swojego ciała, takiego, jakim ono jest. Żadne nie jest gorsze czy nieprofesjonalne. To sztuka jak każda inna.

Nie lubię kategoryzacji, tego, że coś uznaje się za sztukę, bo mieści się w ramach normatywnych wyobrażeń środowiska sztuki, a co innego już nie. Naukowiec Roger Payne nagrał dźwięki badanych wielorybów, a następnie wydał płytę z ich śpiewami. Można zadać pytanie: czy to jest sztuka? Gdzie przebiega granica między tym, co nią jest, a co nie? Kto o tym decyduje?

Ciekawa jest też książka „Bydlęce brzemię. Wyzwolenie ludzi z niepełnosprawnością i zwierząt” Sunaury Taylor, w której autorka opowiada, że jeżeli społeczeństwo traktuje źle zwierzęta, to tak samo rozprawia się z osobami z niepełnosprawnościami. Taylor mówi, że gdybyśmy lepiej traktowali zwierzęta, mielibyśmy też lepszy stosunek do osób z niepełnosprawnościami.

Przenosząc to na nasz projekt - o wodzie przez wieki myślano jako o strefie ciszy, a o podwodnych zwierzętach jako o środowisku „niemym”. To miejsce, w którym spotykają się historie przemocy - gatunkowizmu dotykającego świat pozaludzki i audyzmu (dyskryminacja zakładająca, że wartość i kompetencje jednostki są ściśle związane z jej zdolnością słyszenia - PAP), dotykającego osoby głuche. To dla nas punkt startu do opowieści o mikronarracjach, które odbudowują się i odzyskują podmiotowość w świecie wykluczeń, dominacji i hierarchii.

PAP: Masz wrażenie, że w polskich instytucjach kultury dominuje pokazywanie osób z niepełnosprawnościami w edukacyjnym albo litościwym tonie?

D.K.: Jeśli chodzi o litość, takie przypadki nadal się zdarzają, ale to się zmienia, instytucje mają coraz większą wiedzę o osobach z niepełnosprawnościami. Natomiast czasami niektóre z nich zapraszają osoby z niepełnosprawnościami do współpracy po to, żeby wykazać swoją „dostępność” w papierach. To wywołuje we mnie oczywisty dyskomfort.

Dostępność jest potrzebna, żeby wszyscy mogli korzystać ze sztuki. Zdarza się jednak, że moja premiera od początku jest w pełni dostępna w danej instytucji, a jednocześnie premiery innych twórców w tej samej instytucji nie mają zapewnionej dostępności, przez co np. ja nie mogę w nich uczestniczyć. Więc jeśli jakaś instytucja zaprasza mnie do współpracy jako osobę głuchą, ponieważ chce poprawić swój wizerunek dostępności, zaprzecza sama sobie.

Prawdziwa dostępność powinna być stałym i przemyślanym elementem działania każdej instytucji. Nie można raz kogoś zaprosić, żeby dostępność sobie „odhaczyć”. To rodzaj washingu - poprawiania wizerunku na podstawie jednostkowego działania, co nigdy nie jest wystarczające.

PAP: W opisie wystawy można przeczytać, że „osią opowieści będą historie utraty i odbudowy”.

D.K.: Libretto projektu, napisane przeze mnie i Bognę, stanowią opowieści performowane - śpiewane, migane - przez chór. Są to różne historie łączące świat ludzi i wielorybów. Jedna z nich opowiada o niemal wyginięciu wielorybów, któremu zapobiegły wspomniane już nagrania Rodgera Payne’a. Inna mówi o rdzennych Amerykanach, zarówno głuchych, jak i słyszących, którzy używali języka migowego setki lat przed naszą erą. W czasach kolonizacji język ten został wymazany przez amerykański język migowy. Dopiero profesorce Melanie McKay-Cody udało się do pewnego stopnia go przywrócić. Wszystkie historie opierają się na jakiejś wartości danej grupy, która została zatracona - niemal lub zupełnie - a dzięki wytrwałości, oporowi, uwadze udało się doprowadzić do jej odrodzenia i utrzymania. Ale należy pamiętać, że po odbudowie nigdy nie jest to pełny powrót do tego, co było. Jest to mimo wszystko nowa forma.

PAP: Czy można powiedzieć, że ten projekt „rozwala” tradycyjne pojęcie sztuki i języka?

D.K.: Tak, grzecznie, ale rozwala!

 

Z polskiego języka migowego tłumaczyła Weronika Szymańska-Gątarek.

Rozmawiała Zuzanna Piwek

 

Kuratorkami wystawy są Ewa Chomicka i Jolanta Woszczenko, osobami autorskimi - Bogna Burska i Daniel Kotowski. W projekcie występuje społeczny Chór w Ruchu, a w zespole twórczym znajdują się m.in. Alicja Czyczel (choreografia), Aleksandra Gryka (muzyka) i Magda Mosiewicz (zdjęcia). Kuratorki Pawilonu Polski na 61. Biennale Sztuki w Wenecji powołała ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.

Wystawę „Języki z wody” będzie można oglądać od 9 maja do 22 listopada na 61. Biennale Sztuki w Wenecji. Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym wystawy w Pawilonie Polskim. (PAP)

zzp/ dki/ miś/ sma/

Galeria (3)

  • "Języki z wody", instalacja audio-wideo Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
    1/3

    "Języki z wody", instalacja audio-wideo Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki

  • "Języki z wody", instalacja audio-wideo Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
    2/3

    "Języki z wody", instalacja audio-wideo Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki

  • "Języki z wody", instalacja audio-wideo Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
    3/3

    "Języki z wody", instalacja audio-wideo Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki

Zobacz także

  • Widok na nabrzeże Riva degli Schiavoni na placu Piazza San Marco o wschodzie słońca w Wenecji, w północnych Włoszech. EPA/FABIO MUZZI
    Widok na nabrzeże Riva degli Schiavoni na placu Piazza San Marco o wschodzie słońca w Wenecji, w północnych Włoszech. EPA/FABIO MUZZI

    KE potępiła dopuszczenie Rosji do Biennale Sztuki w Wenecji. Zagroziła odebraniem dotacji

  • Tadeusz Kantor i Maria Jarema. Fot. Materiały prasowe
    Tadeusz Kantor i Maria Jarema. Fot. Materiały prasowe

    Wystawa prac Tadeusza Kantora i Marii Jaremy oficjalnym wydarzeniem towarzyszącym Biennale w Wenecji

  • Fot. X/La Biennale di Venezia
    Fot. X/La Biennale di Venezia

    Biennale Architektury w Wenecji. Ogłoszono głównego zwycięzcę

  • Zespół autorski Fot. Materiały prasowe/Maciej Landsberg/Archiwum Zachęty
    Zespół autorski Fot. Materiały prasowe/Maciej Landsberg/Archiwum Zachęty

    Biennale Architektury w Wenecji. Pawilon Polski oficjalnie otwarty

Serwisy ogólnodostępne PAP