„Oslo Wschodu” – Pakistan jako mediator w konflikcie między USA a Iranem
„Oslo Wschodu” – tak o Pakistanie napisał anglojęzyczny dziennik „Express Tribune”, nawiązując do porozumień między Autonomią Palestyńską a Izraelem z lat 90. Dążenie Pakistanu do rozejmu między USA a Iranem jest także działaniem mającym na celu ochronę własnego bezpieczeństwa oraz interesów gospodarczych.
Osiągnięciem Pakistanu w roli mediatora było doprowadzenie do pierwszego od 1979 r. bezpośredniego spotkania delegacji wysokiego szczebla między zwaśnionymi stronami. Doszło do niego w Islamabadzie 11 i 12 kwietnia. Na czele delegacji stali wiceprezydent USA J.D. Vance oraz przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Choć spotkanie zakończyło się bez porozumienia, na środę zaplanowano drugą turę rozmów w tym samym miejscu. Termin ten zbiega się z zakończeniem obowiązywania zawieszenia broni między Waszyngtonem a Teheranem.
We wtorek Trump przedłużył rozejm do czasu zakończenia rozmów z Iranem. „W związku z faktem, że rząd Iranu jest poważnie podzielony, co nie jest zaskakujące, oraz na prośbę (pakistańskiego – PAP) marszałka polowego Asima Munira i premiera Pakistanu Shehbaza Sharifa, poproszono nas o wstrzymanie ataku na Iran do czasu, aż ich przywódcy i przedstawiciele przedstawią wspólną propozycję” - napisał amerykański przywódca we wpisie na platformie Truth Social.
Biały Dom potwierdził, że wiceprezydent Vance nie wyruszył do Pakistanu na drugą turę rozmów. Nowy termin negocjacji nie jest znany.
Aktywne dążenie Pakistanu do zawieszenia broni i rozejmu między USA a Iranem opiera się na historycznych i osobistych relacjach politycznych z obiema stronami, ale jest też działaniem mającym na celu ochronę własnego bezpieczeństwa oraz interesów gospodarczych.
Prowadzona od tygodni praca dyplomatyczna Pakistanu, w opinii brytyjskiej stacji BBC, „była zaskoczeniem dla wielu, choć nie powinna”. Z kolei anglojęzyczny pakistański dziennik „Express Tribune” określił Islamabad mianem „Oslo Wschodu”, nawiązując do stolicy Norwegii, kojarzonej z jednej strony z Pokojową Nagrodą Nobla, a z drugiej z porozumieniami zawartymi w latach 90. między Autonomią Palestyńską a Izraelem.
Iran był jednym z pierwszych krajów, który uznał niepodległość Pakistanu proklamowaną w 1947 r., kładąc fundament pod historyczne wzajemne zaufanie. Państwa te łączy ponad 900-kilometrowa granica. Jednocześnie Pakistan znajduje się poza bezpośrednią strefą wpływów państw zachodnich. Na jego terytorium nie ma żadnych amerykańskich baz wojskowych. Jest to również jedyny kraj muzułmański posiadający broń jądrową w swoim arsenale.
W Pakistanie mieszka ok. 40 mln muzułmanów szyickich, co stanowi ok. 20 proc. mieszkańców i jest drugą co do wielkości populacją na świecie, po Iranie, gdzie szyici stanowią zdecydowaną większość, sięgającą ok. 90–95 proc. Zabójstwo najwyższego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego przez Izrael, w pierwszym dniu wojny prowadzonej wraz z amerykańską armią, wywołało niepokoje w całym Pakistanie, w wyniku których zginęło ponad 20 osób.
Pakistan ma bliskie relacje z Iranem, choć w styczniu 2024 r. na pograniczu doszło do wymiany ataków. Wówczas to obie strony tłumaczyły, że ich celem byli separatyści z Beludżystanu. W maju 2025 r. Munir i Sharif odwiedzili w Teheranie Chameneiego, co umocniło relacje między państwami.
Związki między USA a Pakistanem obecnie opierają się na zażyłym kontakcie między Trumpem a Munirem, którego amerykański przywódca nazwał „ulubionym feldmarszałkiem”.
Analitycy z brytyjskiego think tanku Chatham House zwrócili uwagę, że ocieplenie tych relacji „jest następstwem hojnych pochwał Pakistanu dla wysiłków prezydenta Trumpa, który rzekomo doprowadził do zawieszenia broni między Indiami a Pakistanem w maju 2025 r.. Pakistan formalnie nominował Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla w następnym miesiącu. Efektem tego były wizyty Munira w Białym Domu w czerwcu i wrześniu, podczas których omawiano m.in. plan amerykańskich inwestycji w pakistański sektor surowców mineralnych.
To nie pierwszy raz w historii, kiedy Islamabad odgrywa znaczącą rolę mediatora w relacjach dyplomatycznych Waszyngtonu. To właśnie ten kraj ułatwił organizację wizyty ówczesnego sekretarza stanu USA Henry’ego Kissingera w Chinach w 1971 r., a także negocjacje między USA a afgańskimi talibami w Katarze w 2020 r., czasie pierwszej kadencji Trumpa.
- Pakistańczycy angażują się w dyplomację, aby uniknąć wciągnięcia w walkę – ocenił analityk Kamran Bokhari z think tanku Middle East Policy Council w Waszyngtonie, cytowany przez „Financial Times”. Wojna na Bliskim Wschodzie dotknęła bardzo mocno Pakistan, który jest silnie uzależniony od importu surowców energetycznych – ponad 85 proc. ropy naftowej i prawie cały skroplony gaz ziemny (LNG) dostarczany jest do kraju przez Arabię Saudyjską, Katar i sąsiednie kraje państwa Zatoki Perskiej.
To doprowadziło do wprowadzenia w kraju radykalnej polityki oszczędzania energii, poprzez wprowadzenie m.in. czterodniowego tygodnia pracy w sektorze publicznym i zamknięciem szkół. W związku z tą sytuacją Pakistan otrzymał 17 kwietnia wsparcie w wysokości 3 mld dol. ze strony Arabii Saudyjskiej. Ścisłe relację między Islamabadem i Rijadem umocniło podpisanie w 2025 r. umowy o wzajemnej obronie. Pakt ten, definiujący akt agresji wobec jednego z sygnatariuszy jako atak na drugiego, mógł wzbudzić niepokój Pakistanu, który obawia się wciągnięcia w konflikt u boku Arabii Saudyjskiej. Tym bardziej, że irańskie ataki rakietowe i dronowe dotknęły także to państwo, uderzając m.in. w bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej i raniąc kilkunastu amerykańskich żołnierzy.
Jednocześnie Pakistan prowadzi mediacje przy wsparciu Chin, o czym świadczy przedstawienie 31 marca w Pekinie wspólnego planu pokojowego, jeszcze przed wprowadzeniem tymczasowego rozejmu. (PAP)
mzb/ bst/ mow/ sma/