Prezydent Libanu zabrał głos ws. negocjacji. "Mam nadzieję, żu uda nam się uratować Liban"
Prezydent Libanu Joseph Aoun oświadczył w poniedziałek, że planowane rozmowy z Izraelem mają na celu zakończenie „działań wojennych”, i że ma pełną nadzieję, iż dzięki temu uda się uratować Liban. Zapowiedział, że celem negocjacji jest także zakończenie obecności sił izraelskich na południu kraju.
Libański prezydent oznajmił, że jego kraj stanął przed dwiema opcjami: „kontynuacją wojny ze wszystkimi jej humanitarnymi, społecznymi, ekonomicznymi i suwerennymi konsekwencjami, albo negocjacjami, mającym na celu zakończenie tej wojny i osiągnięcie trwałej stabilności” - przekazała agencja AFP.
Aoun podkreślił, że celem rokowań będzie również rozmieszczenie armii libańskiej na ternach aż do „granic Izraela, uznanych przez społeczność międzynarodową”.
Szefem libańskiej delegacji ma być były ambasador Libanu w Waszyngtonie Simon Karam. Decyzja ta nie zostanie zmieniona - przekazał prezydent. Wypowiedź ta nie odnosiła się do wewnętrznych sporów o skład libańskiej delegacji - poinformował libański portal Naharnet.
Rokowania z Izraelem będą przebiegały „oddzielne od innych negocjacji” - zapowiedział prezydent, odnosząc się do negocjacji między USA a Iranem.
Aoun ujawnił, że prowadzone są rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który naciskał na Izrael, by zgodził się na zawieszenie broni w Libanie. Libańska telewizja MTV poinformowała, że trwają też prace nad dwustronnym spotkaniem przywódców USA i Libanu.
Liban - przypomniała agencja AFP - został wciągnięty w wojnę regionalną, gdy Hezbollah, ruch islamistyczny, finansowany i wspierany przez Teheran, zaatakował Izrael 2 marca w odwecie za śmierć irańskiego najwyższego przywódcy Alego Chameneiego.
- Między Izraelem a Libanem istnieją rzeczywiste różnice, a także głębokie napięcia i historia ofiar, które padły po obu stronach konfliktu - zauważył w komentarzu prochrześcijański portal Ici Beyrouth. Akceptując propozycję rozmów, przywódcy obu krajów zademonstrowali przekonanie, że różnice te można przezwyciężyć poprzez dialog - tym bardziej, że państwa te stoją przed wspólnym wyzwaniem: wykorzystywaniem przez Iran terytorium Libanu do realizacji interesów irańskich, a nie libańskich - zaznaczył serwis.
Hezbollah, na polecenie Iranu, będzie dążył do sabotowania każdego etapu negocjacji - przewiduje Ici Beyrouth. Zdaniem portalu, prezentującego stanowisko zdecydowanie przeciwne Hezbollahowi i powołującego się na arabskie źródła, Hezbollah i Iran uzgodniły, że nie pójdą na żadne ustępstwa w żadnej sprawie, obawiając się, że osłabiłoby to ich wpływy.
W sobotę, podczas konferencji prasowej biura politycznego Hezbollahu, jego wiceprzewodniczący Mahmud Kamati oskarżył rząd w Bejrucie o kapitulowanie przed Izraelem. Wyraził przekonanie, że rozmowy z Izraelem są „skazane na niepowodzenie” i oświadczył, że negocjacje ich (Hezbollahu) „nie dotyczą”.
Od czasu objęcia w ubiegłym roku urzędu przez prezydenta Aouna i premiera Nawafa Salama, Bejrut podjął kilka bezprecedensowych kroków przeciwko Hezbollahowi, w tym zobowiązanie do jego rozbrojenia w następstwie porozumienia o zawieszeniu broni, osiągniętego w listopadzie 2024 r. i mającego na celu zakończenie poprzedniego konfliktu z Izraelem. Rząd zakazał również działań militarnych Hezbollahowi, jedynej w Libanie grupie, która zachowała broń po wojnie domowej w latach 1975–90. Formacja zdecydowała się na to w imię „oporu” przeciwko Izraelowi, pomimo wycofania się tego państwa z Libanu w 2000 r. - przypomniała AFP.
Liban od lat zmaga się z poważną niestabilnością gospodarczą i polityczną. Korupcja jest powszechna, waluta słaba, a ONZ ocenia, że nawet 4/5 ludności żyje w ubóstwie. W 2019 r. doszło do upadku banków, w 2020 r. - do eksplozji ładunku saletry amonowej w bejruckim porcie, w wyniku której zginęło około 200 osób, a ponad 7 tys. zostało rannych. Tragedia ta nie została dotąd w pełni wyjaśniona ani osądzona. (PAP)
os/ rtt/ sma/