Reżyser „Ołowianych dzieci”: zależało mi na oddaniu realiów industrialnego Śląska lat 70.
Industrialny Śląsk lat 70., zapomniane dzielnice i historia lekarki, która przeciwstawiała się zanieczyszczeniu środowiska – to wszystko stało się tłem dla nowego serialu „Ołowiane dzieci”. Reżyser Maciej Pieprzyca powiedział PAP Life, że choć sam nie wychowywał się w dzielnicach przemysłowych, zależało mu na wiernym oddaniu realiów tamtej epoki i prawdziwej osobowości lekarki Jolanty Wadowskiej-Król.
Od 11 lutego na platformie Netflix dostępny jest serial „Ołowiane dzieci”, w reżyserii Macieja Pieprzycy, inspirowany historią Jolanty Wadowskiej-Król. W postać lekarki wciela się Joanna Kulig.
Industrialny Śląsk lat 70. i mało znane historie lokalnych społeczności stały się tłem dla „Ołowianych dzieci”. Serial powstał w oparciu o reportaż Michała Jędryki który opisał dramatyczne doświadczenia mieszkańców jednej z dzielnic przemysłowych regionu, dotkniętych zanieczyszczeniem środowiska i tragicznymi konsekwencjami rozwoju przemysłu ciężkiego.
Reżyserskie spojrzenie na realia epoki
W rozmowie z PAP Life reżyser przyznał, że sam nie wychowywał się w dzielnicach przemysłowych, ale od początku zależało mu na wiernym odwzorowaniu realiów tamtej epoki. – Urodziłem się i wychowałem w Tychach, które są stosunkowo czystym miastem. Dzielnice przemysłowe, takie jak Szopienice, nie były mi znane w dzieciństwie – wyjaśnił Pieprzyca. – Sama historia, o której opowiada serial, była przez lata zamieciona pod dywan przez władze, które chwaliły się industrialnym sukcesem, nie zwracając uwagi na skutki dla mieszkańców. Dopiero dziennikarskie śledztwa i książki Michała Jędryki pozwoliły mi ją poznać i zrozumieć - dodał.
Główną bohaterką serialu jest lekarka Jolanta Wadowska-Król. Pieprzyca podkreślił, że kluczowe było oddanie jej złożonej osobowości. – Staraliśmy się stworzyć postać „z krwi i kości”, z pełną dynamiką charakteru. Chodziło nam o to, aby bohaterka nie była papierowa ani idealizowana, lecz prawdziwa i wiarygodna. Widz musi uwierzyć w nią i w opowiadaną historię - tłumaczył reżyser.
Śląsk w serialu jest niemal osobnym bohaterem. Twórcy dbali o detale – targowiska, huty i codzienne życie rodzin w dzielnicach przemysłowych. Pieprzyca zaznaczył, że naturalne użycie mowy śląskiej było istotne, by uniknąć sztuczności. – Aktorzy, w tym dzieci, mówili naturalnie. Nie chcieliśmy uczyć kogoś śląskiej mowy od zera, bo to zawsze ryzyko, że widzowie ze Śląska to wyczują – tłumaczył reżyser.
Rekonstrukcja przestrzeni i scenografii
Prace nad scenografią wymagały szczególnej precyzji. Wiele lokacji, które były centralne dla historii, nie istnieje już w formie z lat 70. – Targowisko, gdzie dzieje się większość akcji, dawno zostało zastąpione przez park, a część budynków uległa przebudowie – powiedział Pieprzyca. – Zespół scenograficzny pod kierunkiem Asi Machy odtworzył te miejsca z ogromną dbałością o szczegóły. Czasami trzeba było łączyć kilka lokalizacji w jedną, by oddać wrażenie oryginalnej dzielnicy - dodał.
Reżyser podkreślił, że prace nad serialem były trudne, ale pasjonujące. – Wszystko wymagało starannego kadrowania i selekcji miejsc, które mogły wyglądać autentycznie w kontekście lat 70. Chodziło nam o zachowanie realizmu, zarówno jeśli chodzi o przestrzeń, jak i codzienne życie mieszkańców dzielnic przemysłowych – dodał Pieprzyca.
Serial "Ołowiane dzieci" pokazuje nie tylko mało znane epizody historii Śląska, ale także stawia pytania o odpowiedzialność przemysłu i władz wobec społeczności lokalnych oraz o to, jak pamięć o wydarzeniach jest kształtowana przez pokolenia. – To opowieść o ludziach i o ich codziennym życiu w trudnych czasach, a także o tym, jak historia, którą przemilczała władza, może powrócić dzięki literaturze i reportażom – podsumował reżyser.
Reakcje rodziny bohaterki
Rodzina Jolanty Wadowskiej-Król, bohaterki serialu „Ołowianych dzieci”, podzieliła się swoimi wrażeniami z PAP Life po premierze produkcji w Katowicach. Małgorzata Król-Dopierała, wnuczka lekarki, mówiła o silnych emocjach, jakie wywołało zobaczenie babci na ekranie.
– Spodziewałam się, że to będzie ciekawe doświadczenie, ale nie sądziłam, że aż tak poruszy – przyznała. Podkreśliła, że sama od lat zna historię swojej babci, m.in. dzięki reportażowi, który nakręciła jako pierwsza, i że szczegóły serialu często wyłapuje szybciej niż przeciętny widz.
Rodzina podkreśliła również znaczenie historii, którą serial przybliża szerokiej publiczności. – Pokazanie tej historii na dużej platformie daje nadzieję, że osoby, które nigdy o niej nie słyszały, poznają realia życia w dzielnicach przemysłowych Śląska i wysiłek babci – zaznaczyła wnuczka.
Zwróciła uwagę na uniwersalne wątki serialu, takie jak problem zanieczyszczenia środowiska i determinacja jednostki w walce o sprawiedliwość. – Historia pokazuje, że warto się angażować, że jednostka może coś zmienić, nawet jeśli problem wydaje się przytłaczający – podkreśliła.
Joanna Cygan, najstarsza córka Wadowskiej-Król, również podzieliła się wrażeniami. – To niesamowite uczucie, wzruszenie i radość. Pani Joanna Kulig świetnie oddała ruchy i postawę mojej mamy. To, jak aktorzy grający mamę i tatę się przytulali... To dla nas ogromna duma i wzruszenie - wyjaśniła.
Rodzina podkreśla też, że Wadowska-Król była świadoma prac nad serialem i brała udział w jego przygotowaniach, m.in. przy wyborze aktorki, która ją zagra. – Mama była z tego bardzo dumna, wzruszona, choć do końca powtarzała: „Nie jestem żadną bohaterką, po prostu pracowałam”. To pokazuje, jaka była – skromna, a jednocześnie bardzo oddana rodzinie i swojej pracy - podsumowała jej córka.
Postać Jolanty Wadowskiej-Król
Jolanta Wadowska-Król (1939-2023) była polską pediatrką, która w latach 70. XX wieku w Katowicach-Szopienicach ujawniła masowe zatrucie dzieci ołowiem, spowodowane działalnością huty metali nieżelaznych. Mimo nacisków władz PRL i prób uciszenia jej działań, konsekwentnie diagnozowała i leczyła najmłodszych pacjentów, ratując zdrowie tysięcy dzieci. Po latach jej odwaga została doceniona — stała się symbolem lekarskiej etyki i odpowiedzialności, a także została uhonorowana najwyższymi odznaczeniami państwowymi. (PAP Life)
Autorka: Julia Szymańska
jms/ag/ep/