Setki osób oddały hołd ofiarom pożaru w kurorcie Crans-Montana
Setki osób przeszły w ciszy ulicami Crans-Montany, by złożyć hołd ofiarom pożaru, który w noc sylwestrową wybuchł w jednym z miejscowych barów - podała w niedzielę agencja Associated Press. W tragicznym zdarzeniu w szwajcarskim kurorcie zginęło 40 osób, a ok. 120 zostało rannych.
Część uczestników marszu najpierw wzięła udział w mszy żałobnej. Odprawiający ją ksiądz poruszył temat „straszliwej niepewności” rodzin, które nie wiedzą, czy ich bliscy są wśród rannych czy zmarłych.
Liczący kilkaset osób pochód skierował się pod bar Le Constellation, w którym wybuchł pożar, a po dotarciu na miejsce stał w niemal całkowitej ciszy. Gdy pod prowizorycznym upamiętnieniem ofiar, wypełnionym kwiatami i pluszowymi zabawkami, złożono bukiety, rozległy się brawa.
Trwa proces identyfikacji ofiar
Do niedzieli rano szwajcarskie władze zidentyfikowały 24 z 40 ofiar śmiertelnych. Wśród nich jest 18 obywateli Szwajcarii w wieku od 14 do 31 lat, dwóch Włochów w wieku 16 lat, 16-letnia osoba z obywatelstwem Włoch i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, 18-letni Rumun, 39-letni Francuz oraz 18-letni Turek.
Władze podkreśliły, że proces identyfikacji jest szczególnie trudny ze względu na zaawansowany stopień oparzeń, wymagający korzystania z próbek DNA.
Prokuratura kantonalna wszczęła w sobotę śledztwo przeciwko francuskiej parze, do której należał bar. Portal dziennika „Blick” poinformował, że oboje zniknęli, a wcześniej usunęli z internetu zdjęcia baru po remoncie, na których było widać m.in. zwężone schody i inne zmiany, które mogły zaważyć na bezpieczeństwie uczestników sylwestrowej zabawy.
Z pierwszych ustaleń wynika, że bezpośrednią przyczyną pożaru, który ogarnął dwupoziomowy bar, były iskry z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana i trzymanych zbyt blisko sufitu przez uczestników zabawy.(PAP)
jbw/ akl/gn/