Ambasador nie wróci do Szwajcarii. Włosi żądają współpracy śledczych. ws tragicznego pożaru
Ambasador Włoch w Szwajcarii, wezwany do Rzymu przez rząd Giorgii Meloni, wróci do Berna dopiero wtedy, gdy strona szwajcarska podejmie współpracę z włoskim wymiarem sprawiedliwości ws. pożaru w Crans-Montanie - zdecydowała w poniedziałek Rada Ministrów. Wśród 40 ofiar pożaru jest sześcioro Włochów.
Agencja Ansa podała, że premier Meloni i szef MSZ Antonio Tajani podjęli po spotkaniu z ambasadorem Gianem Lorenzo Cornado decyzję, że pozostanie on na razie w Rzymie.
Dyplomata został wezwany do Wiecznego Miasta w weekend po tym, gdy szwajcarski sąd zwolnił z aresztu za kaucją właściciela baru, w którym wybuchł pożar w noc sylwestrową. Postanowienie sądu wywołało oburzenie i protest włoskiego rządu.
Włoska Rada Ministrów ogłosiła, że oczekuje współpracy wymiarów sprawiedliwości obu krajów w ramach dochodzenia w sprawie tragedii oraz natychmiastowego powołania wspólnego zespołu śledczych w celu ustalenia odpowiedzialnych za to, co się stało. Dopiero po rozpoczęciu takiej współpracy ambasador wróci do Szwajcarii.
Domagamy się, aby wszystko zostało wyjaśnione i by nie obrażano pamięci młodych ludzi, którzy zginęli
Ansa odnotowuje, że dotychczas Szwajcaria w odpowiedzi na postulaty włączenia włoskich śledczych odpowiadała, że nie pozwala na to kodeks karny tego kraju.
W poniedziałek władze kantonu Valais, do którego należy Crans-Montana, ogłosiły, że przeznaczą 10 mln franków szwajcarskich dla rodzin ofiar pożaru, rannych i tych osób, które zostały bezpośrednio dotknięte tragedią.
Według szwajcarskich mediów łączne żądania odszkodowań mogą wynieść od 600 mln do 1 mld franków.
Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)
sw/ kar/ sma/