O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Stand-uper Abelard Giza stworzył słuchowisko dla dzieci i rodziców. „Pierwszymi recenzentkami były moje córki” [WYWIAD]

Jeden z najsłynniejszych polskich stand-uperów niedawno wydał bajkę dla dzieci, a teraz na jej podstawie wyreżyserował superprodukcję audio. - Pisanie dla dorosłych i dla dzieci aż tak bardzo się nie różni. Po prostu trzeba opowiedzieć historię, która wciągnie odbiorcę. Tyle że dziecko nie będzie udawało zainteresowania. I właśnie ta szczerość najmłodszych jest dokładnie tym, czego boi się każdy twórca – mówi PAP Life Abelard Giza.

Stand-uper Abelard Giza. Fot. Rafał Graniecki/materiały prasowe
Stand-uper Abelard Giza. Fot. Rafał Graniecki/materiały prasowe

PAP Life: Jest pan komikiem, popularnym stand-uperem. Skąd pomysł, żeby napisać bajkę dla dzieci?

Abelard Giza: Zrobiłem to dla moich córek. One od zawsze wiedzą, że moja praca polega na występowaniu na scenie i opowiadaniu żartów. To dla nich zupełnie naturalne. Trochę się z tego śmieją, bo w domu nie jestem jakimś wybitnym żartownisiem. Ale na co dzień tworzę rzeczy dla dorosłych, więc moja twórczość jest im całkowicie obca. Czułem, że chciałbym się z nimi podzielić moją kreatywnością, pokazać im, że tata potrafi także wymyślić ciekawe historie dla dzieci. Właściwie robiłem to od dawna, tworząc jakieś improwizowane historyjki czy czytając im książki, bo lubię spędzać z nimi czas. Pomyślałem jednak, że spróbuję wymyślić bajkę, która miałaby więcej niż dwa zdania, była czymś troszeczkę bardziej skomplikowanym. I tak powstała „Hania, Tyśka i Szajka Brudziaków”.

PAP Life: Mówi pan o tej bajce „akcyjniak”. Co to znaczy?

A.G.: Zależało mi, żeby ta historia była bardzo dynamiczna, żeby dużo się w niej działo. „Hania, Tyśka i Szajka Brudziaków” to dość prosta opowieść o dwóch siostrach, które w magiczny sposób się zmniejszają i odkrywają tajemniczy świat „Brudziaków”, ukrytych w bałaganie pod swoim łóżkiem. To jest kluczowe, bo to miejsce staje się krainą, w której przeżywają mnóstwo przygód i spotykają różne postaci. Jest tam stara kanapka, która została w plecaku na dłużej, pająk, nadgryzione żelki schowane do szuflady. Codzienne przedmioty nabierają cech ludzkich, mają swoje marzenia, cele i lęki. To uczłowieczenie małych rzeczy wydało mi się ciekawe, bo dzieci zaczynają na nie inaczej patrzeć. Z tych rozmów można wiele wyciągnąć, nauczyć się. Ale dzieje się to przy okazji - nie lubię moralizowania i bardzo starałem się tego uniknąć. Są tam też żarty dla dorosłych, których dzieci nie muszą od razu wyłapać. Myślę, że to duży plus. Można usiąść z dzieckiem i naprawdę się nie nudzić. Sam bardzo cenię takie książki i filmy, przy których można spędzać czas rodzinnie.

Więcej

Zdjęcie ilustracyjne Fot. Adobe Stock/Daniel
Zdjęcie ilustracyjne Fot. Adobe Stock/Daniel

Toskania oczami polskiego pisarza: życie tutaj kosztuje nas mniej niż w Warszawie [WYWIAD]

PAP Life: Córki były dla pana inspiracją?

A.G.: Ogromną. Trochę podsłuchiwałem ich rozmowy. Te momenty, jak dziewczyny się kłócą lub coś razem planują. Bohaterki bajki nie są kopią moich córek, ale to one nadały im imiona i są w podobnym wieku. Poza tym, czerpałem z obserwacji dzieci przyjaciół. Okazało się, że udało mi się uchwycić sposób rozmowy, reakcji, który wydaje się prawdziwy. Dla mnie jest dużym dowodem uznania, gdy ktoś mówi: „Kurczę, jakbym słyszał swoje dzieci”.

PAP Life: Doświadczenie w stand-upie okazało się przydatne?

A.G.: To banał, ale wszystko jest po coś. Zawsze, kiedy tworzę, jestem szczery - czy w stand-upie, czy pisząc bajkę. I myślę, że zarówno dorosły widz, jak i dzieci, tę szczerość doceniają. Pisanie dla dorosłych i dla dzieci aż tak bardzo się nie różni – po prostu trzeba opowiedzieć historię, która wciągnie odbiorcę. Tyle że widz dziecięcy nie będzie udawał zainteresowania. I właśnie ta szczerość najmłodszych jest dokładnie tym, czego boi się każdy twórca. Kiedy czytam jakieś książki swoim córkom, zwykle wybieram rzeczy dobrze oceniane, polecane. Ale dzieci przecież nie znają ocen i nie mają dla nich żadnego znaczenia. Po prostu słuchają. Jak coś im się podoba, to super. A jak nie, to nie. Córki były pierwszymi recenzentkami mojej bajki. Wiedziałem, że nie będą mi przyklaskiwać, nie będą analizować, tylko ich reakcja będzie naturalna. I faktycznie, trochę się jej obawiałem. No, ale udało mi się przejść przynajmniej przez kilka sit (śmiech). Dostaję mnóstwo pozytywnych wiadomości, chociaż zdaję sobie, że pewnie moja bajka nie wszystkim się podoba.

Więcej

DrySkull. Fot. Materiały prasowe
DrySkull. Fot. Materiały prasowe

Producent hitów, DrySkull, wychodzi z cienia. Na swój album zaprosił czołówkę polskich wykonawców [WYWIAD]

PAP Life: Niedawno na jej podstawie wyreżyserował pan słuchowisko, a nawet sam w nim wystąpił.

A.G.: Sam bardzo lubię słuchowiska. Z dzieciństwa pamiętam audycję „Radio dzieciom”. Lubiłem słuchać bajek przed zaśnięciem. A w dzisiejszych czasach ludzie często nie mają czasu czytać, więc warto wyjść im naprzeciw. Sam dużo podróżuję samochodem i słucham audiobooków. Miałem jednak wrażenie, że ta historia ma potencjał na coś więcej niż tylko odczytanie. Chciałem za pomocą aktorów, muzyki, stworzyć bajkowy świat. Miałem pewne doświadczenie, bo wcześniej zrobiłem dwa słuchowiska dla dorosłych z Wojtkiem Tremiszewskim (aktor, reżyser, scenarzysta – red.). I to była wielka frajda, bo tekst nabiera wtedy plastyczności. Słuchowisko pobudza wyobraźnię – można zamknąć oczy, a dźwięki i dialogi tworzą sceny w głowie.

PAP Life: Jak udało się panu zaprosić do tego projektu takich aktorów, jak Tomasz Kot, Artur Barciś i Julia Kamińska?

A.G.: Częściowym reżyserem castingu była moja młodsza córka. Ona uwielbia słuchowiska i kiedy powiedziałem jej o tym projekcie, powiedziała, że bardzo chciałaby pana Artura Barcisia, bo go kocha. Nie znałem go, ale zdobyłem numer, zadzwoniłem, a on po prostu się zgodził. Spełnianie marzeń własnego dziecka to coś wspaniałego. Magda Wasylik, która jest polskim głosem świnki Peppy, stała się Hanią, która z kolei jest odbiciem mojej młodszej córki. Innych aktorów dobierałem kluczem przyjaźni, ale opartym na profesjonalizmie. Julia Kamińska, Wojtek Tremiszewski, Kacper Ruciński to moi przyjaciele. Z Tomkiem Kotem i Rafałem Rutkowskim znamy się od jakiegoś czasu, Jarek Boberek był kiedyś u mnie na występie, podobniej jak Filip Kosior. To potężne nazwiska, świetni specjaliści, a przy tym ludzie z dobrą energią. Dzięki nim udało się zrobić tę historię na najwyższym poziomie.

Więcej

Radiowy spektakl Balladyna Fot. PAP
Radiowy spektakl Balladyna Fot. PAP

Sto lat Teatru Polskiego Radia. „Teatr wyobraźni” wciąż zachwyca słuchaczy [WIDEO]

PAP Life: Wraca pan teraz do pracy stand-upera?

A.G.: Właśnie wczoraj skończyłem trasę z programem „Wentyl”. A teraz siadam do wymyślania czegoś nowego dla moich fanów na jesień. Pisanie bajki było wielką przygodą, dawało mi wolność. W stand-upie muszę być na bieżąco ze światem, a tutaj to była przyjemność w szaleństwie. Cieszę się, że to się spodobało dzieciom, więc dłubię już przy kolejnej część przygód Hani i Tyśki. Muszę najpierw przeczytać ją swoim dzieciom i jeśli dadzą mi zielone światło, pójdę dalej. Samo pisanie sprawia mi wielką frajdę.

PAP Life: Jakim jest pan tatą? Wyluzowanym, czy raczej wymagającym?

A.G.: Chciałbym być jak najlepszym, ale wiadomo, że każdy z nas coś kiedyś zepsuje. Wszyscy robimy to pierwszy raz w życiu, nie mamy żadnych instrukcji, więc próbujemy być jak najlepszymi rodzicami, a czasami coś się gdzieś zakałapućka. Wydaje mi się, że mam wewnętrznie tego swojego śmieszka, ale bywam też dość surowy, ostry, czasami wymagający. Bycie „ziomem”, który ma wszystko w nosie, jest bez sensu, a bycie generałem, który musztruje dzieci, też nie działa. Czy mi się udaje znaleźć złoty środek – moje córki powiedzą mi za jakiś czas.

Więcej

Grenlandia Fot. Adobe Stock/Jonas Tufvesson
Grenlandia Fot. Adobe Stock/Jonas Tufvesson

Polak, który od 20 lat mieszka na Grenlandii: najłatwiej przyzwyczaić się do niskich temperatur [WYWIAD]

PAP Life: Artyści muszą pielęgnować w sobie wewnętrzne dziecko, żeby ich wyobraźnia pracowała w nieszablonowy sposób. Jak pan karmi swoją wyobraźnię?

A.G.: Wydaje mi się, że po prostu uważnie obserwuję rzeczywistość. W pracy dla dorosłych komentuję świat w swojej głowie, a potem przenoszę to na scenę. Bycie na bieżąco, czytanie, słuchanie, oglądanie jest potrzebne. W świecie dziecięcym widzę, co cieszy i frapuje moje córki. Lubię wymyślać historie. Nawet na urlopie, kiedy żona i córki śpią dłużej, wstaję rano, siadam przy komputerze i w ciszy i pozwalam mózgowi podróżować. Bardzo sobie cenię ten spokój. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/ep/

Abelard Giza – komik, stand-uper, scenarzysta, autor tekstów komediowych, aktor. Jest twórcą wielu programów stand-upowych. Ma 45 lat. Ojciec dwóch córek. Premiera słuchowiska „Hania, Tyśka i Szajka Brudziaków” odbyła się w pierwszej połowie maja.

Zobacz także

  • Rafał Rutkowski. Fot. PAP/Leszek Szymański
    Rafał Rutkowski. Fot. PAP/Leszek Szymański

    Rafał Rutkowski: jestem trochę crazy [WYWIAD]

  • Rafał Rutkowski. Fot. PAP /Andrzej Rybczyński
    Rafał Rutkowski. Fot. PAP /Andrzej Rybczyński
    Specjalnie dla PAP

    Rafał Rutkowski: Zostałem stworzony do komedii [WYWIAD]

Serwisy ogólnodostępne PAP