O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Szeroki cień depresji. Psycholog o życiu z osobą chorującą na depresję [WYWIAD]

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą na świecie. Uderza nie tylko w osobę chorą, destabilizuje także życie jej bliskich. - Depresja odbiera radość z życia, możliwość realizowania siebie osobie chorującej i w takim samym stopniu osobie jej towarzyszącej – zauważa w rozmowie z PAP Life psycholog, Joanna Flis.

Joanna Flis. Źródło: materiały prasowe
Joanna Flis. Źródło: materiały prasowe

PAP Life: Czy z depresją da się walczyć w dosłownym rozumieniu tego słowa?

Joanna Flis: To określenie – walka z depresją – uważam za nietrafione. Z perspektywy klinicznej czy terapeutycznej to sformułowanie jest o tyle problematyczne, że wzmacnia narrację, że my musimy być silni. Gdy objawy nie mijają, to często doświadczamy takiego wtórnego poczucia porażki - czyli walczyliśmy i przegraliśmy. No i bardzo często to sformułowanie ustawia nas przeciwko własnemu doświadczeniu.

W procesie terapeutycznym to nie tak się odbywa. Zależy nam na tym, by objawy depresji rozpoznać, zrozumieć ich dynamikę - nie tylko psychologiczną, ale i neurobiologiczną - i zobaczyć, że jest to jednak objaw. Depresja jest stanem objawowym, bardzo często pojawia się w odpowiedzi na coś. Zatem to określenie budzi mój sprzeciw. Bo depresję się leczy, uczy się regulować układ nerwowy, pracuje nad odbudowaniem zasobów, szuka wsparcia.

PAP Life: I uczy z nią żyć?

J.F.: Tak, szczególnie biorąc pod uwagę, że przyczyn depresji jest bardzo wiele i jedną z nich jest genetyka. Dziedziczność depresji, którą szacuje się na poziomie 30-40 proc., to jest duży stopień predyspozycji. Zatem, neurobiologia, genetyka, traumy z dzieciństwa, których przecież nie usuniemy - predyspozycje do tego, żeby epizody depresji, jako choroba nawracającej się u nas pojawiały, są duże. Na tyle duże, że osoba cierpiąca nawet na jej jednorazowe epizody musi się w pewnym sensie przygotować na to, że być może to nie było pierwsze doświadczenie depresji i ostatnie w jej życiu.

Nawet jeżeli się już podleczyliśmy i nie mamy objawów depresji, to i tak częścią dbania o to, aby ten nawrót nie nastąpił, jest przyjęcie nowego modelu życia. Nie możemy zaleczyć depresji i wrócić do tego, co było, co ewidentnie nam nie sprzyjało. Są też pacjenci, którzy w farmakoterapii i terapii są latami. Depresja zawsze będzie częścią życia osób, które na nią chorują, będzie częścią ich doświadczenia, postrzegania świata. Walka z nią może sugerować, że jest to coś złego, zawinionego, czego należy się pozbyć. Ja jestem wielką fanką terapii akceptacji i zaangażowania (ACT), czyli trzeciej fali terapii poznawczo-behawioralnej, gdzie przyjmujemy różne części siebie. Nawet te, które nam się nie podobają. Nawet te chorobowe, które coś o nas mówią i wymagają szczególnej troski - niekoniecznie walki.

PAP Life: Czy w związku z tym, że o depresji, zdrowiu psychicznym mówi się coraz więcej, potrafimy o tym rozmawiać?

J.F.: Psychoedukacja, szczególnie ta w mediach społecznościowych, ma dużo dobrych, ale i złych stron. Dobre jest to, że temat depresji wybrzmiewa. Że nie ma stygmatyzacji. Że gdy się pojawia, osoby dotknięte depresją mają gotowość sięgnięcia po pomoc. Jesteśmy mniej więcej w stanie rozróżnić jej objawy. Z drugiej strony, taka medykalizacja w mówieniu o ludzkim doświadczeniu, uproszczona wiedza, poszukiwanie jednego Świętego Graala związanego z leczeniem depresji, uproszczenia, które się w mediach społecznościowych pojawiają w ramach tej psychoedukacji, sprawiają, że zbytnio ją intelektualizujemy, a dużo trudniej przychodzi nam spotkanie się z doświadczeniami osób, które na nią chorują.

Nie wiem, czy zwiększył się wyraźnie poziom empatii wobec osób, które akurat są w epizodzie depresji i w związku z tym potrzebują zwolnienia lekarskiego, większej wyrozumiałości, bo są mniej wydajne w pracy, życiu domowym, rodzicielskim. Nie dostrzegam tej taryfy ulgowej. Wraz z rosnącą wiedzą na temat skali zaburzeń psychicznych i cierpienia, nie rośnie skala współczucia społecznego i wsparcia. Wręcz przeciwnie, rośnie skala hejtu, krytyki.

Więcej

Stres (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jacek Turczyk
Stres (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jacek Turczyk

Łuszczyca a stres: błędne koło, które można przerwać

PAP Life: Osoby z depresją, często słyszą „weź się w garść”. Jak o depresji nie należy rozmawiać?

J.F.: Bardzo popularnym zwrotem, który się sprawdza w innych sytuacjach, ale niekoniecznie w depresji, jest zwrot „to minie”. W przypadku depresji „to minie” nie ma żadnego znaczenia, nie ma nawet znaczenia czy i kiedy to nastąpi. Osoba w głębokiej depresji nie ma zdolności do takiego - nazwijmy to - podróżowania w czasie i oglądania swojego cierpienia z dystansem. Z poziomu mózgu nie jest w stanie tego skoku w przyszłość wykonać, nie mówiąc już o skoku w przyszłość rysującą się w jasnych barwach. Taka osoba myśli negatywnie o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Pocieszanie, że będzie dobrze albo, że inni mają gorzej, albo wytykanie "jakie ty masz problemy", mówienie "bądź wdzięczna za to co masz" - to są rzeczy, które mogą działać na ludzi zdrowych. Praktyka wdzięczności, czy bycie tu i teraz są ważne, ale depresja je wyklucza. Podsuwanie takich „rad” to po prostu obrażanie osób doświadczających depresji, brak świadomości rozmiaru tej choroby. Bo mówimy tu o chorobie. Ktoś, kto nie przeżył epizodu depresji nie ma zdolności wyobrażenia sobie tego, czym ona jest, mówi z poziomu swojej zdrowej psyche. I to, co wydaje się dla naszej zdrowej psyche możliwe do zrobienia, to dla osoby chorej jest niewykonalne. To jakby zaproponować osobie z niepełnosprawością jogging. Nie próbujemy kogoś natychmiast ozdrowić. Depresja rządzi się swoimi prawami związanymi z tym, jak się rozwija, jak przebiega.

PAP Life: Choć, paradoksalnie, ta wrażliwość na drugiego człowieka często nie wymaga wielkiej wiedzy. Co pokazuje chociażby Pierwsza Pomoc dla Zdrowia Psychicznego i lekcja, którą Fundacja UNAWEZA i projekt MŁODE GŁOWY skierowały do uczniów. Jak możemy tej pierwszej pomocy udzielić?

J.F.: Przede wszystkim, sama idea Pierwszej Pomocy dla Zdrowia Psychicznego zachęca do myślenia, że zawsze możemy coś zrobić dla drugiej osoby, zaprasza do kolektywnej współodpowiedzialności za nasz dobrostan społeczny. Jest to duża zmiana paradygmatu. Szczególnie w kulturze indywidualizmu, w której żyjemy, w której jesteśmy coraz bardziej przekonani o tym, że każdy jest kowalem swojego własnego losu, że chcieć to móc, i w której jesteśmy coraz bardziej skupieni na sobie.

Pierwsza pomoc pokazuje, jak istotna jest uważność na drugiego człowieka. Tak samo, jak pierwsza pomoc przedmedyczna, ona nie jest sposobem leczenia, nie jest sposobem wyciągania ludzi z kryzysu. Jest tylko sposobem reagowania na sytuację, którą rozpoznajemy, zaopiekowania się osobą w kryzysie, w oczekiwaniu na fachową pomoc.

PAP Life: Po pierwsze widzieć.

J.F.: Pierwszy element tej pomocy sprowadza się do patrzenia. I oczywiście nie chodzi o to, że mamy być wiecznie czujni, nieustannie rozglądać się wokół siebie, czy ktoś przypadkiem potrzebuje pomocy. Chodzi o to, żeby wiedzieć, jakie sygnały powinny nas zatrzymać, być uważnym na zmiany w zachowaniu innych ludzi. Dostrzeganie, że ktoś nagle staje się nagle wycofany, doświadcza silnego lęku lub przygnębienie.

Oczywiście jeżeli rozpoznajemy, że ten nietypowy sposób czyjegoś zachowania może być dla nas zagrażający, no to wtedy przede wszystkim dbamy o swoje bezpieczeństwo.

Natomiast, jeżeli zauważamy, że ktoś zachowuje się w sposób nietypowy i jesteśmy gotowi, żeby się tym jakoś zająć, po pierwsze musimy to zweryfikować. Pytamy: „Jak się masz?”, „Czy potrzebujesz pomocy, może chcesz porozmawiać?”. W tym miejscu należy dać drugiej osobie przestrzeń do wyrażenia swoich emocji. Tu pojawia się drugi aspekt pierwszej pomocy, czyli: posłuchaj. Należy upewnić się, czy wokół nie ma żadnych zagrożeń, stworzyć bezpieczną przestrzeń dla takiej rozmowy. Jeśli jest to ktoś z pracy, zaproponujmy krótki spacer poza biurem. Posługujmy się pytaniami otwartymi i wsłuchajmy w potrzeby drugiej osoby.

PAP Life: Naszą rolą nie jest rozwiązanie problemu?

J.F.: Naszym zadaniem jest dostarczenie zasobów, które zwiększą prawdopodobieństwo rozwiązanie tego problemu. To może być przekazanie numeru telefonu zaufania albo wezwanie odpowiednich służb, jeżeli ktoś jest bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia. To może być umówienie kogoś na terapię, zaprowadzenie do psychologa szkolnego. Pomagamy zrobić pierwszy krok, który zbliży tę osobę do rozwiązania, czyli do otrzymania profesjonalnego wsparcia. A czasem to może być tak banalna rzecz, jak wypicie kawy z nową osobą z pracy, pomoc w ogarnięciu rzeczy technicznych, zasad panujących w firmie, czy pomoc osobie starszej w niesieniu zakupów.

PAP Life: A jak ta pierwsza pomoc odnosi się do tych, którzy są obok osób zmagających się z kryzysem, nie tylko depresją – bliskich, przyjaciół, rodzin, partnerów?

J.F.: Te osoby dźwigają na swoich barkach ogromny ciężar związany z opieką. To jest bardzo wyczerpujące. Wiemy z badań, że osoby towarzyszące ludziom w przewlekłym kryzysie same zaczynają tego przewlekłego kryzysu doświadczać, bo nie mają właściwych zasobów lub ich zasoby się wyczerpują.

A skoro są zdrowe, bardzo często wymaga się od nich, że zaopiekują się tą osobą w kryzysie, będą dbać o jej bezpieczeństwo. A to nie jest ich rola. Poza tym, jest to stan chronicznego przeciążenia - opieka nad taką osobą ma swoją cenę. I pół biedy, jeśli taką rolę weźmiemy na siebie przez tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, do czasu, kiedy przejmie ją profesjonalista, grupa wsparcia.

Więcej

Przerażona kobieta - zdjęcie ilustracyjne Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Przerażona kobieta - zdjęcie ilustracyjne Fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Psycholożka: nie wstydźmy się tego, że się boimy [WYWIAD]

PAP Life: A wiemy, że tak nie jest.

J.F.: W praktyce to właśnie te osoby nierzadko są głównym albo jedynym filarem i wsparciem. Ważne jest to, żeby je również zauważyć, zadać bardzo ważne i pomocne pytanie: „Jakie koszty tej sytuacji ponosisz ty?”, „Jak ty się z tym czujesz?”, „Co z twoimi granicami, potrzebami?”.

Gdy kogoś kochamy, potrzeba pomocy, opieki jest czymś naturalnym. Ale często odbywa się to kosztem ich własnych potrzeb, poczucia bezpieczeństwa. W takich momentach warto zadać sobie pytanie: „Co z moimi potrzebami?”. Jeśli nie są zaspokajane, wciąż odkładane na bok na rzecz osoby cierpiącej w tej chwili, to znaczy, że już nie jestem osobą, która wspiera, a osobą, która się poświęca. A to ogromna różnica.

PAP Life: I nagle w kryzysie nie jest jedna osoba, a na przykład dwie.

J.F.: To jest równia pochyła. Opiekę nad osobą w kryzysie powinni sprawować profesjonaliści. Podam przykład rodziców, którzy opiekują się dzieckiem w głębokiej depresji i którzy nagle dochodzą do ściany i muszą zgodzić się na to, by oddać je na leczenie. To trudny moment, bo z jednej strony doświadczają przerażenia, poczucia wstydu, a z drugiej strony - ulgi, orientują się, jak wielką cenę płacili.

Dbanie o swoje granice, bycie obecnym, ale nie odpowiedzialnym za proces leczenia, dbanie o własne emocje czy nawet korzystanie z własnego wsparcia w tej sytuacji, jest kluczowe żeby przetrwać. Czasem to oznacza także stworzenie własnej przestrzeni, odrębnej od osoby chorującej. I nie ma w tym nic złego. Powiedziałabym nawet, że jest to objaw zdrowia. Depresja odbiera radość z życia, możliwość realizowania siebie osobie chorującej i w takim samym stopniu osobie jej towarzyszącej. (PAP Life)

Rozmawiała: Monika Dzwonnik

mdn/ ag/ grg/

Joanna Flis - psycholożka o specjalności psychologia kliniczna i zdrowia, pedagożka resocjalizacyjna, pedagożka prewencji patologii społecznej, psychopedagożka. Ekspertka projektu „MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym” Fundacji UNAWEZA Martyny Wojciechowskiej. Specjalistka psychoterapii uzależnień i współuzależnienia, psychoterapeutka systemowa, doktorantka na Uniwersytecie Szczecińskim, wykładowczyni akademicka. Mówczyni TEDx, autorka książek „Współuzależnieni”, „Co ze mną nie tak”, „Madame Monady – po dorosłemu”, „Gry rodzinne”. Twórczyni podcastu Madame Monday.

Zobacz także

  • Ulotka z okazji otwarcia wystawy „Dobrze, że jesteś” Fot. PAP/Leszek Szymański
    Ulotka z okazji otwarcia wystawy „Dobrze, że jesteś” Fot. PAP/Leszek Szymański

    Dzień Walki z Depresją. „Nie bądźmy obojętni. DbajMY o dobrostan psychiczny dzieci i młodzieży” [NASZE WIDEO]

  • Wernisaż wystawy Anny Drońskiej pt. Melancholia. Artyska obrazuje stany emocjonalne towarzyszące depresji Fot. PAP/Tomasz Waszczuk
    Wernisaż wystawy Anny Drońskiej pt. Melancholia. Artyska obrazuje stany emocjonalne towarzyszące depresji Fot. PAP/Tomasz Waszczuk
    Specjalnie dla PAP

    Psychiatra: depresja jest poważną, niekiedy śmiertelną chorobą, wymagającą leczenia

  • Smutna kobieta. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/Jacek Turczyk
    Smutna kobieta. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/Jacek Turczyk

    Ekspert: depresja to nie brak serotoniny, ale złożone zaburzenie regulacji nastroju [WYWIAD]

  • Smutna dziewczyna. Fot. PAP/Jacek Turczyk
    Smutna dziewczyna. Fot. PAP/Jacek Turczyk

    Naukowcy: dzieci mają trudności z koncentracją, lęki i objawy depresyjne

Serwisy ogólnodostępne PAP