Teatr Żydowski z nową siedzibą. Gołda Tencer: mnóstwo osób cieszy się razem z nami [WYWIAD]
Pewnie to jedne z najpiękniejszych moich dni, bo wreszcie Teatr Żydowski znajdzie dom. Myślę, że zrobimy wszystko, żeby nasz teatr na Woli miał swoją duszę - mówi PAP o modernizowanej siedzibie dyrektorka Teatru Żydowskiego w Warszawie Gołda Tencer.
Polska Agencja Prasowa: W czwartek, 2 kwietnia, podpisano umowę na modernizację budynku dawnego Teatru na Woli, w którym swój dom znajdzie Teatr Żydowski. Co pani dyrektor czuje w związku z tym, że wreszcie ruszają prace?
Gołda Tencer: Co mogę powiedzieć? Pewnie to jedne z najpiękniejszych moich dni, bo wreszcie Teatr Żydowski znajdzie dom. Tułamy się już od prawie 10 lat. Dlatego cieszę się naprawdę, że będzie scena, że będziemy mogli wszyscy - wszyscy aktorzy, technika, administracja być w jednym budynku, bo my jesteśmy ciągle rozrzuceni.
Gołda Tencer: piękny dzień dla Teatru Żydowskiego
Wydaje mi się, że to jest taki piękny dzień dla Teatru Żydowskiego, ale też dla innych ludzi, bo chcę powiedzieć, że mnóstwo osób do mnie napisało, dzwoniło, mówiąc, jak się cieszą razem z nami.
Mogę powiedzieć, że rzeczywiście miasto Warszawa, pani prezydent Aldona Machnowska-Góra i dyrektor Biura Kultury m.st Warszawy Artur Jóźwik włożyli ogromną pracę w to, żeby Teatr Żydowski miał swoje miejsce na ziemi.
PAP: Od 1970 r. Teatr Żydowski miał stałą siedzibę przy Placu Grzybowskim. Jednak w 2016 r., decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, część budynku została wyłączona z użytkowania, a zespół Teatru Żydowskiego zaczął się tułać po warszawskich scenach. Scenę Kameralną miał np. przy ulicy Senatorskiej. Gościnnie większe przedstawienia grano w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa w Al. Niepodległości. Kiedy modernizacja nowej siedziby przy ul. Kasprzaka ma się zakończyć?
G. T.: Powiedziano nam, że za dwa lata. Mówiąc szczerze, ja bym dodała jeszcze jeden rok. Modernizację prowadzić będzie firma Budimex.
Różnie w życiu się zdarza. Myśmy mieli swój dom. Gdy przyszłam do Teatru Żydowskiego, to jeszcze niecały rok pracowałam w budynku przy ul. Królewskiej, gdzie mieścił się teatr. Dziś jest tam hotel Sofitel. Właśnie tam pracował Teatr Żydowski, a ja nawet mieszkałam w garderobie. Później, w 1971 r. przenieśliśmy się do budynku przy Placu Grzybowskim.
Ten budynek był budowany dla Idy Kamińskiej, ale w związku z tym, że nie można było go zapisać na teatr, to zapisano na Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Przez te wszystkie lata było nam tam naprawdę znakomicie. Wszystko się układało.
Przyszły nowe wybory władz TSKŻ. I oni w końcu doprowadzili do tego, że nas wyrzucili, bo ja nie mogę nazwać tego inaczej. Po prostu wyrzucili nas z tego budynku. Wcześniej go okratowali, umieścili napisy, że niebezpieczeństwo itd. Ta forma potraktowania nas, to było coś okropnego. I muszę jeszcze dodać, że nie zaproponowali nam nic w zamian.
I tak oto znaleźliśmy się na ulicy. Mieliśmy zagrać „Skrzypka na dachu” w teatrze, a zagraliśmy go w plenerze, na Placu Grzybowskim. Żal mi bardzo tej sceny, bo ona była naprawdę w bardzo dobrym stanie. Ale jak już mówiłam, doprowadzono do zburzenia tego budynku.
Wróćmy do naszej przyszłej siedziby. Myślę, że zrobimy wszystko, żeby nasz teatr na Woli miał swoją duszę, tak jak każdy innym teatr. Bo te dybuki, które zostawiliśmy na Placu Grzybowskim, idą ciągle z nami.
PAP: Co znajdzie się w nowym Teatrze Żydowskim? Słyszałam o dwóch scenach, ale także o tym, że w tym budynku będzie się mieściło Centrum Kultury Jidysz?
G. T.: To prawda, w tym budynku mieścić się będzie także Centrum Kultury Jidysz, tylko oczywiście nie na Senatorskiej. Nowa siedziba Teatru Żydowskiego zajmie dwie dolne kondygnacje budynku, niski i wysoki parter od strony ul. Kasprzaka, oraz nowo wybudowaną przestrzeń w miejscu istniejącego pawilonu typu „Lipsk”, który zostanie rozebrany.
Będzie tu duża scena na ponad 300 osób. Będzie też mała scena, zaplanowana na 100 osób. Ale jak siebie znam, uruchomimy jeszcze scenę poezji. To, czego my teraz nie mamy, bo to jest tragedia, że my nie mamy gdzie grać. Mamy mnóstwo przedstawień, mnóstwo premier, ale nie ma gdzie tego grać. I serce nas boli.
Pomyślałam, że tam, na ul. Kasprzaka, powiem to pierwszy raz głośno, może już trzeba zasadzić jakieś drzewa. Byłyby to drzewa poświęcone pamięci Idy Kamińskiej, Szymona Szurmieja, Juliusza Bergera. Tych, których z nami nie ma już, a którzy budowali z nami Teatr Żydowski.
PAP: Kiedy można się spodziewać pierwszej premiery w nowej siedzibie i czy może pani dyrektor już wymyśliła coś specjalnego albo pracuje nad nowym repertuarem dla przyszłej sceny? Może zaplanowała pani już jakąś niespodziankę?
G. T.: My cały czas gramy nasze przedstawienia. Mamy ich bardzo dużo. Teraz w próbach są dwa nowe spektakle - „Pieśń nad pieśniami” w reżyserii Jakuba Lewandowskiego, z którym pojedziemy na festiwal do Rumunii, a później będzie jeszcze premiera kabaretu „Bujdagranda” Joanny Drozdy.
Parę lat temu rozmawiałam z Krystianem Lupą. Bardzo chciałam, żeby zrobił u nas przedstawienie, ale ciągle było, że zaraz powstanie zmodernizowana siedziba Teatru Żydowskiego. W tej chwili nie chcę zapeszać. Plany mam, ale na pewno teraz nie będę o nich mówić głośno.
Zapewniam, że jesteśmy w rozmowach. I powiem tak: teatr naprawdę jest naszym domem, nie tylko moim.
Rozmawiał Grzegorz Janikowski (PAP)
Inwestycję realizują wspólnie Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta oraz Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich – Centrum Kultury Jidysz. Jej wartość wynosi ponad 115 mln zł. Wykonawcą jest Budimex. Prace budowlane pokrywa budżet miasta, natomiast zakup wyposażenia teatru wesprze Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kwotą do 25 mln zł.
gj/ dki/gn/