Trump twierdzi, że Iran wstrzyma egzekucje protestujących. Prokurator generalny zaprzecza
Prokurator generalny Iranu Mohammad Mowahedi zaprzeczył w piątek doniesieniom prezydenta USA Donalda Trumpa, jakoby jego interwencja wstrzymała egzekucję 800 osób zatrzymanych podczas ogólnokrajowych protestów. Mowahedi nazwał komentarze Trumpa „całkowicie fałszywymi”.
- To twierdzenie jest całkowicie fałszywe; taka liczba (800 osób - PAP) nie istnieje, a wymiar sprawiedliwości nie podjął żadnej takiej decyzji – powiedział Mowahedi, cytowany przez portal irańskiego wymiaru sprawiedliwości Mizan. - Sądownictwo jest niezależną instytucją i nie wykonuje rozkazów cudzoziemców – oznajmił prokurator, cytowany przez emigracyjny portal Iran International.
Władze poinformowały już, że niektórym zatrzymanym grozi kara śmierci za takie przestępstwa, jak „walka przeciwko Bogu”. Rządowe media określały protestujących jako sługusów USA, terrorystów i wichrzycieli, zarzucały im też ataki na funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa i ich zabijanie.
W szczytowym momencie trwających od 28 grudnia demonstracji Trump zachęcał do protestów, pisząc na swojej platformie Truth Social, że „pomoc jest w drodze”. Wzywał „irańskich patriotów”, aby protestowali i przejmowali instytucje. „Zachowajcie nazwiska zabójców i oprawców. Zapłacą wysoką cenę” - pisał. Później złagodził przekaz i poinformował, że otrzymał od władz w Teheranie zapewnienie, że wstrzymają krwawą rozprawę z demonstrantami, podobnie jak egzekucje więźniów.
W ubiegłym tygodniu rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że władze Iranu wstrzymały 800 egzekucji antyrządowych demonstrantów. Uczestnicy manifestacji mieli, jej zdaniem, zostać straceni poprzedniego dnia, jednak władze odstąpiły od wykonania wyroków z powodu interwencji Trumpa, który mówił, że zabijanie pokojowych demonstrantów i wykonywanie wyroków śmierci będzie stanowiło dla USA „czerwoną linię”. Natomiast w ostatnim wywiadzie telewizyjnym Trump wyraził nadzieję, że dodatkowe działania wymierzone w Iran nie będą konieczne po doniesieniach, że jego groźby skłoniły władze w Teheranie do odwołania planowanych egzekucji.
Niemniej, armia USA przesunęła jednocześnie na Bliski Wschód więcej zasobów, w tym lotniskowiec USS Abraham Lincoln i towarzyszące mu okręty wojenne, zmierzające wraz z nim do tego regionu z Morza Południowochińskiego.
Rozmieszczenie sił zbrojnych rozszerza możliwości Trumpa zarówno w zakresie lepszej ochrony sił USA na Bliskim Wschodzie w momentach napięć, jak i w zakresie ewentualnego podejmowania dodatkowych działań militarnych. W przeszłości USA okresowo zwiększały liczebność swoich wojsk w tej części świata, lecz działania to miały często charakter defensywny. Media przypominają jednak, że w ubiegłym roku armia amerykańska dokonała znacznej koncentracji sił przed czerwcowymi atakami na nuklearne instalacje Iranu.
Trump wyjaśnił w czwartek reporterom na pokładzie samolotu Air Force One, że Stany Zjednoczone przemieszczają „armadę” okrętów w stronę Iranu „na wszelki wypadek”, gdyby Waszyngton chciał podjąć działania zbrojne.
- Mamy ogromną flotę zmierzającą w tamtym kierunku i być może nie będziemy musieli jej użyć - powiedział Trump. - Wolałbym, żeby nic się nie wydarzyło, ale bardzo uważnie ich (Iran - PAP) obserwujemy - podkreślił.
Nie jest znana liczba ofiar protestów. Z doniesień organizacji pozarządowych wynika, że życie straciło ponad 5 tys. osób, a przeszło 26 tys. zostało zatrzymanych. Rada Praw Człowieka ONZ zbierze się w piątek na nadzwyczajnym posiedzeniu w celu omówienia przemocy stosowanej przez władze Iranu wobec protestujących. (PAP)
os/ rtt/ kgr/