Debata o bezpieczeństwie zdrowotnym: potrzebna koordynacja, odporność i suwerenność lekowa
W obliczu rosnących napięć geopolitycznych i nowych zagrożeń hybrydowych, bezpieczeństwo zdrowotne staje się jednym z kluczowych filarów odporności państwa - zgodzili się uczestnicy debaty „Bezpieczeństwo zdrowotne w nowej rzeczywistości”. Eksperci podkreślili, że system ochrony zdrowia w czasie pokoju i wojny funkcjonuje na innych zasadach.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podkreśliła, że wyzwań nie da się sprowadzić do jednego obszaru. „To są wyzwania systemowe, zewnętrzne i wewnętrzne, a jednym z najważniejszych jest kapitał zdrowotny całego społeczeństwa, na który wpływają m.in. demografia i choroby przewlekłe” - zaznaczyła. Dodała, że istotna jest także odporność systemu na kryzysy. Jej zdaniem system stworzony na potrzeby pokoju jest absolutnie niedostosowany do wyzwań związanych z konfliktami i nowymi zagrożeniami.
Zdaniem Kacperczyk kluczowa pozostaje rola państwa w koordynacji działań. „Na końcu za funkcjonowanie systemu odpowiada Ministerstwo Zdrowia, ale zdrowie dawno wykroczyło poza jeden resort i wymaga nowego modelu współpracy między instytucjami” - podkreśliła Katarzyna Kacperczyk. Wskazała również na znaczenie rozwiązań unijnych, podkreślając, że po raz pierwszy zdrowie stało się jednym z filarów bezpieczeństwa, a przyjęte akty - m.in. o lekach krytycznych - realnie wzmacniają suwerenność zdrowotną.
Gen. Grzegorz Gielerak, dyr. Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM), zwrócił uwagę, że Polska nie cierpi dziś na brak infrastruktury, lecz na niedostateczną koordynację. „Naszym największym problemem jest skłonność do funkcjonowania w rozproszeniu i brak jednego ośrodka decyzyjnego, który w sytuacji kryzysowej podejmie szybkie decyzje” - ocenił. Podkreślił, że system ochrony zdrowia w czasie pokoju i wojny funkcjonuje według odmiennych logik. „System efektywnościowy, który minimalizuje zasoby, jest zaprzeczeniem tego, czego potrzebujemy w kryzysie, kiedy potrzeba wszystkiego więcej” - powiedział gen. Gielerak.
Dyrektor WIM wskazał także na doświadczenia z Ukrainy. „System ochrony zdrowia jest jeden i jego koordynacja musi pochodzić z jednego źródła - inaczej w sytuacji zagrożenia tracimy czas, którego nie mamy” - zaznaczył. Dodał, że kluczowe jest budowanie tzw. kultury gotowości, co - jego zdaniem - jest procesem wieloletnim, który musi obejmować całe społeczeństwo i być regularnie ćwiczony.
Z kolei prof. Michał Markuszewski, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, podkreślił wagę kadr medycznych. „Bezpieczeństwo zdrowotne zaczyna się już dziś, od skoordynowanego i jakościowego kształcenia kadr, szczególnie pielęgniarskich i w obszarze opieki długoterminowej” - powiedział. Zwrócił uwagę, że demografia pogłębi problemy personalne. „Jeżeli nie zadbamy o jakość kształcenia, może dojść do sytuacji, w której pacjenci będą pytać lekarza o uczelnię, którą ukończył” - ostrzegł.
Prof. Markuszewski zaznaczył, że uczelnie są gotowe do współpracy z państwem. „Wprowadzenie elementów medycyny taktycznej do standardów kształcenia to krok w dobrą stronę, ale system powinien angażować szerokie grono uczelni” - ocenił. Dodał, że kluczowe jest odbudowywanie kompetencji przemysłowych. Jego zdaniem powrót produkcji substancji czynnych do Europy wymaga inwestycji i odpowiednio przygotowanych kadr.
Z perspektywy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Katarzyna Osiwała wskazała na ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw. „Największym zagrożeniem jest brak gwarancji ciągłości dostaw produktów medycznych, co uwidoczniła pandemia COVID-19” - powiedziała. Podkreśliła, że Agencja dostosowała rezerwy do doświadczeń ostatnich lat. „Rezerwy strategiczne zostały rozbudowane o sprzęt pandemiczny, środki ochrony i wyposażenie do sytuacji wojennych” - dodała.
Katarzyna Osiwała zwróciła także uwagę na potrzebę zwiększania niezależności. „Kluczową decyzją byłoby uniezależnienie się od dostaw spoza UE w zakresie produktów leczniczych, szczególnie w sytuacjach kryzysowych” - zaznaczyła. Jak podkreśliła, doświadczenia pandemii i wojny pokazały konieczność elastycznego dostosowywania rezerw do zmieniających się zagrożeń.
Płk Arkadiusz Kosowski, dyr. Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON zwrócił natomiast uwagę na lukę między deklaracjami a praktyką. „Od deklaracji do realizacji jest długa droga - debaty są ważne, ale potrzebujemy realnych działań systemowych” - powiedział. Podkreślił, że fundamentem bezpieczeństwa jest zdrowe społeczeństwo. „Tak jak działa system w czasie pokoju, tak poradzi sobie w kryzysie” - ocenił.
Kosowski zaznaczył, że konieczne są zmiany legislacyjne i organizacyjne. „Musimy stworzyć ramy prawne, które pozwolą systemowi funkcjonować w warunkach ograniczonych zasobów, bez konieczności ciągłego pisania specustaw” - dodał. Ostrzegł również przed spadkiem czujności: „Po zakończeniu kryzysu łatwo zapominamy o przygotowaniach, a bezpieczeństwo wymaga ciągłości” - ostrzegł.
Prezes Polskiego Związku Producentów Przemysłu Farmaceutycznego Krzysztof Kopeć podkreślił znaczenie strategii i planowania. „Kluczowe są strategia, jej wdrożenie i konsekwentna realizacja - bez tego nie zbudujemy odporności systemu” - powiedział. Wskazał, że bezpieczeństwo lekowe jest integralną częścią bezpieczeństwa państwa.
Kopeć zwrócił również uwagę na skalę zależności od Azji. „80 proc. substancji czynnych pochodzi z Chin, a w Europie mamy znacznie mniejszą bazę produkcyjną, co pokazuje skalę uzależnienia” - zaznaczył. Jego zdaniem konieczne jest wspieranie produkcji w Europie. Podkreślił, że nie chodzi o pełną niezależność, lecz o odporność i zdolność do działania „bez krytycznego uzależnienia od zewnętrznych dostawców”.
Źródło informacji: PAP MediaRoom