Aleksandra Bielewicz o „Trojankach”: tekstem Eurypidesa opowiadamy o sile kobiet [WIDEO]
Aleksandra Bielewicz, reżyserka „Trojanek”, powiedziała PAP, że tekst Eurypidesa brzmi dzisiaj niezwykle aktualnie. Dodała, że za pomocą spektaklu chce opowiedzieć o niezwykłej sile kobiet. Premiera w sobotę w Teatrze Powszechnym w Warszawie.
- „Trojanki” to opowieść o tym, że jako ludzie nie odrzuciliśmy wojny. Ona trwała, trwa i wydaje mi się, że nadal będzie trwała - wyjaśniła Aleksandra Bielewicz.
Jej zdaniem tekst Eurypidesa brzmi dzisiaj niezwykle aktualnie. - Chcemy tym spektaklem opowiedzieć o niezwykłej sile kobiet; o sile, jaka może płynąć ze wspólnoty. Zwłaszcza przy tak trudnych doświadczeniach, bo nasze Trojanki w przedstawieniu przeżywają wojnę już od 10 lat i nie tylko potraciły bliskich oraz tracą swój kraj, ale potraciły też miejsca wspominania. Próbują tę pamięć zachować w sobie, zapisać w ciele i właściwie również w elementach scenografii, np. w rzeźbach - tłumaczyła.
Antyczna tragedia we współczesnym teatrze
Aleksandra Bielewicz przyznała, że pracując nad „Trojankami”, realizatorzy poczuli, że tragedia grecka domaga się elementów teatru okrucieństwa. - Ona o nie woła - zaznaczyła. - Zawsze byłam zwolenniczką zdania, że tragedia antyczna miała w tamtych czasach działać na widzów trochę jak trucizna. Dzisiaj można chyba powiedzieć, że jak szczepionka. Żeby przychodzili i zobaczyli to, czego nie chcieliby sami potem powtórzyć w życiu - wyjaśniła.
- Przede wszystkim jednak tragedia antyczna miała widzom dawać poczucie oczyszczenia i lekkości. Miała trudne tematy przerabiać w trakcie spektaklu i pozwolić ludziom wychodzić lżejszymi - podkreśliła reżyserka.
- Mówię o tym, bo przy tych trudnych tematach, które poruszamy w spektaklu, staramy się tej nadziei mocno szukać. I też takich punktów ujścia dla naszych bohaterów i bohaterek. Tymi naszymi ujściami są właśnie ruch i muzyka na żywo - wyjaśniła twórczyni przedstawienia.
Muzyka na żywo
Aleksandra Bielewicz zaznaczyła, że od początku czuła, iż w spektaklu potrzebna będzie muzyka grana na żywo. - Dlatego zaprosiłam chłopaków z zespołu The Freuders. Szybko okazało się, że ten spektakl tej muzyki potrzebuje, że wszystko zaczyna się ze sobą w magiczny sposób łączyć - tłumaczyła.
- Elementem chóru u nas jest też ruch, staraliśmy się dużo go wprowadzić do spektaklu. Ruch, który ma dać Trojankom ukojenie, wyzwolenie - powiedziała. - Bo jak wiemy, wiele się zapisuje w ciele. Każde doświadczenie, każda trauma. Próbujemy trochę te ciała i głosy pouwalniać poprzez muzykę i ruch - wyjaśniła reżyserka.
Jak ruch uwalnia emocje?
- Głównymi bohaterkami są kobiety, ale nie chciałam tego w żaden sposób kategoryzować, a mężczyzn spychać tylko do roli oprawców. Chciałam powalczyć z tym ich bohaterskim etosem, bo wojna niszczy tych, którzy mają z nią styczność - zaznaczyła.
Przyznała, że ważnym tropem interpretacyjnym był dla niej esej pt. „Iliada, czyli poemat o sile” Simone Weil. - Pisała w nim, że w żadnej wojnie nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Że wojna upokarza dusze wszystkich i wręcz zamienia ludzi w rzeczy. Dlatego u nas tak samo dotknięte nią są kobiety i mężczyźni - tłumaczyła reżyserka.
- Piękna Helena w spektaklu siedzi w klatce. W naszej interpretacji jest tylko pretekstem, bo absolutnie nie wierzymy, że to, iż wybuchła wojna, było jej winą - powiedziała. - Zawsze jest potrzebny pretekst, by usprawiedliwić czyjeś żądze podbicia innego kraju - wyjaśniła Aleksandra Bielewicz.
- Podczas prób z choreografką Marią Bijak stosowaliśmy techniki TRE, czyli (Tension & Trauma Releasing Exercises - PAP) metodę opracowaną przez dr. Davida Bercelego służącą do uwalniania chronicznego stresu, napięć i traum z ciała poprzez wywoływanie wibracji neurogenicznych - powiedziała. - To są techniki związane z próbą wyrzucenia z siebie traumy poprzez wprowadzanie ciała w drżenie i wibracje. Przy wchodzeniu aktorek i aktorów w tak trudne tematy, które są obciążające dla wykonawców, staraliśmy się korzystać z tego na próbach, by zapewnić sobie takie ujście na koniec dnia. Żebyśmy mogli wrócić do domu lżejsi. Myślę, że to jest bardzo ważne przy zajmowaniu się scenami, w których jest dużo przemocy - zaznaczyła Aleksandra Bielewicz.
"Pytanie o możliwość życia bez wojny wydaje się bez odpowiedzi”
„Trojanki próbują przetrwać w świecie, w którym prawa rozumu są odwrócone. Trwają w obłędzie wojny, uwięzione w stanie permanentnej gotowości, bo lęk zatrzymał czas. Hekabe opłakuje ostatnie dziecko na planecie. Andromacha zlizuje prochy męża z ubrania syna. Tłumy patrzą, jak Poliksena zostaje zarżnięta na grobie Achillesa. Ich losy zawieszone są w nieskończoności, a w głowie każdej z nich nieustannie powraca jedno pytanie: czy to może wydarzyć się jeszcze raz - za mojego życia?” - czytamy w zapowiedzi spektaklu.
Przypomniano, że gdy Eurypides pisał „Trojanki”, Grecy dokonywali rzezi neutralnej wyspy Melos, zabijając mężczyzn i sprzedając kobiety z dziećmi w niewolę. „Gdy my czytamy »Trojanki«, podobna rzeź wciąż trwa na całym świecie. »Trojanki« nie są zatem opowieścią o przeszłości. Rozgrywają się w permanentnym teraz, gdzie przemoc jest zasadą porządku świata, a pytanie o możliwość życia bez wojny wydaje się bez odpowiedzi” - napisali twórcy.
Scenografię zaprojektował Łukasz Misztal, a kostiumy – Kamil Wesołowski. Muzyka – Szymon Sutor i The Freuders (Aleksander Adamski, Piotr Wiśnioch i Maciej Witkowski). Muzykę wykonuje na żywo zespół The Freuders (Aleksander Adamski, Piotr Wiśnioch i Maciej Witkowski). Reżyseria światła i wideo – Robert Mleczko. Choreografię opracowała Maria Bijak. Występują: Grzegorz Artman, Aleksandra Bożek, Natalia Lange, Karina Seweryn, Oskar Stoczyński, Julia Latosińska, Tomasz Nosinski, Jowita Kropiewnicka i Katarzyna Obidzińska.
Premiera „Trojanek” - 14 marca o godz. 19 na Dużej Scenie Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 15, 17, 18 marca.
Grzegorz Janikowski (PAP)
gj/ miś/ ał/