Szef POLADA: Sawicki może dochodzić odszkodowania od Polskiego Laboratorium Antydopingowego
Siatkarz Mikołaj Sawicki może dochodzić odszkodowania od Polskiego Laboratorium Antydopingowe, które popełniło błąd w jego sprawie - przyznał w Studiu PAP dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej Michał Rynkowski. Dodał, że laboratorium jest niezależne od POLADA, ale taki błąd nie może się powtórzyć.
Zawodnik Bogdanki LUK został poddany kontroli antydopingowej na początku maja 2025, po drugim finałowym meczu poprzedniego sezonu ekstraklasy, w którym lubelska drużyna grała z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. 30 maja Sawickiemu postawiono zarzuty naruszenia przepisów antydopingowych, nałożono tymczasową dyskwalifikację i wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Po tym, jak na początku marca go odwieszono, wyjaśniono, że kara dla niego mogła być efektem błędu Polskiego Laboratorium Antydopingowego (PLAD) przy badaniu próbki.
POLADA poinformowała wówczas, że wpłynęło do niej pismo ze Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), w którym zakwestionowano metodę, a w konsekwencji również pozytywny wynik badań próbek m.in. Sawickiego. Nie oznaczało to automatycznie, że wynik był fałszywy, dlatego zaplanowano ponowne przebadanie próbek w innym laboratorium z akredytacją WADA. 13 kwietnia oficjalnie poinformowano, że dodatkowe badania dały wynik negatywny.
- Jasno zostało dowiedzione, że zawodnik nie stosował substancji zabronionych, co potwierdziło badanie dodatkowe w innym akredytowanym laboratorium. Panel dyscyplinarny w poniedziałek zamknął postępowanie w sprawie i został stwierdzony brak naruszenia przepisów antydopingowych - przekazał w Studiu PAP Rynkowski.
Laboratorium i POLADA są dwiema niezależnymi organizacjami, co wymuszają przepisy antydopingowe. Laboratorium podlega pod Ministerstwo Zdrowia, a POLADA - pod Ministerstwo Sportu i Turystyki. Akredytacja dla laboratorium jest nadawana i monitorowana przez WADA.
- Światowa Agencja Antydopingowa nałożyła już zresztą na laboratorium konsekwencje za popełniony błąd. Ta metoda detekcji została zawieszona. Laboratorium jest również bardzo szczegółowo monitorowane i będzie monitorowane, bo nikt nie może sobie pozwolić, aby do takich błędów doszło w przyszłości - podkreślił szef POLADA.
Dr Rynkowski wskazał, że zawodnik może dochodzić odszkodowania od Polskiego Laboratorium Antydopingowego, które jest ubezpieczone od tego rodzaju przypadków. Podkreślił jednak, że laboratorium jako akredytowane przez WADA działa od 2004 roku i coś podobnego zdarzyło się po raz pierwszy. Dodał, że na świecie takie przypadki się zdarzały, ale były jednostkowe.
Odniósł się także do kwestii produkcji w Polsce na dużą skalę środków dopingowych, sterydów, itp.
- Chociażby w ostatnich miesiącach mieliśmy jako POLADA pięć operacji przeprowadzonych wspólnie z organami ścigania. Dosłownie wczoraj pojawił się kolejny komunikat o postępowaniu realizowanym z CBŚP, które doprowadziło do aresztu sześciu osób, zabezpieczeniu mienia i zamknięciu laboratorium produkującego sterydy anaboliczne, stymulanty, fałszowane leki, hormony. To zjawisko jest poważne. W Polsce organy ścigania są aktywne w wyjaśnianiu takich spraw, ale wydaje się, niestety, że produkcja w naszym kraju jest ogromna. Te produkty nie są konsumowane wewnętrznie, ale są wysyłane praktycznie na cały świat - powiedział.
Dodał, że grupy przestępcze często wybierają ten proceder, bo kodeksowa kara za produkcję środków zabronionych jest niższa od tej np. za produkcję narkotyków czy wyłudzenia VAT.
W maju w Las Vegas odbędzie się pierwsza edycja Enhanced Games, zawodów dla sportowców, którzy stosowali środki dopingujące lub chcą je stosować w celu poprawy wyników.
- Idea Enhanced Games jest destrukcyjna dla idei fair play. Jest totalnym wypaczeniem sportu. Oczywiście z zainteresowaniem będziemy obserwować, jak te igrzyska dopingowiczów będą przebiegały, ilu finalnie zawodników zdecyduje się na udział w tym wydarzeniu. Niektóre międzynarodowe federacje sportowe już podjęły decyzję, że jeżeli jakiś zawodnik weźmie w tym udział, nie będzie miał powrotu do klasycznej rywalizacji sportowej, chociażby pod pięcioma kółkami olimpijskimi - zaznaczył Rynkowski.
Do tej pory do zawodów - z tego, co wiadomo - zgłosiła się jedna Polka, była członkini kadry narodowej w pływaniu, która mieszka obecnie w USA. - Gdyby na ostatnią chwilę pojawił się jeszcze ktoś, kto wywodzi się z naszego, zorganizowanego sportu, cały czas czerpie z naszego systemu korzyści, to na pewno reakcja byłaby mocna. Myślę, że MSiT i określony związek podjęłyby szybko stanowcze i adekwatne decyzje - ocenił szef POLADA.
Rynkowski podkreślił, że w MSiT trwają prace nad nowelizacją ustawy o zwalczaniu dopingu w sporcie. Produkcja i dystrybucja środków zabronionych mogłaby być obwarowaną karą nie do trzech, ale to pięciu lat więzienia.
- Chcemy też rozmawiać o ewentualnym przepadnięciu mienia zabezpieczanego w ramach tych operacji i przeznaczaniu tych środków na walkę z dopingiem w sporcie. Postulujemy także rozszerzenie roli agencji o badania naukowe - dodał w Studiu PAP Rynkowski.
Przyznał, że część nowelizacji dotyczy zmian w Światowym Kodeksie Antydopingowym, które wejdą w życie 1 stycznia 2027, więc wyraził nadzieję, że nowelizacja krajowych przepisów także nastąpi w tym terminie.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ pp/ know/