Raniony nożem półtoraroczny chłopczyk w stabilnym stanie; rokowania według lekarzy - dobre

2020-08-01 07:13 aktualizacja: 2020-08-01, 18:55
Katowice, 01.08.2020. Koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II dr Andrzej Bulandra przed Odziałem Ratunkowym GCZD w Katowicach, podczas briefingu prasowego nt. stanu zdrowia półtorarocznego chłopca ranionego nożem. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Katowice, 01.08.2020. Koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II dr Andrzej Bulandra przed Odziałem Ratunkowym GCZD w Katowicach, podczas briefingu prasowego nt. stanu zdrowia półtorarocznego chłopca ranionego nożem. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Stan półtorarocznego chłopczyka z Tychów, który trafił w piątek do katowickiego szpitala z poważnie poranioną szyją, jest obecnie stabilny, a rokowania lekarzy co do pomyślności leczenia - dobre. Jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci.

Chłopczyk jest leczony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. W piątek wieczorem przetransportował go tam śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policja zatrzymała 40-letnią matkę dziecka i prowadzi postępowanie pod kątem usiłowania zabójstwa.

Jak poinformował w sobotę koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dr Andrzej Bulandra, chłopiec miał na szyi dwie duże rany oraz 7-8 mniejszych.

"To były rany szyi z przecięciem mięśni, z przecięciem naczyń oraz - na szczęście - z bardzo niewielkim uszkodzeniem tchawicy; w związku z czym były to rany bezpośrednio zagrażające życiu tego dziecka. Największym problemem była znacząca utrata krwi. Dziecko po przyjeździe było we wstrząsie, skrwawione, wymagało intensywnej transfuzji krwi na bloku operacyjnym" - relacjonował lekarz podczas sobotniego briefingu prasowego.

Stan chłopczyka był bardzo ciężki - niespełna 10 minut po wylądowaniu śmigłowca, był już na bloku operacyjnym, gdzie czekał interdyscyplinarny zespół złożony z chirurgów dziecięcych, kardiochirurga i laryngologa, którzy w czasie półtoragodzinnej operacji uratowali chłopcu życie.

"W tej chwili dziecko przebywa w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci. Jego stan jest stabilny, a rokowania lekarze uznają jako dobre" - powiedział dr Andrzej Bulandra.

Lekarze nie mają wątpliwości, że rany na szyi chłopca powstały na skutek zadania ich ostrym narzędziem - najprawdopodobniej nożem. "To było zdecydowanie działanie zamierzone; myślę, że można to traktować jako usiłowanie zabójstwa tego dziecka" - ocenił koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w GCZD.

Termin wybudzenia chłopczyka ze śpiączki zależy od tego, jak szybko będzie poprawiał się jego stan ogólny. "Myślę, że w ciągu najbliższych dni lekarze intensywnej terapii spróbują to dziecko wybudzić" - prognozował dr Bulandra.

Policja na razie nie udziela bliższych informacji na temat trwającego w tej sprawie postępowania. W piątek oficer prasowa policji w Tychach asp. szt. Barbara Kołodziejczyk potwierdziła, że zatrzymana została 40-letnia matka dziecka. Rozpoczęły się także przesłuchania świadków - według nieoficjalnych informacji, są to babka chłopczyka i brat jego matki. Policja prowadziła oględziny i zabezpieczała dowody w mieszkaniu przy ul. Honoraty na jednym z osiedli mieszkaniowych w Tychach, gdzie doszło do ranienia dziecka.(PAP)

autor: Marek Błoński