Od hollywoodzkich fal po zadziorne pixie cut – oto najbardziej pamiętne fryzury z ceremonii wręczenia Oscarów
Nie jest tajemnicą, że odpowiednio dobrane uczesanie potrafi znakomicie dopełnić stylizację – zwłaszcza tę na tzw. wielkie wyjście. Choć w kontekście oscarowej gali z reguły komentatorzy skupiają się na kreacjach zaproszonych gwiazd, w przeszłości wielokrotnie zdarzało się, że uwagę przykuwały nie tylko wytworne suknie aktorek, ale też ich fryzury. A te często wyprzedzały swoje czasy, prowadząc do wylansowania nowych fryzjerskich trendów.
Oscarowa gala dostarcza nam zwykle nie tylko filmowych emocji. Na czerwonym dywanie możemy podziwiać gwiazdy z pierwszej ligi Hollywood, które na okoliczność najważniejszej nocy w świecie kina wybierają szyte na miarę suknie, dopełniając je dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach makijażem i wytwornym uczesaniem. Na przestrzeni lat podczas ceremonii wręczenia nagród Akademii mogliśmy podziwiać wiele spektakularnych kreacji i nie mniej pamiętnych fryzur, o których mówi się do dziś.
Elizabeth Taylor i odważny debiut
W 1954 roku na odważny krok zdecydowała się debiutująca na Oscarach Elizabeth Taylor. Po raz pierwszy uczestnicząc w prestiżowej gali, słynna aktorka zaprezentowała się w wytwornej, odsłaniającej dekolt sukni z gorsetową górą i futrzanej etoli. Uwagę zwróciła jednak przede wszystkim jej odważna, jak na owe czasy, fryzura. Taylor, która w kolejnych latach zdobyła dwie statuetki Oscara, pokazała się wtedy w krótko ściętych włosach, które znakomicie podkreślały jej rysy twarzy. Dziś uczesanie gwiazdy określa się mianem „Old Hollywood Pixie”.
Meryl Streep i naturalna elegancja
Po latach pamiętny oscarowy debiut zaliczyła inna hollywoodzka legenda, Maryl Streep. Trzykrotna laureatka statuetki Amerykańskiej Akademii Filmowej w 1979 roku po raz pierwszy zdobyła nominację do nagrody za rolę w kultowym „Łowcy jeleni”. Aktorka postawiła wówczas na bezpretensjonalny look – Streep wybrała długą sukienkę z koronkowymi wstawkami, a zwieńczeniem stylizacji była zupełnie naturalna fryzura. Podobną strategię gwiazda obrała rok później, gdy odbierała Oscara za występ w „Sprawie Kramerów”. Choć tamto uczesanie było bardziej dopracowane, pozostawało w zgodzie z jej wizerunkiem. Włosy aktorki układały się w łagodne fale, a boczny przedziałek dodawał fryzurze elegancji.
Halle Berry i przełomowy pixie cut
Jedną z najszerzej komentowanych fryzur w dziejach Oscarów była niewątpliwie ta, w której w 2002 roku zaprezentowała się Halle Berry. Moment był przełomowy z wielu względów. Gwiazda zapisała się wtedy w historii jako pierwsza czarnoskóra kobieta, którą Akademia uhonorowała nagrodą za pierwszoplanowy występ. Na czerwonym dywanie pozowała w efektownej sukni z siateczkową, zdobioną kwiatowymi elementami górą projektu Eliego Saaba i warstwowym, ultra krótkim uczesaniu, które zapoczątkowało globalną modę na zadziorne fryzury typu pixie cut.
Viola Davis i naturalne afro jako manifest
Prawdziwą prekursorką w kontekście oscarowych fryzur jest też niewątpliwie Viola Davis. W 2012 roku gwiazda „Płotów” i „Sposobu na morderstwo” była nominowana do cennej statuetki za pierwszoplanową rolę w dramacie „Służące”. Na ceremonii pojawiła się efektownej, udekorowanej biżuteryjnymi aplikacjami sukni projektu Very Wang, jednak to jej fryzura wzbudziła największe zainteresowanie. Aktorka postawiła wówczas na króciutkie afro. Choć dziś nikogo raczej by to nie zdziwiło, wtedy decyzję aktorki okrzyknięto mianem odważnej i przełomowej.
„To, że na Oscarach zaprezentowałam naturalne włosy, było objawieniem. Czarnoskóre kobiety ciągle słyszą, że ich naturalne włosy nie są formalne. Spędzamy całe życie na prostowaniu albo zaplataniu warkoczyków, co zajmuje wiele godzin. To, że w końcu odważyłam się pokazać z naturalnymi włosami, było moim sposobem na rzucenie tej narracji wyzwania. I było dla mnie ważnym krokiem w dążeniu do autentyczności” – podkreśliła aktorka w wywiadzie udzielonym kilka lat później magazynowi „Allure”.
Zendaya, dredy i medialna burza
Głośnym echem odbił się też look Zendayi, która w 2015 roku pojawiła się na oscarowej ceremonii w dredach. Kontrowersje wywołała wszelako nie tyle nietypowa, jak na standardy Oscarów fryzura 18-letniej wówczas aktorki, co komentarz Giuliany Rancic. W programie „Fashion Police” dziennikarka zakpiła z gwiazdy, twierdząc, że jej włosy wyglądały tak, jakby „pachniały paczulą albo marihuaną”. Na Rancic posypały się gromy – oskarżono ją o rasizm i umacnianie krzywdzących stereotypów na temat osób czarnoskórych.
„W naszym społeczeństwie wystarczająco ostro krytykuje się włosy Afroamerykanów, i to bez udziału ignorantów, którzy osądzają innych po ich fryzurach. To, że pozowałam w dredach na czerwonym dywanie podczas rozdania Oscarów miało na celu pokazanie ich w pozytywnym świetle i przypomnienie osobom o innym kolorze skóry niż biały, że nasze włosy są wystarczająco dobre” – odpowiedziała jej Zendaya w opublikowanym w sieci oświadczeniu.
Czy w tym roku gwiazdy także postawią na oryginalne uczesania lub zdecydują się na ostre cięcie? Przekonamy się już wkrótce. 98. ceremonia rozdania najważniejszych nagród w branży filmowej odbędzie się w nocy z 15 na 16 marca w Dolby Theatre w Los Angeles. Oczy świata zwrócone będą zwłaszcza na nominowanych aktorów i aktorki. Tym razem o cenne trofea powalczą m.in. Jessie Buckley, Kate Hudson, Rose Byrne, Emma Stone, a także Ethan Hawke, Timothée Chalamet i Leonardo DiCaprio. (PAP Life)
Autorka: Iwona Oszmaniec
iwo/ag/ep/