Timothée Chalamet straci szansę na Oscara? Jeden z członków Akademii Filmowej zabrał głos
Gwiazdor „Wielkiego Marty’ego” uznawany był do niedawna za faworyta w walce o Oscara. Szanse aktora może wszelako pogrzebać jeden komentarz dotyczący opery i baletu. Na 30-letniego Chalameta posypały się gromy. Wielu komentatorów uważa, że najcenniejsze trofeum w branży filmowej przejdzie mu koło nosa, bo jego wypowiedź była arogancka, co zniechęciło do niego tych, którzy decydują o przyznaniu nagród. „Straciłem do niego szacunek” – wyjawił anonimowo jeden z członków Akademii.
Media rozpisują się o kontrowersyjnym komentarzu, jaki Timothée Chalamet wygłosił w zeszłym miesiącu w trakcie panelu dyskusyjnego podczas konferencji „Variety & CNN Town Hall”. W pewnym momencie 30-letni aktor wypowiedział się bowiem na temat tzw. sztuki wysokiej. „Nie chciałbym pracować w balecie lub operze, gdzie panuje atmosfera w stylu: »Hej! Utrzymajmy to przy życiu, mimo że nikogo to już nie interesuje«. Z całym szacunkiem dla ludzi związanych z baletem i operą” – wyparował zdobywca Złotego Globu, którgo matka przez wiele lat pracowała w teatrze muzycznym.
Na gwiazdora natychmiast posypały się gromy. Internauci zarzucili mu ignorancję, a do chóru oburzonych dołączyły prestiżowe instytucje, takie jak Royal Ballet and Opera. „Balet i opera nigdy nie istniały w izolacji – nieustannie kształtowały i inspirowały inne formy sztuki. Ich wpływ można odczuć w teatrze, filmie, muzyce współczesnej, modzie i nie tylko. Przez wieki gatunki te wpływały na sposób, w jaki artyści tworzą, a publiczność – doświadcza kultury. Miliony ludzi na całym świecie nadal czerpią przyjemność z obcowania z nimi i angażowania się w nie” – napisano w oświadczeniu.
Swój komentarz Chalamet wygłosił w najgorszym możliwym momencie – tuż przed zakończeniem głosowania na kandydatów nominowanych do Oscarów. Gwiazdor „Wielkiego Marty’ego” do niedawna uznawany był za faworyta w wyścigu po statuetkę. Wielu komentatorów uważa, że najcenniejsze trofeum w branży filmowej przejdzie mu teraz koło nosa, bo swoją wypowiedzią zniechęcił do siebie tych, którzy decydują o przyznaniu nagród. Niewykluczone, że prognozy te się sprawdzą.
Jak ujawnił anonimowo w rozmowie z Entertainment Weekly jeden z członków Akademii, Chalamet tuż przed oscarową galą podpadł środowisku artystycznemu – i nie tylko. „To było cholernie nieeleganckie. Uderzać w artystów, którzy zarabiają ułamek tego, co on, a mimo to spędzili 10-20 lat na doskonaleniu warsztatu. Ten facet to żaden Philip Seymour Hoffman. A Philip Seymour Hoffman z pewnością nigdy nie skrytykowałby śpiewaków operowych ani tancerzy baletowych. Piep**yć tego gościa. Straciłem do niego szacunek” – stwierdził dosadnie rozmówca internetowego magazynu. (PAP Life)
iwo/moc/ ał/