Ekspert: należy spodziewać się sanacji systemu po 16 latach rządów Fideszu
Partia Tisza Petera Magyara odniosła zwycięstwo w wyborach parlamentarnych na Węgrzech, odsuwając Fidesz od władzy. Prof. Robert Rajczyk z Uniwersytetu Ślaskiego ocenił, że wynik ten oznacza radykalny zwrot ku Unii Europejskiej, próbę odbudowy relacji z Polską oraz głębokie reformy państwa.
Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech przyniosły przełom polityczny. Wstępne wyniki na podstawie 95 proc. podliczonych głosów dają opozycyjnej Tiszy Petera Magyara 138 mandatów w 199-osobowym parlamencie, co oznacza większość niezbędną do zmiany ustaw konstytucyjnych. Koalicja Fidesz-KDNP premiera Viktora Orbana uzyskała 54 mandaty. Do parlamentu wejdzie też - według prognoz - skrajnie prawicowa Mi Hazak z siedmioma mandatami.
Według politologa prof. Roberta Rajczyka z Uniwersytetu Śląskiego, starszego analityka Instytutu Europy Środkowej w Lublinie, tak wyraźne zwycięstwo nowej siły politycznej zapowiada głębokie zmiany wewnętrzne.
Należy spodziewać się, wedle zapowiedzi przedwyborczych i programowych, rzeczywiście sanacji systemu konstytucyjnego, sanacji systemu politycznego i w ogóle życia społecznego po 16 latach rządów Fideszu.
Zwycięstwo Tiszy ma kluczowe znaczenie dla polityki zagranicznej Budapesztu. Peter Magyar zapowiedział już, że w swoją pierwszą zagraniczną wizytę uda się do Warszawy, a następnie do Wiednia i Brukseli.
Zdaniem prof. Rajczyka wizyta w Polsce ma mieć „wymiar symboliczny i służyć przywróceniu dobrych relacji, opartych na wielowiekowej tradycji”. Prof. Rajczyk wskazał, że nowym kierunkiem będzie silna reorientacja na współpracę z Unią Europejską oraz odejście od dotychczasowej taktyki negocjacyjnej opartej na sprzeciwie.
Możliwe jest również odblokowanie funduszy dla Ukrainy. Ekspert przypomniał jednak, że Magyar zastrzegł w kampanii, że popiera jej akcesję do UE na „zwykłych, nieprzyspieszonych zasadach”, ale zdaniem eksperta mogło to być zabiegiem mającym na celu pozyskanie umiarkowanych wyborców Fideszu.
Analityk Instytutu Europy Środkowej w Lublinie nie ma wątpliwości, że w relacjach z Rosją nowy rząd ma kierować się pragmatyzmem. Program partii Tisza zakłada stopniowe zerwanie z zależnością energetyczna od rosyjskich surowców aż do pełnego uniezależnienia się do 2035 roku. Ekspert zaznaczył jednak, że ze względów technologicznych i ekonomicznych nie nastąpi to natychmiast, zwłaszcza w przypadku gazu ziemnego, od którego Węgry są obecnie mocno uzależnione.
Co z Grupą Wyszehradzką?
Prof. Rajczyk podkreślił, że istotnym wyzwaniem dla prawdopodobnego przyszłego premiera Węgier, Petera Magyara, będzie reaktywacja Grupy Wyszehradzkiej. Jego zdaniem nowy premier może napotkać trudności w rozmowach z liderami Czech i Słowacji, którzy są populistami i wcześniej blisko współpracowali z Viktorem Orbanem.
W kontekście relacji polsko-węgierskich pojawia się kwestia zapowiedzi lidera Tiszy dotycząca uchylenia decyzji o azylu dla polityków PiS – Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Prof. Rajczyk dostrzegł tu pewien paradoks prawno-polityczny. Jeśli Peter Magyar chce przywrócić niezależność sądownictwa, nie może jako premier „nakazywać sądom wydawania konkretnych wyroków w sprawach azylowych, jeśli te miałyby być decyzjami organów niezależnych”.
- To się kłóci z tym, o czym Magyar mówił – podkreślił politolog, dodając, że jeśli były to decyzje o charakterze czysto politycznym (podjęte przez MSW), ich zmiana będzie wymagała działań ustawowych i czasu. Jego zdaniem procedury te mogą ruszyć najwcześniej za kilka tygodni, po ukonstytuowaniu się nowego parlamentu i rządu.
Węgrzy wybierali w niedzielę 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules) - jednoizbowego parlamentu. 106 z nich jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
Większość kwalifikowaną potrzebną m.in. do zmiany konstytucji dają 133 miejsca w Zgromadzeniu Narodowym. (PAP)
maj/ san/ know/