"Wie, że nie będzie mógł zablokować planu B”. Minister Żurek o prezydenckim projekcie
Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek ocenił, że prezydent Karol Nawrocki zdaje sobie sprawę, że nie będzie mógł zablokować „planu B” ws. wyboru sędziów do KRS, dlatego zaprezentował własny projekt w tej sprawie. Według Żurka, pokazanie w tym momencie sędziom prezydenckiego projektu „ma ich zastraszyć”.
Podczas piątkowej konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości Żurek odniósł się do projektu ustawy, który prezydent Karol Nawrocki złożył w ubiegłym tygodniu, po tym jak zawetował nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jego celem ma być m.in. „skuteczne przeciwdziałanie bezprawnym próbom podważania nominacji sędziowskich udzielonych na wniosek KRS z uwagi na niezgodną z przepisami konstytucji i orzecznictwa TK praktykę orzeczniczą”.
Zdaniem szefa MS przyjęcie ustawy prezydenta oznaczałoby „prawny polexit”. Jak ocenił, projekt ten łamie konstytucyjne zasady: demokratycznego państwa prawnego, związanie RP prawem międzynarodowym, zasadę trójpodziału władzy, prawo do sądu, prawo do ochrony prywatności, wolność zrzeszania, niezależność i odrębność sądów i trybunałów, niezawisłość sędziowską, nieusuwalność sędziów oraz naruszenie immunitetu.
W ocenie Żurka, takie przepisy pozwalałyby prezydentowi „przejąć kontrolę nad całym procesem wyboru sędziów do KRS”. Jak podkreślił, prezydent nie tylko chce mieć wpływ na akt nominacji, ale chce także mieć wpływ na obwieszczenia, gdzie ma nastąpić objęcie stanowiska.
Zdaniem szefa MS, w Kancelarii Prezydenta zapanował „jakiś dziwny strach, skoro wychodzi na światło dzienne projekt, który chce straszyć sędziów w więzieniu”. Jak przytoczył, przewidziano w nim, że za ocenianie czy sędzia został powołany zgodnie z prawem, może grozić od „sześciu miesięcy do pięciu lat”.
Przypomniał, że prezydent proponował referendum w tej sprawie. Przytoczył, że koszt takiego referendum mógłby „sięgnąć 100 milionów zł”. - Być może trzeba by zadać pytanie, czy Kancelaria Prezydenta ze swojego budżetu będzie teraz pokrywać to, co mamy płacić. Ocenił też, że projekt prezydencki przygotowywany był w Kancelarii Prezydenta, chyba jednak nie przez „sztab ludzi prezydenta, ale ludzi” byłego szefa MS Zbigniewa Ziobry.
Żurek powiedział, że jeden z przedstawicieli organizacji pozarządowej zwrócił uwagę, że w pliku z uzasadnieniem prezydenckiego projektu jako autor uzasadnienia widnieje adwokat Bartosz Lewandowski. Wystąpieniu ministra towarzyszył slajd ze stwierdzeniami, że „projekt prezydencki współtworzył mec. Bartosz Lewandowski, adwokat związany z Ordo Iuris, obrońca m.in. Zbigniewa Ziobry, Tomasz Szmydta, Łukasza Piebiaka i Marcina Romanowskiego” oraz że „to nie jest ekspercka reforma, lecz dokument skrojony pod konkretne interesy polityczne i ideologiczne”.
Żurek zaprezentował też zdjęcia z - jak powiedział - wizyty Lewandowskiego w Pałacu Prezydenckim oraz z wizyty w Budapeszcie, na którym oprócz Lewandowskiego są m.in. byli wiceministrowie sprawiedliwości z czasów gdy resortem tym kierował Zbigniew Ziobro - Łukasz Piebiak i Marcin Romanowski oraz lider nieformalnego Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz. Szef MS zauważył, że Piebiak jest „opisywany przez media jako »herszt« w tzw. aferze hejterskiej”; o Romanowskim powiedział, że jest on „ścigany listami gończymi i europejskim nakazem aresztowania” - chodzi o śledztwo ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, w którym Romanowskiemu przedstawiono zarzuty.
Zaznaczając, że „każdy ma prawo do obrońcy, a każdy adwokat ma prawo bronić kogo chce”, szef MSZ zaprezentował też zdjęcie Lewandowskiego z Tomaszem Szmydtem (to były sędzia, który w maju 2024 r. zbiegł do Mińska i w Polsce jest podejrzany o szpiegostwo-PAP) oraz inne prezentujące - jak mówił - „listę kancelarii rekomendowanych przez ambasadę Rosji”. - Na pierwszym miejscu jest kancelaria mecenasa Bartosza Lewandowskiego. Sami państwo musicie wyciągnąć wnioski - dodał Żurek.
Na czym polega plan B w sprawie wyboru sędziów do KRS?
Minister podkreślił też, że pokazanie sędziom projektu prezydenckiego ws. sądownictwa - co nastąpiło wraz z zawetowaniem noweli ustawy o KRS - „ma w jakiś sposób zastraszyć sędziów i wywołać u nich efekt mrożący”. - Nic bardziej mylnego - stwierdził Żurek. Dodał, że był przez 30 lat sędzią i wie jak w trudnych latach sędziowie „zdawali egzamin” i walczyli o praworządność.
- Musimy sobie zadać pytanie, dlaczego Kancelaria Prezydenta właśnie w tym momencie pokazuje tę ustawę - mówił Żurek. W jego ocenie prezydent „wie, że nie jest w stanie w żaden sposób zablokować dzisiaj »planu B«, który będą chcieli wykonać sędziowie, żeby wybrać tę sędziowską część Krajowej Rady (Sądownictwa) w sposób taki, żeby później nie można było powiedzieć, że to politycy zdecydowali o wyborze sędziów”.
Plan B dotyczy ukształtowania sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa po zawetowaniu przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacji ustawy o KRS, która przywracała zasadę, że wybory 15 sędziów-członków KRS dokonują przedstawiciele środowiska sędziowskiego. Obecnie w związku z kończącą się w maju kadencją trwa procedura wyborów kandydatów na 15 sędziowskich członków KRS zgodna z obowiązującymi przepisami pochodzącymi z czasów rządów PiS. Zgodnie z nimi wyboru sędziów-członków KRS dokonuje ostatecznie Sejm.
Plan B polega na tym, by w trwającej procedurze, w której zgłosić kandydata do KRS może m.in. grupa 25 wciąż orzekających sędziów, sędziowie na swych zgromadzeniach wyłonili spośród siebie i zgłosili do Sejmu kandydatów, których status sędziego jest niepodważalny. Elementem tego planu jest uchwała, którą w piątek przyjęli posłowie. Sejm deklaruje w niej uszanowanie wskazań środowiska sędziowskiego przy wyborze 15 sędziowskich członków KRS.
Minister o wecie prezydenta: próba zabetonowania systemu
Żurek przekazał też, że we wszystkich sądach przygotowywane są wybory, w ramach których wybrani zostaną kandydaci do KRS. Ich kandydatury mają następnie zostać zaakceptowane przez Sejm. - Mamy starą, złą ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, ale posługując się tymi przepisami sędziowie chcą oddolnie dokonać wyboru właściwej Krajowej Rady Sądownictwa - podkreślił szef MS.
Według niego weto do noweli ustawy o KRS jest próbą „zabetonowania systemu”. Jak mówił będzie to skutkować zwiększeniem chaosu w sądach. Oświadczył również, że komunikat Kancelarii Prezydenta w tej sprawie „zupełnie mija się z prawdą”. Podkreślił, że był to pierwszy projekt ustawy, która dawała wszystkim sędziom czynne prawo wyborcze. - Mówienie o tym, że kogokolwiek segregowaliśmy na lepszych i gorszych było po prostu nieprawdą - oświadczył.
Szef MS zauważył, że kolejnym zarzutem ze strony prezydenta, było to, że „następuje blokowanie głosowania, betonowanie KRS”. Minister podkreślił, że obecnie „Neo-KRS nie spełnia wymogów konstytucyjnych, bo konstytucja mówi, że w KRS powinni być przedstawiciele wszystkich rodzajów sądów”.
- Więc myśmy tak to zrobili, żeby wszystkie te sądy w projekcie ustawy miały swoich przedstawicieli, ale jednocześnie, żebyśmy oddali największą liczbę miejsc w KRS sędziom sądów rejonowych, bo ich jest najwięcej - zaznaczył Żurek. Przypomniał, że w przypadku biernego prawa wyborczego były postawione wymogi stażowe, ale - jak zauważył - one są w każdej poważnej instytucji.
Zdaniem ministra kolejne „kłamstwo w tym komunikacie” ws. nowelizacji dotyczy tego, że konsekwencją wprowadzania tej ustawy mogło być „powszechne podważanie statusu sędziów”. - Projekt wyraźnie odnosił się też do drugiego projektu, który jest jeszcze w trakcie procedowania, w którym mówimy, że wszystkie orzeczenia z sądów wydane przez sędziów wadliwie powołanych w sądach powszechnych - zaznaczył Żurek. Chodzi o projekt tzw. ustawy praworządnościowej, czyli ustawy o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w l. 2018-2025.
Dodał, że zawetowana ustawa gwarantowała, że orzeczeń wydanych przez tzw. neosędziów nie będzie można zakwestionować.
Szef MS przypomniał, że jeden z zarzutów ze strony prezydenta dotyczył „upolitycznienia wyborów do KRS” przez to, że te wybory byłyby przeprowadzane przez Państwową Komisję Wyborczą. - Zastanawiamy się gdzie jest upolitycznienie w działaniach PKW, które są transparentne, które widzimy przy wszystkich wyborach, jakie się w Polsce odbywają - zauważył minister.
Zawetowana przez prezydenta nowelizacja ustawy o KRS przewidywała, wybór 15 sędziów-członków KRS w bezpośrednich i tajnych wyborach - organizowanych przez PKW – przez wszystkich sędziów w Polsce, a nie jak obecnie przez Sejm. Do nowej KRS mogliby kandydować sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i 5-letnim w danym sądzie, co otwierało drogę także części sędziów awansowanych po 2017 r. Zmianę przepisów krytykował PiS, a rząd - w tym Ministerstwo Sprawiedliwości - przekonywał, że nowela uczyni KRS konstytucyjną. (PAP)
pab/ iwo/ kmz/ mok/ par/ ał/