O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

„Heweliusz” oczami Borysa Szyca i Magdaleny Różczki [WYWIAD]

Serial „Heweliusz” w reżyserii Jana Holoubka przenosi widzów do lat 90. i dramatycznych wydarzeń na Bałtyku. Borys Szyc i Magdalena Różczka opowiadają PAP Life o odpowiedzialności za granie prawdziwych postaci, kulisach zdjęć i emocjach, które towarzyszyły im na planie. - Poczułam podobieństwo między nami - mówi Magdalena Różczka o spotkaniu z wdową po kapitanie promu Jan Heweliusz. A Borys Szyc, który wcielił się w kapitana i, przygotowując się roli, obejrzał jego prywatne filmy, przyznaje: - Zamykałem oczy, a on zaczynał we mnie krążyć.

Borys Szyc; Magdalena Różczka. Fot. PAP/Andrzej Lange/Tytus Żmijewski
Borys Szyc; Magdalena Różczka. Fot. PAP/Andrzej Lange/Tytus Żmijewski

PAP Life: „Heweliusz” opowiada prawdziwą historię z 1993 roku, o zatonięciu promu Jan Heweliusz. Kapitan statku, Andrzej Ułasiewicz i jego żona, Jolanta, w których się wcielacie, to prawdziwi bohaterowie związani z tamtymi wydarzeniami. Czy granie prawdziwych postaci jest trudniejsze niż fikcyjnych?

Borys Szyc: To coś innego. Jest większa odpowiedzialność i ryzyko. Zwłaszcza, jak masz do czynienia z postacią, której bliscy żyją, rozmawiają z tobą, pokładają w tobie swoje nadzieje. Jeżeli masz takie możliwości, a w „Heweliuszu” miałem, żeby korzystać z materiałów, na których można tę postać zobaczyć w ruchu, posłuchać jej, to zaczyna się przygoda. Moje pierwsze zetknięcie z kapitanem Ułasiewiczem to było oryginalne nagranie „MAYDAY”, które każdy może sobie posłuchać, bo jest w sieci. Wywarło na mnie takie wrażenie, że się popłakałem. Później było oglądanie zdjęć, różnych nagrań ze statku, dokumentów. Pół roku przed katastrofą, kapitan kupił kamerę i nagrywał wszystko, co tylko mógł: siebie, córkę, żonę, imprezy domowe, statek. Dzięki temu w „Heweliuszu” jego kajuta kapitańska jest oddana jeden do jeden, dokładnie tak, jak wyglądała naprawdę. Każdy element, każdy kącik, łącznie z tym, gdzie w łazience leżało mydło, czy jak stała ramka ze zdjęciem. Oglądałem, jak kapitan mówi, jak się śmieje, jak się porusza. W pewnym momencie zamykałem oczy i on zaczynał we mnie krążyć. Dziwne uczucie.

Więcej

Justyna Wasilewska. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Justyna Wasilewska. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Justyna Wasilewska o „Heweliuszu”: to poruszająca opowieść o tym, jak nie zatonąć po tragedii

Magdalena Różczka: Kiedy Janek (Jan Holoubek, reżyser „Heweliusza” i życiowy partner aktorki – red.) przeczytał tekst Kaspra (Kasper Bajon, scenarzysta „Heweliusza” – red.), powiedział do mnie coś w rodzaju: „To jesteś ty, jesteś nią”. I grożąc mi palcem dodał: „Przeczytaj, przeczytaj koniecznie, żeby nie było za późno, bo ruszają castingi”. Od początku był przekonany, że powinnam zagrać kapitanową. Natomiast ja trochę się przed tym wzbraniałam. Kiedy już poznałam tekst, umówiłam się z panią Jolą Ułasiewicz i to nasze kilkugodzinne spotkanie przekonało mnie, że może to być dobry pomysł. Spotkanie było dla mnie wręcz magicznym doświadczeniem. Poczułam jakiś rodzaj podobieństwa między nami, podobną wrażliwość, emocjonalność. Pomyślałam sobie, że chciałabym spróbować to uchwycić. Pani Jola opowiadała mi, jak się poznali z kapitanem, jak tańczyli, co się wydarzyło w ich życiu wcześniej, czego my nie widzimy już na ekranie. Ale to wszystko pomogło mi wyobrazić sobie ich relację.

PAP Life: Zdarza się, że kiedy powstaje film o znanej postaci, rodzina próbuje ingerować w to, w jaki sposób bohater jest przedstawiany. Ma pewien obraz, często wyidealizowany, bliskiej osoby i nie chce, żeby pojawiły się na nim jakieś rysy.

Borys Szyc: Faktycznie, to się czasem zdarza. Sam mam takie doświadczenia, chociażby z filmem o Tadeuszu Kantorze, w którym zagrałem i który do tej pory nie wyszedł, bo rodzina ma inne wyobrażenie, jak powinien wyglądać. W przypadku „Heweliusza” nie było takich problemów i to było cudowne. Podobno przed rozpoczęciem zdjęć, Jola - pozwolę sobie tak mówić, bo przeszliśmy na ty - na pytanie, kto mógłby zagrać jej męża, wymieniła mnie. Trudno mi powiedzieć, dlaczego. Może fizycznie jestem trochę podobny do jej męża? Razem z córką obejrzały serial pod koniec maja, jeszcze przed dołożeniem wszystkich efektów i później dostałem od nich SMS-y, że są pod takim wrażeniem, że nie wiedzą, co powiedzieć. Córka pisała, że w niektórych momentach, przekomarzaniach, gestach, wydawało jej się, że widzi ojca. Z opowieści żony i córki wyłania się obraz człowieka, który jest mi bliski. Podobno Ułasiewicz bardzo lubił jeść, ciągle coś podjadał, ale ciągle się też odchudzał. To jest „story of my life”. Kapitan miał bardzo duże poczucie humoru, podobno cały czas się wygłupiał i był bardzo rodzinny. To też jestem ja. Ilość SMS-ów, wiadomości, zdjęć, które codziennie wysyłamy do siebie z żoną jest naprawdę imponująca.

Więcej

Reżyser Jan Holoubek oraz pisarz i scenarzysta Kasper Bajon. Fot. PAP/Rafał Guz
Reżyser Jan Holoubek oraz pisarz i scenarzysta Kasper Bajon. Fot. PAP/Rafał Guz

Holoubek i Bajon o „Heweliuszu”. Jak zrealizowali serial o największej katastrofie morskiej w powojennej Polsce? [WYWIAD]

Magdalena Różczka: A ja wrócę do mojego spotkania z panią Jolą, która wtedy powiedziała też: „Nie chodzi o to, żebyś była blondynką, to jest przecież fabuła”. Nasz serial jest inspirowany rzeczywistością, ale to utwór fabularny. To jest opowiedzenie pewnej historii, pokazanie emocji. Jeśli czułam jakieś ciśnienie, to tylko do czasu tego spotkania, może pierwszego dnia zdjęciowego. A później już się zanurzyłam w tej opowieści i skupiłam na pokazaniu uczuć, które moja bohaterka mogła wtedy przeżywać. Czyli żałoby, na którą nie mogła sobie pozwolić, ponieważ musiała być silna dla dziecka, musiała walczyć o dobre imię męża. Kiedy zaczęliśmy zdjęcia, wszystko układało się tak, jak powinno. Pogoda zmieniała się idealnie wtedy, kiedy trzeba. To nie zawsze tak się układa w produkcjach filmowych, ale w „Heweliuszu” okoliczności, szczególnie przyrody, dodatkowo nam pomagały. Poczułam spokój i wiedziałam, że wszystko będzie dobrze.

PAP Life: W „Heweliuszu” jest sporo trudnych zdjęć, oglądamy tonięcie promu, dramatyczną akcję ratunkową. W polskim kinie nie widzieliśmy czegoś takiego…

Magdalena Różczka: Moja bohaterka nie była na promie, więc osobiście w tych zdjęciach nie uczestniczyłam. Ale byłam w studio w Brukseli, gdzie jest jedyny w Europie tak głęboki basen i miałam możliwość zobaczyć, jak była kręcona katastrofa. Wszyscy, którzy brali udział w tych zdjęciach, opowiadali, że właściwie nie musieli nic grać, bo to było tak realistyczne. Wszędzie woda, ogromne fale, wilgoć w powietrzu i do tego bujanie, które nie pomagało żołądkowi. Mikroskala tego, co się przed 30 latu wydarzyło na Bałtyku, była przerażająca.

Borys Szyc: Szczerze mówiąc, wcześniej miałem lęk przed wodą i te zdjęcia były dla mnie pokonaniem tego strachu. Najpierw odbyliśmy przygotowania nurkowe, kaskaderskie na deepspocie, czyli specjalnym basenie w Mszczonowie. Musiałem nauczyć się opadać jakieś pięć, sześć, siedem metrów w dół bez oddawania powietrza, a przy tym wytrzymać ciśnienie w uszach, które się tworzy w tym momencie. To było trudne fizycznie i trochę straszne.

Więcej

Zobacz galerię (6)
Kadr z serialu "Odwilż". Fot. Warner Bros. Discovery/ Materiały prasowe
Kadr z serialu "Odwilż". Fot. Warner Bros. Discovery/ Materiały prasowe

Trzeci sezon "Odwilży". Aktorzy ujawniają, co zobaczymy na ekranie [NASZE WIDEO]

PAP Life: „Heweliusz” przenosi nas w lata 90., które odtworzone są z ogromną starannością. Jak tamte czasy zapisały się w waszej pamięci?

Magdalena Różczka: Dla mnie to był koniec szkoły podstawowej, początek średniej. Mieszkałam w Nowej Soli, więc znacznie mniejszym mieście niż nasi bohaterowie, ale też w bloku na osiedlu. Kiedy zobaczyłam szkołę mojej córki w serialu, to pomyślałam sobie, że dokładnie przypomina mi moją szkołę. Taki kożuszek jak nosi moja bohaterka, miała moja mama i chyba wszystkie ciocie. Kiedy weszłam do mieszkania, które grało mieszkanie Ułasiewiczów, zauważyłam rury na ścianach. Nie wiem, dlaczego, ale kiedyś tak było, że przez cały pion szła jakaś rura, która była na wierzchu. I te rury były pomalowane tą samą farbą jak ściana. Niby drobiazg, ale nagle poczułam się, jakbym przeniosła się w czasy dzieciństwa i - szczerze mówiąc - podobało mi się to uczucie.

Borys Szyc: Miałem podobny magnetofon, jak ten na ekranie, dwukasetowy. Wtedy to było wow, dlatego że można było przegrywać sobie z kasety na kasetę, albo nagrywać sobie z radia. To były czasy najlepszej muzyki – prawdziwej, szczerej. Przy okazji kręcenia tego serialu dużo wspomnień wróciło.

PAP Life: Studiowaliście w podobnym czasie w Akademii Teatralnej w Warszawie, później graliście razem w różnych produkcjach. Czy to, że się dobrze znacie, w jakikolwiek sposób przydało się w „Heweliuszu”?

Borys Szyc: W „Heweliuszu” mieliśmy z Magdą tylko jedną wspólną scenę, kiedy nagrywaliśmy wideo, które później wdowa i córka sobie odtwarzają. Znamy się z Magdą od dawna, lubimy i myślę, że wtedy od razu na wejściu jest po prostu łatwiej na planie.

Magdalena Różczka: Borysa, ale także Michała Żurawskiego, który w „Heweliuszu” gra przyjaciela Ułasiewiczów, poznałam na początku szkoły teatralnej, widywaliśmy się na korytarzach Akademii, pamiętam chłopięce twarze Borysa i Michała z tamtych lat. Kiedy spotkaliśmy się na planie „Heweliusza”, łatwiej było mi sobie wyobrazić, jak silna relacja wiąże całą trójkę. Przed oczami migały mi moje wspomnienia.

Więcej

Sylvia Plath i Ted Hughes / zdjęcie na licencji Creative&Commons
Sylvia Plath i Ted Hughes / zdjęcie na licencji Creative&Commons

Biografka o Sylvii Plath: chciałam uwolnić ją od pośmiertnego, seksistowskiego spojrzenia [WYWIAD]

PAP Life: Kapitan zabierał ze sobą w rejsy Babę Jagę, maskotkę, która ponoć przynosiła mu szczęście. W feralny rejs nie miał jej ze sobą. Czy wy macie jakieś swoje aktorskie amulety czy rytuały?

Magdalena Różczka: Nie mam amuletów, ale mam rytuały, które wykonuję zawsze rano i kiedy wracam do domu. Pomagają mi się zresetować. Lubię być zwyczajną Magdą i zwyczajną mamą.

Borys Szyc: Wiem, że teraz dobrze by zabrzmiało, jakbym miał jakąś swoją Babę Jagę, ale nie mam. Chyba podświadomie nie chcę żadnych amuletów. Trochę się tego obawiam, że czegoś bym nie wziął albo czegoś nie zrobił i nagle dostałbym ataku paniki, że coś się nie uda. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

Magdalena Różczka pochodzi z Nowej Soli. W 2004 roku ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie. Popularność przyniosła jej rola Moni w komedii „Lejdis”. W filmografii Różczki znajdują się też takie tytuły jak „Czas honoru”, „Lekarze”, „1800 gramów”, „Tajemnica zawodowa”, „Rojs” i „Matki Pingwinów”. W serialu „Heweliusz” (premiera 5 listopada na Netfliksie) wcieliła się w prawdziwą postać wdowy po kapitanie promu. Angażuje się w wiele akcji charytatywnych, promuje pieczę zastępczą. Prywatnie związana z reżyserem Janem Holoubkiem. Ma trzy córki.

Borys Szyc ukończył warszawską Akademię Teatralną. Zadebiutował w filmie jako dziecko rolą krasnoludka u Juliusza Machulskiego w „Kingsajzie”. Popularność zdobył dzięki rolom Alberta w „Symetrii”, policjanta „Kruszona” w „Oficerze”, „Czułego” w „Warszawiance”. Ostatnio mogliśmy go oglądać w serialu „Forst” oraz filmie „Vinci 2”. W serialu „Heweliusz” wciela się w kapitana Andrzeja Ułasiewicza. Ma 20-letnią córkę Sonię z poprzedniego związku i 5-letniego syna Henryka z obecną żoną, Justyna Nagłowską-Szyc.

Zobacz także

  • Borys Szyc. Fot. PAP/Radek Pietruszka
    Borys Szyc. Fot. PAP/Radek Pietruszka

    Mundur kapitański Borysa Szyca z serialu "Heweliusz" do kupienia na aukcji WOŚP

  • Justyna Wasilewska. Fot. PAP/Radek Pietruszka
    Justyna Wasilewska. Fot. PAP/Radek Pietruszka
    Specjalnie dla PAP

    Justyna Wasilewska o „Heweliuszu”: to poruszająca opowieść o tym, jak nie zatonąć po tragedii

  • Reżyser Jan Holoubek oraz pisarz i scenarzysta Kasper Bajon. Fot. PAP/Rafał Guz
    Reżyser Jan Holoubek oraz pisarz i scenarzysta Kasper Bajon. Fot. PAP/Rafał Guz

    Holoubek i Bajon o „Heweliuszu”. Jak zrealizowali serial o największej katastrofie morskiej w powojennej Polsce? [WYWIAD]

  • ORP "Heweliusz". Fot. PAP/Roman Jocher
    ORP "Heweliusz". Fot. PAP/Roman Jocher

    Premier: rosyjski statek z "floty cieni" wykonywał podejrzane manewry na Bałtyku

Serwisy ogólnodostępne PAP