O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

„Żona uratowała mi parę numerów”. Kuba Badach i Aleksandra Kwaśniewska o pracy nad płytą „Radio Edit” i małżeństwie [WYWIAD]

16 lat razem to nie tylko miłość, ale i... materiał na płytę. Ich wspólnym dziełem jest album „Radio Edit”. Aleksandra Kwaśniewska napisała teksty do wszystkich piosenek, które śpiewa Kuba Badach. Była też surowym, pierwszym recenzentem. Jak przyznaje muzyk: „Jest wymagająca, bo jest szczera. Dlatego wiem, że ma rację”. Podkreśla, że żona „uratowała” kilka jego piosenek. - Jeśli w wykonaniu Kuby zgubiła się ulotność emocji, nie potrafię odpuścić – mówi Kwaśniewska.

PAP Life: Co jest ważniejsze w piosence - muzyka czy tekst?

Kuba Badach: Myślę, że są równie ważne. Dobra piosenka jest wtedy, kiedy jest dobra muzyka i świetny tekst do tego. Czyli taki, który wyciąga emocje, które są w tej muzyce, stawia kropkę nad i. Teraz właściwie podsumowaliśmy, jaka jest płyta, którą razem z Olą stworzyliśmy (śmiech). Przyznam, że nawet się nie spodziewałem, że tak dobrze wyjdzie.

PAP Life: Jak się zaczęła przygoda z „Radio Edit”?

Aleksandra Kwaśniewska: Zaczęła się w trudnym okresie, pod koniec pandemii. Wydawało się, że wychodzimy na prostą i wtedy rozpoczęła się agresja na Ukrainę. Napisałam teksty, które mówią, żeby żyć tu i teraz, bo nie wiadomo co będzie jutro.

Więcej

Zobacz galerię (11)
Kadr z filmu "Piernikowe serce", Katarzyna Żak. Fot. Agnieszka Zegier/materiały prasowe
Kadr z filmu "Piernikowe serce", Katarzyna Żak. Fot. Agnieszka Zegier/materiały prasowe

Katarzyna Żak: pozwoliłam córkom na dokonywanie własnych wyborów [WYWIAD]

K.B.: Ale mimo tych okoliczności, miałem wrażenie, że w jakiś magiczny sposób puzzle same się układają. Kiedy wszedłem do studia z muzykami, to nagraliśmy płytę bardzo szybko. Efekt końcowy mnie satysfakcjonuje, co naprawdę bardzo rzadko mi się zdarza. Zawsze czegoś mi brakowało, chciałem poprawiać, a tutaj wreszcie mam balans pomiędzy świetnie wyprodukowaną płytą, a tym, że nie straciła charakteru radosnego grania na żywo.

PAP Life: Dlaczego płyta nazywa się „Radio Edit”?

K.B.: Radio edit to specjalna wersja piosenki przygotowana do emisji w radio, która powinna mieć mniej niż trzy minuty. A ja nagrałem wszystkie piosenki po około cztery minuty, więc już wiadomo, że nie są skrojone pod radio (śmiech). Myślę jednak, że jeśli słuchacze dadzą tej płycie chwilę i pozwolą, żeby weszła głębiej w krew, to te piosenki będą działały. Mówię to z radością i dumą, bo przy poprzednich albumach miałem sobie wiele rzeczy do zarzucenia.

PAP Life: Przy tej płycie odpowiadałeś za muzykę i wykonanie piosenek, czyli coś, co właściwie robisz od zawsze. Miałeś 12 lat, gdy nagrałeś pierwszą płytę. 13 lat, gdy śpiewałeś chórki u Andrzeja Zauchy. Później skończyłeś wokalistykę jazzową…

K.B.: Dokładnie mówiąc, śpiewałem chórki na płycie u Andrzeja Zauchy, ale faktycznie spotykałem go wielokrotnie na scenie i poza sceną. Moje muzyczne początki były dawno temu, w poprzednim tysiącleciu i już będąc dzieciakiem miałem okazję oglądać mistrzów w akcji. Na scenie pracowałem z pierwszym garniturem polskich jazzmenów, a jak się mówi: Czym skorupka za młodu…

PAP Life: Ola napisała wszystkie teksty. Z wykształcenia jesteś psychologiem, pracowałaś jako dziennikarka, jesteś instagramerką, prowadzisz podcast. W którym momencie poczułaś potrzebę, żeby pisać teksty piosenek?

A.K.: Potrzeba pojawiła się raczej ze strony Kuby. Przy swojej poprzedniej płycie miał problem z trzema piosenkami, do których długo brakowało mu tekstów. Te, które dostawał, ciągle były nie takie, jak sobie wyobrażał, a jeszcze zależało mu na tekstach po angielsku i z tym też był problem. Nieuchronnie zbliżał się termin, kiedy miał nagrywać i wtedy zaproponowałam Kubie, że go poratuję: „Może ja spróbuję?”. Zawsze dużo pisałam, także mnóstwo okolicznościowych wierszyków na czyjeś urodziny, wieczorki panieńskie, rocznice ślubu, itd. Szczerze mówiąc, myślałam, że jest to coś prostego, skoro tak łatwo mi przychodziło. Kuba powiedział: „Okej”. A mnie udało się tym pierwszym tekstem wkraść w jego łaski, bo - nieskromnie powiem - „Wall of kindness” wyszedł mi bardzo dobrze. Wtedy Kuba powiedział: "No dobra, w takim razie pisz następne dwa". Napisałam jeden po angielsku, a kolejny po polsku. No i teraz, kiedy Kuba zaczął pracę nad tą płytą, szybko zapytał mnie, czy byłabym zainteresowana, żeby przymierzyć się do paru tekstów. Wyszło tak, że przymierzyłam się skutecznie do wszystkich.

Więcej

Projektantka mody Joanna Przetakiewicz. Fot. Materiały prasowe
Projektantka mody Joanna Przetakiewicz. Fot. Materiały prasowe

Joanna Przetakiewicz: wypalenie zawodowe jest zjawiskiem powszechnym – może dotyczyć każdego z nas [WYWIAD]

PAP Life: Ile czasu potrzebujesz, żeby napisać tekst piosenki? To są godziny, dni czy raczej miesiące?

A.K.: To zależy. Przy poprzedniej płycie pisałam pod presją czasu, jeden tekst napisałam w godzinę. Tutaj też kilka tekstów powstało bardzo szybko. Może nie w godzinę, ale usiadłam i napisałam. Pierwszy raz miałam taką sytuację, że cała warstwa tekstowa była po mojej stronie i chciałam udowodnić sobie i Kubie, że to będzie „dowiezione”. Ale były też takie teksty, za którymi chodziłam miesiącami, aż coś takiego urodziło mi się w głowie, co uważałam, że jest w punkt.

PAP Life: Teksty Oli od razu ci się podobały? Czy miałeś jakieś uwagi?

K.B.: Niestety, od razu wszystko idealnie pasowało. Mówię niestety, bo odebrało mi to wielką przyjemność kłócenia się z drugim twórcą, że ja wolałbym inaczej. Tutaj moje ego nie mogło poszaleć. Mówiąc serio, Ola ma tę umiejętność operowania słowem i układania słów w takie historie, w których jest odpowiednia ilość ironii, humoru, poezji i słowa prostego. I to wszystko łapie taki balans, który bardzo mi pasuje. Jeżeli historia jest taka, z którą jestem się w stanie utożsamić, a ona takie rzeczy pisze, to po prostu działa. Oczywiście, zawsze przychodzi moment weryfikacji po złożeniu z muzyką i zaśpiewaniu. Zdarzały się czasami pojedyncze słowa czy nawet sylaby, które wymagały zmiany. Ale to już jest bardziej kwestia tego, czy to się wygodnie śpiewa.

A.K.: Czasami łatwo jest coś powiedzieć, a po zaśpiewaniu okazuje się, że to do końca nie brzmi.

PAP Life: Zdarzało się, że to, co usłyszałaś, nie do końca ci się podobało?

K.B.: Może zacznę, bo to jest bardzo ważny wątek... Parę tygodni temu uświadomiłem sobie, że człowiek, który jest w procesie twórczym, zaczyna wchodzić w szczegóły, zagłębia się w technikalia i w pewnym momencie wydaje mu się, że to już jest okej. Ale wystarczy, żeby do pomieszczenia weszła druga osoba, która ma tego posłuchać i natychmiast, w sekundę słyszy się wszystkie błędy. Tutaj gitara jest za głośno, tam zaśpiewałem nieczysto. Kiedyś szlag mnie trafiał, że np. puszczam Oli coś, co wydaje mi się, że jest skończonym dziełem, a ona minę ma nietęgą. Mówię: „No, ale co jest? Przecież to jest dobra wersja”. Ola na to: „Słuchaj, wersja jest dobra. Ładnie śpiewasz. Tylko, szczerze mówiąc, ja tobie nie wierzę".

Więcej

Eros Ramazzotti. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI
Eros Ramazzotti. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI

Eros Ramazzotti podsumowuje 40 lat kariery nowym albumem

PAP Life: Ola jest wymagająca?

K.B.: Jest wymagająca, bo jest szczera. Dlatego wiem, że ma rację. Ta pierwsza reakcja słuchacza jest najważniejsza. Albo uwierzymy w piosenkę, albo nie.

A.K.: Teksty piszę do demówki, która jest zaśpiewana przez Kubę - jak to się mówi w branży - po flamandzku. Brzmi trochę jak angielski, ale nie ma sensu. Natomiast emocje są ukryte w muzyce i moim zadaniem jest ich wydobycie i obudowanie tekstem. Jeśli potem Kuba śpiewa perfekcyjnie, ale gdzieś zgubiła się ulotność tej emocji, która była na demówce, to po prostu nie potrafię odpuścić. Czuję, że to jest dla dobra piosenki i, koniec końców, Kuba będzie zadowolony. Chociaż oczywiście, jak słyszy, że po raz kolejny ma coś nagrywać, kiedy on już ma poczucie, że jest ekstra, to jest po prostu „rozwodogenne”.

PAP Life: Na szczęście płyta powstała i do rozwodu nie doszło.

K.B.: Do rozwodu nie doszło. Ale teraz przyszło mi do głowy, że właściwie nie to jest napisane na okładce, a powinno być, że moja żona współprodukowała stronę wokalną tej płyty. A rola producenta często się do tego sprowadza, że on ocenia pierwsze wrażenie. Faktycznie uratowałaś mi parę numerów, bo ja bym zostawił już te poprzednie wersje.

PAP Life: Słuchając płyty, miałam wrażenie, że chociaż większość tekstów, teoretycznie, dotyczy spraw uniwersalnych, to są też formą opowieści o was. Na przykład w piosence „Ja to wiem”: „Diabeł nas malował, teraz śpi/ i niesie się gminna wieść/ że nie praca, talent, tylko teść”.

K.B.: To jest taki smaczek, który bezpośrednio odnosi się do nas. I kiedy Ola to napisała, bardzo mi się spodobał. Ale, generalnie, jest to piosenka o tym - to już jest uniwersalne - że ludzie mają pokusę, żeby oceniać innych niż próbować ich zrozumieć. I to się potem kończy różnymi plotkami, których jest coraz więcej, więcej. Na końcu nic się nie zgadza poza imieniem, nazwiskiem i wiekiem, a czasem nawet i to nie. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że te teksty są bardzo uniwersalne. Śpiewając, często myślę o innych, a niekoniecznie o nas. Wyobrażam sobie jakąś parę, osobę. To nie musi być ktoś konkretny, tylko po prostu ktoś, kto może coś takiego czuć.

Więcej

Sarsa Fot. Michał Pańszczyk/Universal Music/
Sarsa Fot. Michał Pańszczyk/Universal Music/

Sarsa: miało być jak w filmie, a nagle przestajesz słyszeć [WYWIAD]

A.K.: Ale wydaje mi się, że, siłą rzeczy, to jest przefiltrowane przez moje doświadczenie z tym panem.

PAP Life: Jesteście razem 16 lat. Szybko wiedzieliście, że to jest właśnie to? Jak w piosence „Na drodze do wspomnień”: „Może tempo mamy za szybko, może nie. Może nie martwy się na zapas”.

A.K.: Wydaje mi się, że mieliśmy normalne tempo. Po dwóch latach się zaręczyliśmy, wzięliśmy ślub.

PAP Life: Ale początek wspólnego życia nie był łatwy, paparazii śledzili was całą dobę. Jak wspominacie tamten czas? Zwłaszcza dla Kuby to musiało być to wyjątkowo trudne.

K.B.: Szczerze mówiąc, po 16 latach traktuję to jako medialny szum, coś, co było kiedyś. Fakt, że cały czas jesteśmy razem i dziś możemy sobie pogadać o tym, co udało się nam przez te kilkanaście lat razem zrobić i to, że możemy się pochwalić się wspólnym dziełem muzyczno-literackim, jest dla mnie ważniejsze.

PAP Life: Jak się zmieniliście przez te lata?

K.B.: Posiwiałem i jest mi z tym dobrze. Świetnie się czuję w momencie życia, w którym jestem. A teraz moja żona powie, że ma odwrotne uczucia.

A.K.: Właśnie myślę o tym, że moim zdaniem ty się niewiele zmieniłeś. Poza tym, że posiwiałeś, to wydaje mi się, że po prostu okrzepłeś. Zawsze wiedziałeś, czego chcesz, ale teraz wiesz, jak do tego doprowadzić i masz w sobie więcej pewności, co do tego, w jakim miejscu jesteś i w jakim chcesz być. Ale poza tym, to jest taki sam dzieciak jak 16 lat temu.

PAP Life: A jakie zmiany w twoim życiu wprowadziła Ola?

A.K.: Przede wszystkim zmieniłam mu całą garderobę (śmiech).

Więcej

Zobacz galerię (3)
Artur Żmijewski. Fot. materiały prasowe
Artur Żmijewski. Fot. materiały prasowe

Artur Żmijewski wydał album, w którym oddaje hołd Leonardowi Cohenowi

K.B.: Zmiana garderoby - oczywiście tak. Nieskromnie powiem, że to, jak wyglądałem przed ślubem, a jak wyglądam teraz, to jest duża zmiana na plus. A druga rzecz, która jest szalenie istotna, to jest właśnie ten background psychologiczny, który ma Ola. Nigdy nie mówiłem tego publicznie, ale Ola bardzo mi pomogła w życiu w takiej drodze uświadomienia sobie, z jakimi rzeczami mam problemy i jakie chcę ponaprawiać. Jestem w tym procesie, w coraz lepszym punkcie, co też wpływa na to, że dzięki temu bardziej twardo stąpam po ziemi. Bo ja np. całe życie byłem strasznym nerwusem. Ola kiedyś pięknie to określiła, że mam emocje pionowego startu. Parę lat temu zacząłem to traktować nie jako cechę charakteru - tak mam i koniec, niech świat się dostosuje - tylko jako coś, co mnie też przeszkadza. Dostrzegłem, że to nie są dobre emocje. Nie miałem świadomości, że np. moja nerwowość za kółkiem i wkurzanie się na innych kierowców to jest coś, co przekłada się na moich najbliższych.

A.K.: Kuba bardzo się denerwował. Tylko jemu za chwilę mijało, a ja siedziałam obok i cały czas miałam ścisk w środku.

PAP Life: A jak Kuba zmienił ciebie?

A.K.: Kuba ma taką cudowną cechę, że mówi innym bardzo dużo dobrego, jest bardzo wspierający i nakręcający: „Super to zrobisz, jesteś w tym świetny”. I w stosunku do mnie zawsze też taki był. Kiedy dzisiaj sobie pomyślę o rzeczach, które gotowałam 16 lat temu, to one na pewno nie były takie dobre, jak ty twierdziłeś.

K.B.: Były dobre.

A.K.: Moim zdaniem teraz dobrze gotuję, ale 16 lat temu to musiało być takie sobie. A on zawsze mówił: „O wow, powinnaś mieć knajpę”.

K.B.: Ja tak czułem.

PAP Life: Wiem, że lubicie podróżować. Na twoim Instagramie Olu oglądałam relacje z waszej ostatniej podróży do Japonii.

A.K.: To też jest mój wpływ na Kubę, bo on był bardzo lądowym zwierzęciem i najchętniej podróżowałby samochodem po Europie, a ja go zachęciłam do dalszych podróży. No i już się w nich rozkochał. Teraz jest to zdecydowanie nasze wspólne hobby.

Więcej

Muniek Staszczyk. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Muniek Staszczyk. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Muniek Staszczyk: od niedawna jestem dojrzałym facetem [WYWIAD]

K.B.: Nie miałem świadomości, że światło się inaczej załamuje na drugiej półkuli, że inaczej wygląda zachód słońca w Kalifornii, inaczej w Wietnamie, a jeszcze inaczej w Japonii. Inaczej pachnie powietrze, inaczej smakuje woda. I to po prostu trzeba dotknąć, posmakować, żeby nasączać umysł takimi wrażeniami, które są prawdziwe. Przepraszam, ale - z całym szacunkiem - żadne zdjęcie nie odda widoku w Alpach szwajcarskich, jak się rano wjeżdża na szczyt i zakłada narty. Tego nie da się do końca komuś opowiedzieć. Wydaje mi się, że bez podróży bylibyśmy ubożsi w tworzeniu, bo podróże bardzo przewietrzają głowę i wtedy pomysły same przychodzą. Czuję, że po każdej podróży mam coś nowego do powiedzenia. Nawet jeżeli śpiewam tę samą historię, to jednak jest o czymś innym. Czuję, że ludzie słyszą, że to jest świeże.

PAP Life: Bywasz na koncertach Kuby?

A.K.: Nieregularnie. Teraz, jeśli nasze psy pozwolą, to postaram się być tyle razy, ile się da. Ale raczej będę się ograniczała do Warszawy, więc musisz po prostu dużo grać w Warszawie.

K.B.: W tamtym roku zabrałem cię na kilka koncertów. Kraków, Wrocław, pamiętasz? Czasami udaje się nam zgrać kalendarze.

PAP Life: Co dalej? Będziesz pisała kolejne piosenki dla Kuby, czy może spróbujesz dla innego wykonawcy?

A.K.: Jestem otwarta, więc zapraszam do współpracy (śmiech). Muszę przyznać, że bardzo polubiłam pisanie i, aktualnie, jest to moje ulubione zajęcie. Czekam, kiedy Kuba dostarczy mi materiał na kolejną płytę. Ale miałam też parę przygód pisania dla innych osób i miło to wspominam. Więc mam nadzieję, że będzie tego więcej. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/ep/

Kuba Badach to wokalista, kompozytor, aranżer i producent muzyczny. Działa i jako solista, i jako lider projektów Poluzjanci czy Tribute to Andrzej Zaucha. Dwukrotny laureat Fryderyków. Jeden z jurorów i trenerów 15. edycji programu „The Voice of Poland” w TVP2. 14 listopada ukazała się jego druga solowa płyta „Radio Edit”.

Autorką wszystkich tekstów piosenek jest Aleksandra Kwaśniewska, prywatnie jego żona. Wcześniej współpracowali przy albumie „Oldschool” (2017). Kwaśniewska pracuje również jako dziennikarka. Z wykształcenia jest psychologiem.

Galeria (4)

  • Kuba Badach. Fot. Materiały prasowe
    1/4

    Kuba Badach. Fot. Materiały prasowe

  • Kuba Badach. Fot. Materiały prasowe
    2/4

    Kuba Badach. Fot. Materiały prasowe

  • Aleksandra Kwaśniewska. Fot. Materiały prasowe
    3/4

    Aleksandra Kwaśniewska. Fot. Materiały prasowe

  • Kuba Badach i Aleksandra Kwaśniewska. Fot. Materiały prasowe
    4/4

    Kuba Badach i Aleksandra Kwaśniewska. Fot. Materiały prasowe

Zobacz także

  • Kadr z filmu „Dalej jazda 2”. Fot. Materiały prasowe
    Kadr z filmu „Dalej jazda 2”. Fot. Materiały prasowe
    Specjalnie dla PAP

    Maria Winiarska i Wiktor Zborowski – wspólny film na 50. rocznicę ślubu [WYWIAD]

  • Jerzy Owsiak Fot. PAP/Marcin Obara
    Jerzy Owsiak Fot. PAP/Marcin Obara
    Specjalnie dla PAP

    34. finał WOŚP. Jerzy Owsiak: Polacy są z nami [WYWIAD]

  • Twórcy „Małej Amelii” Liane-Cho Han i Mailys Vallade. Fot. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
    Twórcy „Małej Amelii” Liane-Cho Han i Mailys Vallade. Fot. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
    Specjalnie dla PAP

    Twórcy „Małej Amelii”: wyzwaniem było opowiadanie z punktu widzenia małej dziewczynki [WYWIAD]

  • Dariusz Kamys. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
    Dariusz Kamys. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
    Specjalnie dla PAP

    Kabaret Hrabi wraca na scenę z nowym programem. Dariusz Kamys: pora na męską energię [WYWIAD]

Serwisy ogólnodostępne PAP